Dzięki, Halino, za to doświadczenie, które zebrałam będąc żoną twojego syna. Zanim go odeślę z powrotem do Ciebie, muszę się z Tobą podzielić kilkoma myślami.
Droga teściowo!
Szkoda, iż nie mogłam już nazywać Cię mamą, tak jak marzyłam, kiedy nasze drogi się skrzyżowały i Marek oświadczył się mi. Oczywiście bardzo chciałam wyjść za mąż moje przyjaciółki już od lat mają mężów i patrzyłam na nie z podziwem, jak razem budują domy, wspierają się i okazują szacunek.
W głowie miałam obraz rodziny, w której mężczyzna zawsze stoi przy mnie, w której znajdę oparcie, w której dorastają dzieci i razem się nimi opiekujemy. Chciałam dbać o męża, pokazywać mu miłość i rozmawiać o wszystkim, co nas nurtuje.
Kiedy po raz pierwszy zobaczyłam, jak Marek odnosi się do Ciebie, pomyślałam, iż wychowałeś właśnie takiego mężczyznę, którego szukałam. Przed ślubem powiedziałaś jedno zdanie, które wyznaczało, co czekało mnie w przyszłości. Może je zapomniałaś, ale ja wciąż je mam w pamięci i żałuję, iż nie przywiązałam do nich większej wagi. Brzmiało ono: Mój syn przyzwyczaja się, iż w życiu jest tylko jedna kobieta. To krótkie zdanie było esencją tego, co włożyłaś w swojego syna od dziecka.
Twój syn nigdy nie odmówiłby biegu do apteki po tabletki dla Ciebie, choćby jeżeli apteka jest tuż za rogiem, a sam zakup leków nie sprawia trudności. Gdybyś miała skrzypiące drzwi wejściowe, Piotr od razu je nasmarowałby, więc nie musiałabyś się martwić o taki poważny problem. To, iż w naszym mieszkaniu wszystkie drzwi skrzypią w różny sposób, nie uraziło go, podobnie jak opadające drzwi szafy.
Kiedy Piotr odwoził mnie do domu, zamiast zabrać Cię na wspólny spacer po Łazienkach, zrobiłaś małą aferę, zarzucając mi bezduszność, lenistwo i przyzwyczajenie do wygody. A dlaczego nie? Przecież naprawdę wygodniej jest pojechać autem niż pociągiem, a ciągnięcie walizki samemu nie jest najfajniejsze. Tobie jednak chciało się wyciągnąć odrobinę świeżego powietrza.
Piotr jest wspaniałym synem. Gdy nie mogłaś zasnąć i w środku nocy podzieliłaś się z nim swoim złym samopoczuciem, nie myśląc, iż oboje musimy rano iść do pracy, wziął taksówkę, bo wieczorem trochę wypił i nie chciał ryzykować prawa jazdy. Zamiast podziękowań usłyszałaś, iż nie ma nic złego w powstrzymaniu się od picia, jeżeli Twoja mama potrzebuje pomocy w nocy. Oczywiście, możesz wstrzymać się od wszystkiego, nie tylko od alkoholu, bo on jest twoim synem, a ja tylko jego żoną.
Gratuluję Ci, iż nie oddajesz mi pola w relacji z synem, choć to dziwne dzielić się mężczyzną. Ty nie chcesz się nim dzielić z nikim.
Dzięki Bogu, iż nie mamy dzieci. Nie dowiedzieliby się od razu, ale nie mogłyby też poprosić o tatę, bo babcia ma pierwszeństwo. Twój troskliwy syn nie wsparł mnie wtedy, gdy naprawdę potrzebowałam pomocy zrobiła to moja przyjaciółka, rozumiejąc, iż depresja nie przyniesie nic dobrego. A ja tak bardzo liczyłam na choć kilka słów wsparcia, współczucia i zrozumienia od Twojego syna, ale zamiast tego on ponownie rzucił się, by pomagać Tobie.
Tak, przyznaję, przegrałam; nie mogłam stać się dla niego tym, kim Ty jesteś, choć bardzo się starałam. Szkoda, iż wszystkie te starania pozostały niezauważone. On naprawdę kocha jedną kobietę Ciebie. Te słowa miłości, które wypowiedział, były jedynie formalnością, protokołem między narzeczonymi.
Chcę być potrzebna mężczyźnie, nie potrzebuję błyszczącego, idealnego faceta, który wszystko układa w sztywne schematy, tak jak robi to Twój syn. Niech czasem wróci do domu po drinku z kolegami z pracy, czego on nigdy nie pozwalał, a najważniejsze, niech potrzebuje mnie, by się martwił o moje porażki i cieszył się z moich sukcesów.
Cieszę się, iż zrozumiałam, iż mój mąż nigdy nie będzie takim człowiekiem. Nie mieliśmy z nim dzieci, bo nie potrzebujesz silnych emocji, a twój syn oszczędzał twoje serce tylko dla Ciebie. To właśnie ta gospodarność skłoniła mnie do zajścia w ciążę. Teraz mam w swoim życiu drugiego człowieka i małego chłopczyka, który przyjdzie na świat za trzy miesiące.
Obiecuję wychować tego chłopca na prawdziwego mężczyznę, choć nie w Twoim rozumieniu tego słowa. Dziękuję Ci za doświadczenie, które zdobyłam w małżeństwie z twoim synem. Zwracam go Tobie, zdrowego, troskliwego i opiekuńczego. Bądźcie szczęśliwi.
Twoja była synowa, Zuzanna.









