Dopiero po latach mam odwagę o tym opowiedzieć, jak dowiedziałam się, iż mój syn zostawił młodą, ciężarną kobietę samą. To wtedy poczułam, jak ziemia usuwa mi się spod nóg, nie tyle ze wstydu, ile z żalu do tego dziewczęcia Wioletty którą widziałam kiedyś, jak rozwoziła jedzenie na skuterze pod palącym słońcem, z oczami zmęczonymi i ciążącym brzuchem, będącym już wyraźnie widocznym pod za dużą kurtką. Wtedy postanowiłam wziąć sprawy w swoje ręce.
Przyszłam do niej we wtorkowe popołudnie. Otworzyła drzwi ubrana jeszcze w firmową bluzę, brzuch już nie pozostawiał złudzeń, a zmęczenie wymalowane na jej twarzy rozdzierało mi serce.
Tak? rzuciła cicho, niepewnie.
Jestem matką tego nieodpowiedzialnego chłopaka, który cię zostawił, przeszłam do rzeczy bez zbędnych słów. Przyszłam naprawić to, co zepsute.
W oczach Wioletty pojawiły się łzy.
Proszę pani, ja nie chcę kłopotów…
Nie przyszłam robić kłopotów, dziewczyno. Przynoszę rozwiązania. Znasz najlepszego adwokata od spraw rodzinnych w Warszawie? Bo ja już opłaciłam jego honorarium. Jutro masz spotkanie.
Milczała. Ja mówiłam dalej:
Moje dziecko może wyszło z mojego ciała, ale nie z mojego wychowania. Będzie płacił na twoje dziecko nawet, jeżeli miałby harować na trzy zmiany.
I tak się stało. Mecenas Zieliński zrobił swoje wzorowo. Gdy przyszła na świat moja wnuczka bo jest moją wnuczką, choćby syn nie chciał tego usłyszeć stawiłam się w szpitalu z paczkami pieluch, ubrankami i rozkręconym łóżeczkiem w bagażniku.
Ależ proszę pani, nie trzeba…
Trzeba, Wiolu przerwałam stanowczo. Jestem babcią.
Syn od tamtego czasu przestał się do mnie odzywać. Zarzucał mi zdradę, wtrącanie się, niszczenie mu życia. Odpowiedziałam, iż to nie ja zrujnowałam komuś życie, tylko on, a ja jedynie naprawiam to, co zostało zniszczone.
Dwa lata minęły. Dziś Wioletta i moja wnuczka, Marysia, mieszkają ze mną w naszym starym mieszkaniu na Pradze. Wioletta uczy się wieczorowo na pielęgniarkę, a ja zajmuję się Marysią jesteśmy najdziwniejszą, a zarazem najbardziej zżytą rodziną w naszej kamienicy. Syn do dziś nie szuka ze mną kontaktu, ale alimenty płaci punktualnie adwokat zadbał o to dobrze.
Wczoraj, karmiąc Marysię mlekiem z butelki, Wioletta objęła mnie delikatnie ramieniem.
Dziękuję ci, mamo wyszeptała.
Mamo.
I pytam samą siebie: czy jest większy dar, niż zyskać córkę i wnuczkę, choćby jeżeli na chwilę trzeba utracić syna? Rodzina to nie tylko to, w co się rodzisz. To także ci, których zdecydujesz się objąć i chronić.
Opowieść o odpowiedzialności, sumieniu i niespodziewanej miłości.









