Cudu nie było… Tania wyszła ze szpitala z synkiem na ręku. Rodzice jej nie odebrali. Słońce majowe grzało, okryła się za dużą kurtką, w jednej ręce ściskając torbę z dokumentami, w drugiej poprawiając dziecko. Nie wiedziała, dokąd pójść. Rodzice wymusili na niej, by oddała dziecko do domu dziecka, ale ona, także wychowana w domu dziecka, przysięgła sobie, iż nigdy tego nie zrobi – bez względu na wszystko. Postanowiła jechać na wieś do babci, ale przypadkowe spotkanie z panem Konstantym G., starszym wdowcem z Warszawy, który okazał się być… jej dziadkiem, odmienia los samotnej matki i jej synka o imieniu… Saveliusz.

naszkraj.online 15 godzin temu
Cuda nie było Zuzanna wyszła ze szpitala z nowo narodzonym synkiem na rękach. Cudu nie stało się. Rodzice nie przyjechali po nią. Słońce wiosenne jasnym blaskiem ogrzewało jej twarz, opięła się mocniej rozluźnioną już kurtką, jedną ręką niosła reklamówkę z rzeczami i dokumentami, drugą obejmowała dziecko i ruszyła w nieznane. Nie miała dokąd iść. Jej […]
Idź do oryginalnego materiału