Drugi potomek — to mąż

twojacena.pl 1 dzień temu

Dzisiaj znowu poczułam, iż życie potrafi przybrać najdziwniejsze obroty. Nie, nie chodzi o żonę chodzi o pomoc domową, kucharkę Nie rozpraszaj mnie.
Wśród znajomych wspomniałem o Jadwidze a adekwatnie o jej mężu. Nie żona? Kucharka? To dopiero zwrot akcji! pomyślała, a jej twarz natychmiast przybrała bladą barwę.
Mężczyźni przy stole odwrócili się, by zobaczyć, kto przerwał ich pogawędki. Stało się tak, jakby wszyscy byli ważni niczym ministrowie na posiedzeniu. Co to za znajomi, o których żona nie słyszała?
Krzysztof, przewracając krzesło, podskoczył i rzucił się ku Jadwidze, chcąc ukryć ją przed wzrokiem przyjaciół. Jego dumni rozmówcy wymienili się zdziwionymi spojrzeniami, a w powietrzu zawisło pytanie: Co on tak w pośpiechu chce powiedzieć pomoc domowej?. Wszyscy zakrzyknęli, uśmiechając się niejasno.

Jedynym obojętnym pozostał wysoki mężczyzna, zajmujący najdalsze krzesło.

Pomoc domowa? szepnęła Jadwiga za zamkniętymi drzwiami, kucharka?
Niewłaściwie, w tych podniszczonych dżinsach, wyobrażasz sobie ją jako żonę rzucił Krzysztof, jakby mówił coś, co Jadwiga powinna sama pojąć. Mamy tu poważnych panów.
Normalne dżinsy.
Nitki wystają na szwach, ale nie rzucają się w oczy.

Normalne dla pracowitej koni, ale żona odnoszącego sukcesy przedsiębiorcę nie może chodzić jak żebracz!
Przedsiębiorca? Czy ty im coś wyliczyłeś? Skąd je wziąłeś?

Byłem dziś w bilardzie przy ul. Marszałkowskiej i pokonałem ich pięcioro! Zafascynowali się moim talentem i zaprosili na kieliszek czegoś mocnego. Zapytałem o pracę i usłyszałem, iż mogliby sfinansować mój projekt salonu samochodowego są inwestorami!
Wasi inwestorzy grają w domino w garażach.

Dziś Jadwiga zobaczyła, jak jej mąż postrzega ją jako służącą. Nie jest kucharką, ale utrzymuje rodzinę. Finansowa pomoc. Przynosi pieniądze i czo, czo, jakby chowała się pod listwą przypodłogową.

jeżeli nie wierzysz w męża, po co się denerwować, iż on sam nie wierzy i nie pracuje? Jak zbudować karierę, gdy własna żona nie postrzega cię poważnie?

Ustaliliśmy, iż Krzysztof odwiezie moje garnitury do pralni chemicznej. Lubię klasyczny styl, ale na ważne spotkania noszę garnitur, a na co dzień, gdy muszę przebiegać po wielu obiektach, wybieram podniszczone dżinsy.

Zabrałeś garnitury?
Nie! Kiedy miałem przyciągnąć inwestorów, to się rozkręcało
Gdzie? W bilardzie?
Czy już nie można odpocząć?

Kiedy ja przejmowałam wszystkie finanse, ty zajmowałeś się domem.
Ale ja potrzebuję czasu w hobby i samorealizację.
Masz go pod dostatkiem! Nie ma czasu w dom płacę za sprzątanie, jem gdziekolwiek. Wieczorem zamawiasz rolki czy pizzę! Gdzie ten dom, o którym marzyłeś, kiedy wprowadziłeś się do mieszkania? W bilardzie marzyłeś grać od rana do nocy!

Ścisz głos, kochanie zasłonił mi usta ręką. Gdyby moi inwestorzy mnie usłyszeli, nie zobaczymy dochodowego biznesu.
Nie zobaczymy go, bo jutro ci inwestorzy przespaną się i nie będą pamiętać, jak się nazywasz.

Kiedy patrzyłam na koleżanki z pracy, które przychodzą, by urozmaicić monotonię domowych obowiązków, zazdrościłam im wolności i własnych pieniędzy. Nie siedzą po nocach przy raportach, nie noszą domu w plecaku. Teraz w ich firmie trwa redukcja etatów, ale nie martwią się ich mężowie zarabiają tyle, co ich żony, więc utrata pracy nie jest straszna.

Ja uciekam przed tym zwolnieniem jak od ognia. Pracuję więcej, energiczniej, wydajniej niż ktokolwiek. Mimo to nie przynosi mi to ulgi.

Krzysztof mruknął niezadowolony: Ty, żono, nie wiesz negocjować, a teraz śmiejesz się z nowymi przyjaciółmi nad nieudolną kucharką, która pomyliła się i nie odebrała twojego garnituru z pralni.

Nie wtrąciłam się. Gdybym się wtrąciła, prawdopodobnie znów zacznie mówić o rozwodzie.

A oni już myśleli o dziecku

Mieszkanie Jadwigi i Krzysztofa to nowoczesny blok na Pradze Południe. W holu są trzy mieszkania, ale nie taki ciasny korytarz jak w starych panelów jest duży pokój z fotelami dla gości i przylegający balkon. Wyszłam na ten wspólny balkon.

Miałem też żonę odezwał się z oddali.

Jadwiga zadrżała. Krzysztof i jego goście nie usłyszeli tego, więc nikt nie podszedł.

Wysoki inwestor, który nie uśmiechnął się przy dwuznaczności sytuacji z pomocną domową, stał przy mnie.

Panie, słyszy pan głosy? Myśla pan, iż rozmawiamy o żywiołach? zapytałam, rozgniewana jego bezczelnością. Co za uwaga o żonie, skoro nie rozmawiałam z wami? Nie interesuje mnie, kto tu był.

Mężczyzna nie cofnął się.

Miałem też żonę.
Co?
Była gospodynią domową, nie pracowała, nie mieliśmy dzieci, zamawiałem dla niej sprzątanie. Różnica? Spotykała mnie z radością.

Nie jestem gospodynią domową.
Nie, nie o pana mówię. O tego, którego nazwałeś mężem. W naszej rodzinie ja lepiej zarabiałem, więc budowałem biznes, a żona zajmowała się domem i hobby. Nigdy jej nie krytykowałem. Byłem w siódmym niebie, bo mogłem dać jej życie, w którym nie musiała się martwić o chleb. Gdyby jednak nazwała mnie sługą, już w tej chwili stałaby się moją byłą żoną nie na papierze, ale w sercu. Przebaczyć można wiele, ale nie lekceważenie od osoby, za którą gotów jesteś oddać życie.

Co was więc rozdzieliło, skoro się kochaliście?

Menedżer imprez, którego Krzysztof spotkał w bilardzie, zadał kolejne pytanie. Jego słowa nie zachęcały Jadwigę do rozwodu. Rozumiał, iż trzeba przejść w czyjeś buty, by zrozumieć jego drogę. Krzysztof, pod wpływem alkoholu, mruknął: Z tego powodu się rozwodzę? My myśleliśmy o dziecku, a ja zawsze marzyłem o potomku w wieku 37 lat.

Rak odpowiedział Jadwiga. To on nas rozdzielił.
Przepraszam
Wszystko w porządku, Jadwigo. Nie pozwól nikomu, by traktował cię bez szacunku, choćby mężowi. Gdzie nie ma szacunku, nie ma miłości.

Specjalista od psychologii rodzinnej? rzucił się w odpowiedzi.
Nie, jestem programistą.

Co straciłeś w tej wesołej gromadzie inwestorów? zapytał.
Nie jestem biedny, mogę zainwestować sam, ale wolałem towarzyszyć im. Dom jest pusty, nieprzytulny. Dlatego, gdy nie pracuję, wędruję. Przepraszam, gdybym wiedział, iż przyjdziesz, nie zawiódłbym cię. Nie żałuję jednak spotkania. Jesteś czarująca.

A pan nie przedstawił się.

Wojciech, jednorazowy handlarz, który przypadkowo trafił do kręgu inwestorów, jedną ręką uciszył ten hałaśliwy zespół i rozesłał wszystkich do domów.

Rano Krzysztof próbował dzwonić do nowych przyjaciółinwestorów, ale nie pamiętali choćby jego imienia, ani co wczoraj pili.

Nie było śladu żalu. Krzysztof udawał, iż marzy o biznesie. Niczego nie potrzebuje. Praca na etacie nie jest dla niego jest przedsiębiorcą. Jednak i tak tworzy jedynie iluzję, a nie prawdziwą rzecz.

Co z moim urlopem macierzyńskim? spytałam.
Przepraszam? odpowiedział zaskoczony.
jeżeli pójdę na urlop, co będziemy jeść?
To krótkotrwały urlop powiedział. Miesiąc przed porodem i trzy po. Po tym niania się wciągnie.

Słyszałeś, iż obiecałeś dobrze, kiedy zaproponowałem, iż będę wspierał rodzinę albo zajmę się dzieckiem?
Tak, ale nie obiecuję. Gdzie ma się znaleźć dziecko? Nie jestem niania. Jesteś matką. Rozwiąż to samodzielnie.

Czy więc znajdziesz pracę?
Zobaczymy

Masz odpowiedź, czy tylko zobaczymy?

Jadwiga! Cały poranek popsułaś! Nie obciążaj mnie tym dzieckiem. Będzie wszystko będzie. Jutro zaczniemy nad tym pracę.

Byłam w ciąży. Planowałam w urlopie znaleźć nianię i pracować na pół etatu. Ku mojemu zdziwieniu, już przed urlopem nikt nie czekał na mnie w firmie.

Firma upada! powiedziała mi Anna.
Co to znaczy?
Za miesiąc zostaniemy bez pracy.

Ale jestem w ciąży Nie można zwolnić ciężarną.
jeżeli firma zbankrutuje, jak zostaniemy?

Zalała się apatią. Nie jadłam, nie chciałam nikogo widzieć. Dopiero nadzieja, iż może mój mąż w końcu stanie się panem domu, podniosła mnie z dołu.

Krzysztof spojrzał na mnie sceptycznie:
jeżeli podejmę pracę, wynagrodzenie będzie niskie, nie tyle co twoje. Mam przerwę w stażu, straciłem umiejętności, a wykształcenie się starzeje. Nie mogę wziąć takiej odpowiedzialności.

Potrzebuję czasu, by się zatrudnić, a go prawie nie ma Za kilka miesięcy brzuch będzie widoczny.

Ile tygodni?
Dziesięć.

Dziesięć jeszcze zdążymy.

Co to za korowód? Nie musisz rodzić. Dzwoniłem do mamy, a ona wyraziła przerażenie moją bezmyślnością. Nie możesz iść na urlop, kiedy tak wiele na ciebie spoczywa. Trzeba się utrzymać. Nie mogę pracować, rodzice czekają, byśmy postawili płot i zapłacili za niego. Nie dostaniemy pięknych oczu od nikogo. Mama mówi, iż rozmowa o dziecku jest teraz niemożliwa. Nie wiesz, iż nie pójdziesz na urlop, a zostaniesz bezrobotna. Nie, nie, nie ten numer nie przejdzie.

Mówiłeś, iż powinniśmy zostać rodzicami.
To dlatego, iż zmusiłeś mnie do myślenia o dziecku. A kiedy przyjdzie, weźmie wszystkie kołdry. Czy mam stać się biedny, bo wszystkie ostatnie pieniądze trafią na dziecko? To zbyt ciężki ciężar. Bądź rozsądna i pośpiesz się. Musimy zdążyć, bo inaczej będziemy mieli jeszcze więcej kłopotów.

Zebrałam się i ruszyłam po rzeczy do pracy. Szefowa, która powiedziała mi o bankructwie, także pakowała się.

A co cię zwolniono?
Tak.
Co mówią?
Że nie damy rady.

Nie damy rady, czy nie podołasz dwóm dzieciom? spytałam. Dopóki nie znam sytuacji w pracy, muszę jakoś zarobić, choćby zasiłek macierzyński. Albo zrobić to, co Krzysztof chce. jeżeli zdecyduję się urodzić, on odejdzie. Znam go. Złoży pozew o rozwód! A jeżeli nie rozstaniemy się, odejdzie. Jak żyć bez pracy, z dzieckiem bez męża?

Bez męża, który nie zarabia? Twoja logika zboczyła z drogi. Z dzieckiem i zasiłkiem będzie ciężko, ale z mężem, który nie pracuje, będzie jeszcze trudniej.

No więc teraz nie pracuje, a gdyby

Światła gasną. Zdarzenie już nastąpiło Jadwiga jest w ciąży i została objęta zwolnieniem. Jednak choćby to nie zmotywowało Krzysztofa do działania. Muszę biegać na rozmowy o pracę! Nie mogę kłamać, jeżeli zapytają o ciążę, ale jeżeli nie zapytają

Zdeterminowana, ruszyłam do domu, rozsyłałam CV i czekałam na odpowiedzi.

Witajcie, panie gospodynie! zakrzyknął wysoki mężczyzna, najwyraźniej z mojego klatki schodowej.
Nie jestem gospodynią.
Krzysztof twierdził inaczej. Teraz jesteś bezrobotna.
Byłeś w naszym mieszkaniu?
Nie doszedłem. Wspiąłem się na klatkę, ale spotkałem Krzysztofa na podwórku, gdy wyciągał swoje rzeczy. Chyba składa pozew o rozwód.

Widać, iż Krzysztof z toną tonął w rozpadzie swojego statku.

Bezrobotna i porzucona pomyślałam.

Mogę cię zatrudnić, jeżeli chcesz.

KrzWtedy zrozumiałam, iż najcenniejsze w życiu są odwaga i miłość, które prowadzą nas przez każdy burzliwy zakręt.

Idź do oryginalnego materiału