Drugie dziecko to mąż

newskey24.com 1 dzień temu

Pamiętam, iż kiedyś mój przyjaciel wypowiadał się o Zuzannie a adekwatnie o jej mężu. Nie żona? A może pokojówka, kucharka? Nie rozpraszaj się tak żartował. Gdy przyjaciele usłyszeli o Zuzannie, od razu podnieśli brwi. To był nieoczekiwany zwrot akcji, który sprawił, iż Zuzanna poczuła się przytłoczona.

Mężczyźni odwrócili się, by zobaczyć, kto przerwał ich gawędę, i zachowali się, jakby byli ministrem na naradzie. Serdeczny, ale nieco wyniosły Szczepan, przewracając krzesło, wskoczył w stronę Zuzanny, by uchronić ją przed spojrzeniami towarzyszy. Jego rozmówcy wymienili zdziwione spojrzenia, a wśród nich rozeszła się krótka plotka: Po co on tak porywa się do pokojówki?. Wszyscy wymachiwali nosami i uśmiechali się dwuznacznie.

Jedyny, który pozostał obojętny, był wysoki mężczyzna siedzący najdalej od stołu.

Pokojówka? zapytała Zuzanna za zamkniętymi drzwiami, odzyskując głos. Kucharka?

Nie wiesz, co to znaczy w tych podniszczonych dżinsach, bycie żoną odpowiedział Szczepan, jakby mówił coś, co Zuzanna powinna sama pojąć. My mamy przyzwoitych panów.

To zwykłe dżinsy.

Szwy wystawały, ale nie rzucały się w oczy.

W porządku dla pracowitej klaczy, ale żona bogatego przedsiębiorcy nie może chodzić jak żebracz!

Bogaty przedsiębiorca? Ty naprawdę myślisz, iż udało ci się go przechytrzyć? Skąd te informacje?

Dzisiaj byłem w bilardzie przy ulicy Siennej i rozgoniłem ich pięciu! Zaskoczyli mnie moim talentem i zaprosili na kieliszek mocnego trunku. Zapytałem ich o pracę, a oni chcieli sfinansować mój projekt salonu samochodowego są inwestorami!

Wasze inwestycje to tylko gra w domino przy garażach.

Zuzanna zauważyła, iż jej mąż postrzega ją jako służącą. Nie była kucharką, ale utrzymywała rodzinę, przynosząc pieniądze i to wystarczyło, by zniknęła pod listwą przypodłogową.

jeżeli nie wierzysz w męża, po co się denerwować, iż i on nie wierzy w siebie i nie pracuje? Jak można budować karierę, gdy własna żona nie traktuje cię poważnie?

Pamiętam, iż tego dnia umówili się, by Szczepan zabrał moje garnitury do pralni chemicznej. Zawsze nosiłam klasyczne stroje na ważne spotkania, a w codzienności podniszczone dżinsy.

Zabierzesz garnitury? zapytałam.

Nie! Miałem kiedyś zamiar przekonać inwestorów

Gdzie? W bilardzie?

Czy nie mogę się wreszcie zrelaksować?

Kiedy ja przejmowałam wszystkie finanse, ty zajmowałeś się domem.

Mówiłem, iż potrzebuję czasu w hobby i samorealizację.

Mamy go w bród! Na dom nie ma czasu. Płacę za sprzątanie, jem tam, gdzie mi pasuje, a wieczorem zamawiam sushi czy pizzę! Gdzie jest ten dom, o którym marzyłeś, kiedy wprowadziłeś się w domu? W bilardzie marzyłeś o grze od świtu do nocy!

Zmniejsz hałas, kochana zaszył jej usta ręką. jeżeli moi inwestorzy usłyszą, nie zobaczymy zysków.

Nie zobaczymy ich i tak, bo jutro się obudzą i nie będą pamiętać, jak się nazywasz.

Zuzanna zazdrościła swoim koleżankom, które przychodzą do pracy, by odciąć monotonię domowej rutyny i mieć własne pieniądze. One nie siedziały późno w biurze, nie zabierały raportów do domu, a mimo redukcji etatów nie traciły spokoju ich mężowie zarabiali tyle, ile one nie mogłyby wymyślić. Dla nich utrata pracy nie była tragedią.

Zuzanna unikała redukcji jak ognia. Pracowała ciężej, wydajniej niż ktokolwiek inny, ale to nie przynosiło ulgi. Szczepan niechętnie przygryzał: Ty, żono, nie wiesz negocjować, więc lecisz z nowymi znajomymi i wyśmiechasz się z niezdolnej kucharki, która nie odebrała twoich garniturów z pralni.

Zuzanna milczała. Gdyby się wtrąciła, Szczepan od razu poruszyłby temat rozwodu. A oni dopiero zaczynali myśleć o dziecku

Mieszkanie Zuzanny i Szczepana znajdowało się w nowoczesnym bloku. Była tam przedsionkowa hala, rozległy pokój gościnny z balkonem, na którym Zuzanna stała, gdy usłyszała: Miałem też żonę. Szczepan i jego goście nie słyszeli jej krzyku, więc nikt nie podszedł.

Wysoki inwestor, który nie śmiał się z sytuacji pokojówki, podszedł do niej.

Słyszy pan głosy? I pan uważa, iż prowadzimy ożywioną dyskusję? zapytała Zuzanna, rozgniewana jego bezczelnością. Co to za uwaga o żonie, skoro nie rozmawiałam z wami? Nie interesuje mnie, kto tam był.

Mężczyzna nie zadrżał.

Miałem też żonę.

Coś nie gra?

Żona-gospodyni, nie pracowała, nie mieliśmy dzieci, często zamawiałem sprzątanie. Różnica? Ona witała mnie z radością.

Nie jestem gospodynią.

Nie o to mi chodzi. O tego, którego nazwałeś mężem. W naszej rodzinie ja lepiej zarabiałem, budowałem biznes, a żona zajmowała się domem i hobby. Nigdy jej nie krytykowałem. Byłem w siódmym niebie, bo mogłem jej zapewnić życie, w którym nie musiała się martwić o chleb. Gdyby moja ukochana nazwała mnie sługą i przedstawiła mnie przyjaciółkom, w jednej chwili stałaby się moją byłą żoną nie na papierze, ale w sercu. Wiele można wybaczyć, ale nie lekceważenie osoby, której poświęcasz życie. Moja żona mnie kochała.

Co więc was rozdzieliło, gdy tak się kochaliście?

To był podwódny handlarz, którego Szczepan poznał w bilardzie. Jego słowa nie skłaniały Zuzannę do rozwodu. Rozumiał, iż trzeba przejść cudzą drogę, by pojąć prawdę mówił Szczepan, będąc półpijany. Czy to powód do rozwodu? My już rozważaliśmy dziecko, a Zuzanna wciąż marzyła o potomku w wieku 37 lat.

Rak. On nas rozdzielił.

Przepraszam

Wszystko w porządku, Zuzanno. Nigdy nie pozwól, by ktoś cię nie szanował choćby mężowi. Gdzie nie ma szacunku, nie ma i miłości.

Specjalista od psychologii rodzinnej.

Nie, jestem programistą.

Co więc straciłeś w tej wesołej ekipie inwestorów i człowieku, który próbuje wyłudzić pieniądze?

Nie jestem biedny, mogę zainwestować sam, ale zawędrowałem z nimi dla towarzystwa. Dom jest pusty, surowy. Kiedy nie pracuję, wędruję. Przepraszam, gdybym wiedział, iż przyjdziesz, nie przyciągnąłbym cię tutaj.

A pan się nie przedstawił.

Nie, nie przedstawiłem się.

Wojciech, jednym ruchem ręki, uciszył tę hałaśliwą gromad i rozesłał wszystkich do domów. Zuzanna miała rację. Rano, kiedy Szczepan dzwonił do nowych przyjaciół-inwestorów, nie pamiętali choćby jego imienia.

Nie było śladu żalu. Szczepan jedynie udawał wielkie plany biznesowe. Nie potrzebował niczego. Praca na kogoś byłaby dla niego zgubą chciał być przedsiębiorcą, choć tylko udawał, iż ma własny projekt.

Nie odpowiedzieli i nie odpowiedzą. Ktoś jeszcze po mnie pobiegnie.

Szczepanie, co z moim urlopem macierzyńskim?

Co?

Gdybym poszła na urlop, na co będziemy żyć?

Ale to nie trwa długo powiedział. Miesiąc przed porodem i trzy po. Potem niania się wpaknie.

Mówiłeś dobrze, kiedy zaproponowałam ci, żebyś albo utrzymywał rodzinę, albo opiekował się dzieckiem.

Powiedziałem dobrze, a nie obiecuję. Gdzie ma być dziecko? Nie jestem nianią. Ty jesteś matką. Rozwiąż to.

Wtedy znajdziesz pracę?

Zobaczymy

Masz jeszcze jakieś odpowiedzi, oprócz zobaczymy?

Zuzanno! Nie psuj mi poranka! Nie obciążaj mnie tym dzieckiem. Wszystko się ułoży. Jutro zaczniemy działać.

Zuzanna była w ciąży. Planowała po urlopie znaleźć nianię i pracować na pół etatu, ale okazało się, iż już przed urlopem nikt w pracy na nią nie czeka.

Zuzanno, firma zbankrutuje! zawołała Halina.

Co to znaczy?

Za miesiąc wszyscy zostaniemy bez pracy.

Ale ja jestem w ciąży Nie można mnie zwolnić.

jeżeli firma upadnie, jak zostanę w pracy?

Zuzanna popadła w apatię, nie jadła, nie chciała nikogo widzieć, ale nadzieja, iż może w końcu przyjdzie jej mężowi gwiazdka, dodała jej otuchy. Szczepan patrzył sceptycznie:

Gdybym pracował, to zarobki byłyby żałosne, zupełnie inne niż twoje. Mam przerwę w stażu, straciłem umiejętności, wykształcenie mnie nie wspiera. Nie mogę wziąć takiej odpowiedzialności.

Potrzebuję czasu, a go prawie nie ma Za kilka miesięcy ciąża się pokaże.

Ile tygodni?

Dziesięć.

Dziesięć? W porządku, jeszcze zdążymy.

Co masz na myśli?

Na huśtawce! Nie musisz rodzić. Dzwoniłam mamie, a ona jest przerażona twoją beztroską. Nie możesz iść na urlop, gdy masz tyle obowiązków. Musisz się wyżywić. Nie mogę pracować. Rodzice czekają, aż postawimy płot i zapłacimy rachunki. To nie przyjdzie z pięknymi oczami. Mama mówi, iż nie ma mowy o dziecku. Nie wiesz, iż nie pójdziesz choćby na urlop, a zostaniesz bezrobotna. Nie, nie, nie, kochanie. To nie przejdzie.

Mówiłeś, iż mamy zostać rodzicami.

To dlatego, iż mnie załamałeś! Ten mały członek rozciągnie wszystko, a ja nie chcę zostać biedny, bo wszystkie nasze środki pójdą na dziecko. To zbyt ciężka brzemię. Bądź roztropna i pośpiesz się. Musimy zdążyć, bo jeżeli nie, czekają nas kłopoty.

Zuzanna szła po rzeczach do pracy. Kierowniczka, która ostrzegła ją przed upadkiem firmy, też pakowała się do wyjścia.

Czy to cię zwolniono?

Tak.

Co mówią?

Że nie wytrzymamy.

Nie wytrzymiesz czy nie wytrzymamy dwoje dzieci?

Nie wiem, co z pracą, muszę gwałtownie znaleźć zatrudnienie, by choć trochę dostawać zasiłek Albo zrobić, co chce Szczepan. jeżeli zdecyduję się urodzić, on odejdzie. Znam go. Złoży pozew o rozwód! Albo nie rozwiedzie się, po prostu odejdzie. Jak żyć bez pracy i z dzieckiem bez męża?

Bez męża, który nie zarabia? Twoja logika poszła w nieznane. Trudno będzie przeżyć na zasiłku. A z mężem, który nie pracuje, będzie jeszcze trudniej?

On teraz nie pracuje, a jeśli…

Co?

Nic już nie zostaje.

Zuzanna była w ciąży i straciła pracę, ale choćby to nie skłoniło Szczepana do działania. Musiała biegać po rozmowach kwalifikacyjnych. Nie mogła kłamać, jeżeli zapytają o ciążę, ale jeżeli nie zapytają

Pełna determinacji ruszyła do domu, aby wysłać CV i zobaczyć, co dostanie

Witajcie, gospodynie! zażartował wysoki mężczyzna. Czy to był mój sąsiad?

Nie jestem gospodynią.

Szczepan twierdził inaczej. Teraz jesteś bezrobotna.

Byliście u nas w mieszkaniu?

Nie doszedłem. Wspiąłem się na klatkę, ale natknąłem się na Szczepana na podwórku. Złapałem go, kiedy wyciągał swoje rzeczy chyba złożył pozew o rozwód.

Wtedy Szczepan uciekał z tonącego statku. Zapał znikł.

Bezrobotna i porzucona powiedziała Zuzanna.

Dam ci pracę, jeżeli chcesz.

Czy Szczepan powiedział, iż jestem w ciąży?

Powiedział. Najpierw panika, potem ja sam. Ale jak to wpłynie na twoje umiejętności? Słyszałem, iż pracujesz niestrudzenie. Myślę, iż pasowałabyś na lekkie stanowisko. Złożę za ciebie rekomendację rzekł. Zuzanno, i ja zawsze marzyłem o dziecku. Moja żona nie wyszła z tego Nie mogłem nic zrobić. Dlaczego nie mogę zrobić tego dla ciebie? Przyjedź jutro do biura mojego przyjaciela. Będę tam, żebyś nie czuła się niepewnie. Mam nadzieję, iż to nie będzie nasza ostatnia rozmowa.

Ja też tak myślę.

***

Zuzanna urodziła najpierw córkę, potem syna i jeszcze jednego syna.Lecz choć los rzucał ich w różne burze, rodzina w końcu odnalazła spokój w prostych, codziennych chwilach wspólnego śmiechu i miłości.

Idź do oryginalnego materiału