Co z pracami domowymi na ocenę? Nauczycielka: Fikcyjny obraz postępów

gazeta.pl 2 godzin temu
Z jednej strony nauczyciele uważają, iż zlikwidowanie prac domowych na ocenę odebrało im ważne narzędzie pracy. Z drugiej, strony wiedzą, iż takie stopnie nie zawsze odzwierciedlały postępy ich podopiecznych. Czy obowiązkowe prace domowe wrócą do szkół?Pytanie o powrót do szkół prac domowych wraca do MEN jak bumerang. Resort obstaje przy swoim i uważa, iż prace domowe, w takiej formie jak dawniej, nie powinny wrócić do szkół i do nich nie wrócą. - Na pewno nie będzie powrotu do tego, co było kiedyś. Natomiast mądre prace domowe, zindywidualizowane, dostosowane do potrzeb uczniów należy zadawać. I absolutnie podstawowym zadaniem nauczyciela jest danie uczniowi informacji zwrotnej, by on z tej pracy domowej mógł się czegoś nauczyć - powiedziała niedawno w rozmowie z "Rzeczpospolitą" Katarzyna Lubnauer, wiceministra edukacji narodowej.
REKLAMA






Zobacz wideo

Po czym poznać, iż dziecko ma skrócone wędzidełko? Logopedka mówi o "domowym teście"



Koniec prac domowych. Są pewne wyjątkiZgodnie z decyzją MEN, od 1 kwietnia 2024 roku nauczyciele mają ograniczone możliwości zadawania uczniom prac domowych. W klasach I-III uczniom można zadać do domu jedynie ćwiczenia usprawniające motorykę małą (pisanie, rysowanie, wycinanie etc). W starszych klasach nie ma w ogóle obowiązkowych prac domowych, nauczyciele mogą zadawać tylko te "dla chętnych" i nie mogą ich oceniać. - Od kiedy nie ma obowiązkowych prac domowych, jest straszne zamieszanie. Uczniowie nie wiedzą, co mają zrobić w domu, rodzice podpytują się nawzajem - mówi w rozmowie z eDziecko.pl Natalia (nazwisko do wiadomości redakcji), mama uczennicy czwartej klasy szkoły podstawowej w Warszawie. - Tym bardziej, iż część nauczycieli ignoruje zakaz zadawania i i tak wstawiają z nich do dziennika oceny. Nie mam nic przeciwko temu, uważam, iż prace domowe w rozsądnej ilości powinny być, ale teraz zrobił się straszny bałagan - dodaje nasza rozmówczyni. Oceny z prac domowych "fałszują postępy?"Nauczycielka języka polskiego ze szkoły podstawowej w rozmowie z portalem dziennik.pl nie ma wątpliwości, iż wystawianie uczniom ocen za wypracowania pisane w domu fałszuje postępy uczniów. "Wypracowania oddawane z domu prezentowały poziom, który zupełnie nie pasował do tego, co uczniowie pokazywali na lekcjach. Teksty pisane w klasie i te 'domowe' wyglądały, jakby stworzyły je dwie różne osoby" - czytamy na portalu. - Nie mam narzędzi, żeby udowodnić, kto faktycznie napisał tę pracę. A wystawiając ocenę, tworzę fikcyjny obraz postępów - powiedziała polonistka.A ty? Co myślisz o obowiązkowych pracach domowych? Powinny wrócić do szkół? Daj znać w komentarzu lub napisz w wiadomości do redakcji: ewa.rabek@grupagazeta.pl.
Idź do oryginalnego materiału