Zrozumiałem, iż mój syn zostawił w ciąży swoją partnerkę. To ja opłaciłem jej prawnika.
Kiedy dowiedziałem się, co zrobił mój syn, poczułem, iż cały świat rozsypuje się na moich barkach. Nie z powodu wstydu, ale przez współczucie dla tej biednej dziewczyny, którą pewnego dnia zobaczyłem na skuterze, jak roznosiła zamówienia po upalnych ulicach Warszawy. Była wyraźnie zmęczona, z widoczną ciążą i oczami pełnymi troski. Wtedy postanowiłem działać sam.
Zapukałem do jej drzwi we wtorkowe popołudnie. Otworzyła ubrana w strój roboczy, brzuch już mocno się zaokrąglił, a jej twarz miała ten rodzaj zmęczenia, który rozdziera serce.
Tak? odezwała się ostrożnie.
Jestem ojcem tego nieodpowiedzialnego chłopaka, który zostawił cię samą powiedziałem bez ogródek. Przychodzę wszystko naprawić.
Jej oczy zaszkliły się od łez.
Proszę pana, nie chcę żadnych kłopotów…
Ja nie jestem od kłopotów, dziewczyno. Przynoszę rozwiązania. Znasz jakiegoś dobrego adwokata od spraw rodzinnych? Już zapłaciłem mu zaliczkę. Jutro masz z nim spotkanie.
Zaniemówiła. Ciągnąłem dalej:
Ten chłopak wyszedł z mojego domu, ale to nie znaczy, iż ma moje wychowanie. Będzie płacił alimenty na to dziecko, choćby miał pracować po dwanaście godzin dziennie.
I tak też się stało. Prawnik odwalił kawał dobrej roboty. Kiedy na świat przyszła moja wnuczka bo to jest moja wnuczka, czy mój syn się z tym pogodzi, czy nie pojawiłem się w szpitalu z pieluchami, ubrankami i rozłożonym łóżeczkiem w bagażniku.
Proszę pana, to niepotrzebne…
Jest potrzebne przerwałem jej. Jestem dziadkiem.
Syn oczywiście przestał się do mnie odzywać. Zarzucił mi zdradę, iż się wtrąciłem, iż zrujnowałem mu życie. Odpowiedziałem, iż sam zrujnował życie, a ja jedynie ratuję to, co można jeszcze uratować.
Minęły dwa lata. Młoda kobieta i moja wnuczka mieszkają już ze mną. Ona wieczorami studiuje, żeby zostać pielęgniarką, ja pilnuję małej, i jesteśmy chyba najbardziej nietypową, ale i zżytą rodziną na naszym osiedlu. Mój syn przez cały czas się do mnie nie odzywa, chociaż regularnie płaci alimenty prawnik go skutecznie przekonał.
Wczoraj, gdy karmiłem małą butelką, podeszła do mnie od tyłu i objęła.
Dziękuję ci, tato powiedziała cicho.
Tato.
I zastanawiam się: czy jest większy dar niż zyskać córkę i wnuczkę, choćby jeżeli na chwilę straci się syna? Czasem rodzina to nie ci, z którymi się urodziłeś, tylko ci, których postanowisz chronić.
To historia o odpowiedzialności, sumieniu i niespodziewanej miłości.






