Matka wraca po macierzyńskim do pracy. "Odpoczęłam jak na wczasach w Egipcie"

gazeta.pl 14 godzin temu
Powrót matki do pracy po urlopie macierzyńskim lub wychowawczym to jedno z wydarzeń, które wiąże się z dużymi emocjami. To przecież nie tylko zmiana organizacyjna, ale głównie emocjonalna. - Z perspektywy czasu uważam, iż to było piekielnie trudne - wyznaje nasza czytelniczka.
Matki, które wracają do pracy, często mierzą się z poczuciem winy, wątpliwościami i pytaniem, czy podejmują dobrą decyzję. Doskonale wie o tym nasza czytelniczka Kaja.


REKLAMA


Zobacz wideo Tumala tak wychowuje córki. "Nie daję słodyczy, bo sama mam z tym problem"


"Zarzucałam sobie, iż jestem złą matką"
Kaja wróciła do pracy niemal od razu po zakończeniu urlopu macierzyńskiego. Wykorzystała jeszcze kilka tygodni zaległego urlopu wypoczynkowego, a opiekę nad córeczką przejęła babcia. - Pracowałam od 7 do 15, więc sporą część dnia byłam poza domem. Na początku miałam ogromne wyrzuty sumienia. Wmawiałam sobie, iż zaniedbuję dziecko i iż jestem złą matką - wspomina.
Z czasem przyszła jednak ulga. Może to wstyd, ale pracę traktowałam jak odpoczynek od bycia mamą. Od zupek, pampersów i niekończących się zabaw. Fajne było to, iż wracałam do domu z nową energią i naprawdę jakościowo spędzałam czas z córką
- dodaje.


Swoimi doświadczeniami dzieli się także pani Iza, mama sześcioletniej dziewczynki. Jej powrót do pracy po urlopie macierzyńskim był pełen sprzecznych uczuć. - Jednego dnia się cieszyłam, iż w końcu będę miała trochę swojej przestrzeni, drugiego płakałam, iż jak przeżyję rozłąkę ze swoim synem. Plusem było to, iż do czasu przedszkola opiekowała się nim moja mama, co bardzo ułatwiało sprawę. Z perspektywy czasu uważam, iż to było piekielnie trudne - wyznaje.
"Czekałam na powrót do pracy"
Nie każda mama wraca do pracy pełna obaw i wątpliwości. Jedna z czytelniczek, mama dwójki chłopców, otwarcie mówi, iż wręcz czekała na powrót do zawodowych obowiązków.


- Z niecierpliwością czekałam na powrót do pracy zarówno po urodzeniu pierwszego, jak i drugiego dziecka. Miałam o tyle komfortową sytuację, iż pracowałam wtedy blisko domu, a dziećmi zajmowała się zaufana niania. W pierwszych tygodniach po powrocie do pracy odpoczęłam jak na wczasach w Egipcie - opowiada z euforią w głosie.
Swoją historią podzieliła się z nami także mama czteroletniego chłopca. Jej powrót do pracy był bardzo szybki i jak sama przyznaje, do dziś budzi w niej mieszane uczucia. Nasza czytelniczka Marta już w ciąży wiedziała, iż nie chce wracać do pracy w urzędzie. - Ta praca bardzo mnie męczyła. Do tego ogromne różnice pokoleniowe - pracowałam głównie z osobami w wieku przedemerytalnym i zupełnie się nie dogadywaliśmy - wspomina.


Gdy po narodzinach syna natknęła się na ogłoszenie rekrutacyjne do pracy zdalnej, ale z zupełnie innej branży, wysłała CV, nie spodziewając się szybkiej odpowiedzi. - Myślałam, iż to będzie praca zadaniowa, jak wcześniej - lista tematów na tydzień i elastyczne godziny. Kiedy okazało się, iż to etat od 8 do 16, było już za późno, żeby się wycofać - opowiada.
Jej syn miał zaledwie 2,5 miesiąca, gdy zaczęła nową pracę. - Na początku było łatwiej, bo mały dużo spał i był spokojnym dzieckiem. Schody zaczęły się później. Zatrudniliśmy nianię na kilka godzin dziennie, a gdy skończył rok, poszedł do żłobka. I tak trwa to do dziś - dodaje.


"Nie mam takich planów"
Jednak nie dla każdej mamy powrót do pracy jest czymś tak "oczywistym". Odmiennego zdania jest pani Iga, mama 2,5-letniej Zosi. - Póki co jestem cały czas z córką w domu i nie wyobrażam sobie inaczej. Nie potrafiłabym jej oddać pod opiekę niani czy do żłobka. Za kilka miesięcy też nie planuję zapisać jej do przedszkola. Może spróbujemy, jak skończy 4-lata. Mam to szczęście, iż mąż dobrze zarabia i mogę pozwolić sobie na takie wolne od pracy. Jednak z tyłu głowy mam, iż kiedyś będę musiała do niej wrócić.
A jak to wygląda u Ciebie? Masz ochotę dodać coś od siebie? Napisz na adres: klaudia.kierzkowska@grupagazeta.pl. Gwarantujemy anonimowość
Idź do oryginalnego materiału