Adrianna jest mamą dziewięcioletniego Mateusza, który za kilka dni rozpoczyna ferie zimowe. Razem z mężem już wcześniej zaplanowali urlopy w drugim tygodniu zimowego wypoczynku. Początek ferii chłopiec miał spędzić u dziadków.
REKLAMA
Zapytaliśmy teściów dużo, dużo wcześniej, czy wezmą Mateuszka na 5 dni (od poniedziałku do piątku) na początku ferii. Syn lubi do nich jeździć, a skoro my zaplanowaliśmy wyjazd w drugiej połowie, to nie ukrywam, iż nie chcieliśmy narażać się na dodatkowe koszty, związane z półkoloniami. Woleliśmy to sobie przeznaczyć np. na jakieś atrakcje, jak będziemy w górach
- powiedziała. - Wyjazd planowaliśmy już pod koniec października i wtedy jakoś rozmawiałam z dziadkami.
Zobacz wideo Pytamy przedszkolaków, czego nauczyli ich dziadkowie. "Szyć" "Jeździć traktorem"
Teściowie naszej czytelniczki zapewnili ją, iż chętnie zajmą się wnukiem i "w końcu będą mogli spędzić z nim trochę więcej czasu". Oboje są w dobrej formie, mieszkają niedaleko, więc kobieta nie miała poczucia, iż ich wykorzystuje czy nadwyręża. - Miałam wrażenie, iż się cieszą, syn też. Później pojawiały się wielokrotnie jakieś rozmowy, iż dziadek zabierze go na sanki, albo do kina. Babcia opowiadała, jak to będzie codziennie serwować mu jego ulubione potrawy i twierdziła, iż 'w końcu troszkę przytyje, bo jest taki szczuplutki' - opowiadała Adrianna.
Nagły telefon od teściów zmienił wszystko. "Jestem wściekła"
Kilka dni przed feriami nasza czytelniczka otrzymała zaskakujący telefon od swojej teściowej. Seniorka już na początku rozmowy wydawała się być "nie w sosie". - Najpierw zapytała mnie co u nas, czy jesteśmy zdrowi, czy Mateusz jest zdrowy. Zapewniłam ją, iż tak, iż wszystko jest w porządku i wtedy przeszła do rzeczy.
Poinformowała, iż dzwoni powiedzieć, iż jednak nie wezmą wnuka na tydzień do siebie. Powiedziała, iż to za ciężko. Zaczęła coś wyjaśniać, iż opieka nad Mateuszem to duże wyzwanie, a oni mają swoje lata. Byłam totalnie skołowana, bo syn jest duży i należy do tych spokojnych, grzecznych dzieci
- opowiadała. - Zaczęłam pytać, czy w związku z tym, może zajęliby się nim chociaż jeden czy dwa dni, albo brali go w ciągu dnia, gdy będziemy w pracy. Mówiłam, iż wszystko rozumiem, szanuję, ale ferie są za kilka dni i nie wiem, w jaki sposób mam teraz zorganizować dziecku opiekę. Ona jednak odmówiła. Zaniemówiłam - dodała.
Nasza czytelniczka domyśliła się, iż teściowie musieli się na coś zezłościć, jednak nie ma pojęcia, o co może chodzić. Jej mąż starał się dzwonić do rodziców i prosić ich, by zmienili zdanie, dopytywał się co się wydarzyło, jednak nie poznał odpowiedzi na swoje pytania. - Jeszcze kilka dni temu było wszystko ok, nie wiem, co im strzeliło do głowy, przysięgam.
Teraz wydzwaniam po znajomych, szukam jakichkolwiek wolnych miejsc na półkoloniach, ale wszędzie są zamknięte listy. Mam nadzieję, iż coś znajdę, ale przyznam, iż jestem załamana i strasznie wkurzona. Mam ochotę wygarnąć teściowej, ale nie chcę robić afery w rodzinie. Jedno jest pewne - więcej jej nie zaufam
- podsumowała - Żeby powiedziała, iż źle się czuje, coś się dzieje, to bym zrozumiała, ale mam wrażenie, iż to jakieś zwykłe fanaberie i chęć zrobienia nam na złość - dodała.
Jak organizujesz dziecku ferie? Wykupujesz półkolonie, bierzesz urlop, a może korzystasz z pomocy krewnych bądź niani? Napisz do nas: justyna.fiedoruk@grupagazeta.pl. Zapewniamy anonimowość.












