– Czemu jesteś tak wcześnie? – zapytał zdezorientowany mężczyzna.

newsempire24.com 15 godzin temu

Dlaczego tak wcześnie? pyta niepewnie Andrzej, podnosząc głowę.

Marzena wsuwa klucz do drzwi mieszkania, wchodzi i zapala światło w przedpokoju. Od razu przyciąga jej wzrok para czerwonych damskich szpilek stojących przy szafie. Rozpoznaje je od razu to buty jej przyjaciółki Ali.

Rano w biurze Marzena zaczyna odczuwać nagłe mdłości i zawroty głowy. Przez ostatnie dwa dni czuła się lekko osłabiona, ale ignorowała to. Teraz objawy nasiliły się.

Co się stało? zwraca się do niej z troską Ania, koleżanka z działu.

Coś nagle mnie zatruło, a głowa się kręci rozluźnia kołnierzyk bluzki i przeciera spoczoną czoło.

Czy przypadkiem nie jesteś w ciąży? uśmiecha się chytrze Ania.

Nie, nie mów tak! odrzuca Marzena. Pewnie coś nieświeżego zjadłam.

A co mogłabyś zjeść nieświeżego, skoro jesteś zagorzałą zwolenniczką zdrowego żywienia? chichocze Ania.

Marzena zaczyna się zastanawiać. A może naprawdę jest w ciąży? Nie może w to uwierzyć, ale myśli wciąż krążą.

Aniu, muszę to sprawdzić. Idę do apteki mówi zdecydowanie.

Wstaje, wychodzi z gabinetu i szybkim krokiem zmierza w stronę wyjścia z biura.

Po kilku minutach znajduje się w toalecie pracowniczej i patrzy na dwie linie na teście ciążowym.

Jest w ciąży!

Nie wie, czy ma się cieszyć, czy smucić. Z Andrzejem nie byli jeszcze gotowi na dziecko, ale los zdaje się mieć inne plany. Myśli jej się mieszają. Wie, iż dziś nie wytrzyma normalnej pracy, więc podchodzi do szefowej, Ireny Kowalskiej, by poprosić o zwolnienie.

Oczywiście, Marzenko, idź do domu, odpocznij i wróć jutro mówi Irena łagodnym głosem.

Marzena nie idzie powoli, odleci do mieszkania. Nie może się doczekać, by podzielić się nowiną z mężem, który dziś ma wolny dzień.

Otwiera drzwi mieszkania, włącza światło w przedpokoju i znowu widzi czerwone szpilki Ali.

Co Ali robi u nas w takiej porze? myśli z niedowierzaniem, wchodząc do salonu.

W salonie nikogo nie ma, a z sypialni dochodzą głosy.

Zaniepokojona, podąża w stronę dźwięków, otwiera drzwi i zatrzymuje się na progu.

Andrzej i Ala rozmawiają z pasją.

Marzena zaskoczona wykrzykuje, a para przerażona odwraca się w jej stronę.

Marzena? pyta zdezorientowany Andrzej. Dlaczego tak wcześnie?

Ala milczy, owinięta kocem, patrzy przerażona.

Marzena nie potrafi już dokładnie przypomnieć, co stało się później. Wydaje się, iż krzyczała, rzucała przedmioty, wypędzała męża i przyjaciółkę z mieszkania, po czym padła na łóżko i rozpłakała się. Potem siedziała na podłodze, wpatrzona w pustkę.

Kiedy odzyskała przytomność, na zewnątrz już zapadła noc, a w mieszkaniu panowała cisza.

***

Pięć dni później Marzena idzie do prywatnej kliniki w Krakowie, by umówić się na aborcję. W tym czasie podjęła zdecydowaną decyzję.

Andrzej przychodzi do domu tylko raz, by odebrać swoje rzeczy i przekazać Marzenie, iż chcą się rozwieść. Okazuje się, iż przez pół roku spotykał się z Alą to była ich miłość.

Marzena nie mówi Andrzejowi o ciąży. Rozumie, iż mąż naprawdę chce rozwodu i nie chce trzymać dziecka z człowiekiem, który już jej nie kocha. Rozważała, czy zachować ciążę, i doszła do wniosku, iż nie chce, by jakikolwiek związek związał ją z zdrajcą, choćby poprzez dziecko. Poza tym nie była w stanie sama utrzymać dziecka rodzice mieszkają w Gdańsku, a pensja nie pozwala na opiekunkę.

Wspominając wydarzenia minionego tygodnia, Marzena dociera do kliniki, siada w poczekalni, czekając na swoją kolej. Po kilku minutach wychodzi pacjentka, a zza drzwi rozlega się głos lekarza:

Proszę wejść!

Wchodzi i lekarz odrywa wzrok od dokumentów.

Antoni? krzyczy zaskoczona. Czy to naprawdę ty?

Antoni to jej dawny kolega z klasy i pierwsza miłość. W jedenastym klasie Marzena potajemnie w niej się zakochała, ale nigdy nie odważyła się wyznać uczuć. Na studniówce zaprosił ją do tańca, a pod koniec wieczoru lekko pocałował w policzek. Serce zabiło mocniej, ale tak się zawstydziła, iż nie pozwoliła mu odprowadzić się do domu później tego żałowała. Po maturze Antoni wyjechał do Poznania na medycynę i od tego czasu nie mieli kontaktu, choć Marzena często o nim myślała.

Teraz stoi przed nią dorosły, dojrzały i wciąż przystojny.

Marzena! To niesamowite spotkanie! woła Antoni.

Jest wyraźnie zadowolony, podchodzi i obejmuje ją. To niespodziewane spotkanie sprawia, iż Marzena na chwilę zapomina o swoich problemach. Rozmawiają dziesięć minut jak dawni koledzy.

Nagle Antoni przypomina sobie:

Aha, co my tu gadamy! Jesteś na mojej wizycie! Powiedz, po co przyszłaś?

Te słowa przywracają Marzenę do rzeczywistości i twarz znów przyciemnia się.

Z ciężkim westchnieniem opowiada Antoniemu całą historię: zdradę męża, zdradę przyjaciółki, niespodziewaną ciążę.

I chcesz się pozbyć dziecka? pyta jej Antoni.

Tak! odpowiada zdecydowanie.

Po badaniu Antoni proponuje:

Marzena, chodźmy dziś wieczorem do kawiarni, porozmawiajmy. Decyzja o aborcji jest poważna, nie powinnaś jej podejmować od razu. Co ty na to?

Dobrze.

Marzena chce spędzić czas z Antonim i dowiedzieć się więcej o jego życiu.

***

Wieczorem siedzą w małej kawiarni, rozmawiają o wszystkim, wspominają szkolne lata, żartują i śmieją się. Po raz pierwszy od tygodnia Marzena czuje się dobrze. Nie chce już iść.

Nagle Antoni zwraca temat ciąży. Namawia ją, by zostawiła dziecko, twierdzi, iż nie powinna żałować, bo maluch nie jest winny zdrady męża.

A ty masz własne dzieci? przerywa ją Marzena. Czy jesteś żonaty?

Miałem Ale nie mogę mieć dzieci. Żona zostawiła mnie, kiedy dowiedziała się, iż nie będę ojcem mówi cicho, spuszczając wzrok.

Po chwili ciszy Antoni patrzy na Marzenę, łzy spływają po jej policzkach.

Wiesz, chcę tego dziecka, ale boję się, iż nie dam rady szepcze Marzena.

Oczywiście, iż dasz! A jeżeli będzie ciężko, zawsze będę przy tobie zapewnia przyjaciel, głaszcząc ją po ręce.

Rozmowa kończy się, gdy Antoni proponuje, iż zostanie jej prywatnym lekarzem i poprowadzi ciążę.

***

Po raz pierwszy od kilku dni Marzena śpi spokojnie, jakby spuścił z serca kamień.

Gdybym była odważniejsza na studniówce, może teraz byłoby inaczej myśli przed zaśnięciem.

Następnego wieczoru w jej mieszkaniu dzwoni dzwonek. Otwiera drzwi i zaskoczenie ją ogarnia przed progiem stoi Antoni z torbą świeżych owoców.

Przyszedłem odwiedzić swoją pacjentkę! mówi nieco nieśmiało, uśmiechając się. Czy mogę wejść?

Skąd znasz mój adres? pyta niepewnie Marzena.

Jest w kartotece medycznej! śmieje się przyjaciel.

Wpadnij więc! odpowiada, otwierając drzwi.

Siedzą przy kuchennym stole, piją herbatę i rozmawiają.

Marzenko, wyznaje Antoni, byłem w szkole zakochany w tobie, ale bałem się wyznać. Na studniówce, kiedy tańczyliśmy, pomyślałem, iż mam szansę, a ty uciekłaś.

Gdybyś wiedział, jak bardzo się po tym gnębiałam! odpowiada Marzena z żarem. Ja też byłam w ciebie zakochana, ale byłam zbyt nieśmiała. Często o tobie myślałam i żałowałam, iż wyjechałeś do Poznania.

Po kilku minutach Antoni ciszy się, analizując sytuację. Patrzy prosto w oczy Marzenie i mówi:

Może nie wszystko jest stracone? Może los daje nam drugą szansę?

Ale ja jestem w ciąży z innym mężczyzną mówi niepewnie. Po co ci moje dziecko?

Co tam? Nie będę miał własnych dzieci, ale chciałbym zostać ojcem odpowiada ciepło.

Zgadzam się przyznaje Marzena, zakłopocona, i znów czuje się jak nastoletnia dziewczyna zakochana po raz pierwszy.

Antoni podchodzi, obejmuje ją i całuje. Marzena przytula się mocno, łzy spływają po jej policzkach, ale tym razem to łzy szczęścia.

Idź do oryginalnego materiału