Pięcioletni Kuba od miesięcy mieszka w warszawskim DPS-ie wśród kilkudziesięciu dorosłych podopiecznych. Nikt stale nie kontroluje, z kim i co robi. Każdy może wejść do jego pokoju. Placówka nie jest przystosowana dla dzieci. Urzędnicy uznali, iż to dla małego chłopca odpowiednie miejsce. - Gdy dziecko trafia do DPS-u, często zostaje tam już do końca życia - mówi Anna Krawczak, ekspertka ds. pieczy zastępczej.