Dlaczego nie chcę zostawiać moich dzieci pod opieką babć – Opowieść trzydziestojednoletniej mamy dwóch córek, która świadomie wybrała pełnoetatowe macierzyństwo i przekonała się, iż pomoc babć bywa większą przeszkodą niż wsparciem

newsempire24.com 5 godzin temu

Mam 31 lat i wychowuję dwie córki: trzyletnią Maję i roczną Hanię. Nie pracuję zdecydowałem się zostać ojcem na pełen etat z pełną świadomością tej decyzji.

Gdy przyszła na świat moja pierwsza córka, naiwnie spodziewałem się, iż babcie na pewno pomogą na początku. Jak się okazało, zamiast wsparcia, miałem raczej więcej kłopotów; wszystko spadło na moje barki.

Po narodzinach pierwszego dziecka, a zwłaszcza po powrocie ze szpitala, czułem się całkowicie zagubiony nie bardzo wiedziałem, z której strony podejść do dziecka. To, co teraz, przy dwójce dzieci, wydaje mi się banalne, wtedy wywoływało ogólne zamieszanie w domu. Oczywiście, nikt mi nie dał żadnej instrukcji obsługi noworodka

Myślałem naiwnie, iż starsze pokolenie, od maminek po teściowe, z doświadczeniem, będzie wiedziało wszystko o przewijaniu, kąpaniu, karmieniu, obcinaniu paznokci czy leczeniu. gwałtownie jednak się przekonałem, iż i one mają zupełnie różne poglądy na każdą z tych spraw choćby na kąpanie!

Naturalnie, nauczyłem się sprawnie zmieniać pieluchy i opiekować dziećmi niemal we wszystkim.

Mam ogromny szacunek dla mojej mamy oraz teściowej i doceniam wszystko, co dla nas robią, ale parę rzeczy potrafi mnie rozbawić:

Babcia 1 (teściowa):

Nad wodą do picia dziecka trzeba się pomodlić, bo tylko taka będzie bezpieczna.
Po pół roku kupiliśmy dzbanek z filtrem Brita.
Mydło szare tylko tym można myć dzieci, a jak pojawią się podrażnienia, to też najlepiej mydłem szarym smarować.
Źle wychowujesz dzieci, dlatego chorują! (nigdy nie było wyjaśnienia dlaczego).
Jak dziecko za dużo płacze, to trzeba iść do jakiejś szeptuchy, ona pomoże.

Babcia 2 (moja mama):

Płacze? Nic nie szkodzi samo przejdzie. Gorączka? Wystarczy podać cokolwiek na zbicie, zaraz przejdzie.
Według niej dzieci mają za dużo zabawek jestem za mało surowy.
Zapowiada wizytę u wnuczek na sobotę, koniecznie o 13:00, ale do 16:00 musi wyjść do kina i tak co tydzień.
Słodycze, sól można już dać półrocznemu dziecku. Jak poprosi, niech spróbuje wszystkiego.
Kocham mamę, ale coraz więcej pytań mam o to, jak sama nas wychowała!

Pamiętam, iż często zostawiano mnie u babci, gdzie przez cały dzień żywiłem się tylko makaronem, a w domu wiecznie na stole królowała tłusta kolacja. choćby kaszel bywał ignorowany, aż raz przechodziliśmy przez koklusz. Teraz zaczynam się domyślać, skąd moje dolegliwości z trzustką czy wątrobą chyba przełknąłem więcej niż trzeba.

Podsumowując bardzo dobrze dogaduję się z naszymi babciami, ale nie wyobrażam sobie, abym powierzył im dziewczynki na kilka dni pod ich wyłączną opiekę. Jasne, kiedy patrzę, wszystko jest ok. Nie jestem przewrażliwiony, ale mam chyba zbyt dużo obaw. Dziś wiem każda rodzina ma swoje zwyczaje i błędy, ale to ja jestem odpowiedzialny za swoje dzieci. Uczę się na błędach innych i swoich.

Idź do oryginalnego materiału