Wyobraź sobie świat, w którym kolory są jadalne, kształty przypominają rybki, misie albo kwaśne węże, a słodycz miesza się z nieprzyzwoitą wręcz ilością sztucznych aromatów. Brzmi jak dziecięca fantazja? Być może. Ale dziś – 28 marca – to nie tylko fantazja, ale oficjalna okazja: Dzień Żelków. Święto, które daje zielone światło na małe (albo i większe) grzeszki.
Dlaczego żelki mają tak wielu fanów?
Zacznijmy od podstaw. Żelki to jeden z tych smakołyków, które działają nie tylko na kubki smakowe, ale też na zmysł wzroku i dotyku. Są miękkie, sprężyste, kolorowe. Dla dzieci to nie tylko słodycz – to zabawka, która można schrupać. A dla dorosłych? Cóż, powiedzmy, iż to mała podróż sentymentalna do czasów, kiedy wybór między „żelkami kwaśnymi” a „kolorowymi misiami” był najtrudniejszą decyzją dnia.
W świecie, który coraz częściej straszy nas etykietami „bio”, „fit”, „low sugar” – żelki są bezczelnie sobą. Nie udają, iż są zdrowe. Nie podszywają się pod superfoods. Po prostu… są. I może właśnie dlatego tak je kochamy.
Czy można dawać żelki dzieciom?
To pytanie, które pewnie nie raz przewinęło się przez twoją głowę – zwłaszcza, jeżeli masz w domu malucha, który z żelkami ma „na pieńku” (dosłownie – próbował je wkleić w blat stołu). Z jednej strony: cukier, sztuczne barwniki, kleją się do zębów, mogą zwiększać ryzyko próchnicy. Z drugiej: przecież nie chodzi o codzienną paczkę przed śniadaniem.
Warto podejść do sprawy racjonalnie:
- Żelki nie są zakazane, jeżeli pojawiają się okazjonalnie.
- Lepiej zjeść kilka żelków po posiłku niż między posiłkami – to zmniejsza ryzyko próchnicy.
- Szukaj wersji bez sztucznych barwników (np. z sokami owocowymi lub barwionych naturalnie – kurkumą, burakiem, spiruliną).
- Możesz spróbować zrobić domowe żelki – z żelatyny, soku owocowego i odrobiny miodu. Dzieciaki uwielbiają je przygotowywać!
Co mówi nauka o jedzeniu żelków?
Naukowcy nie zajmują się żelkami zbyt często (szkoda), ale warto wiedzieć, iż żelatyna – główny składnik żelków – zawiera kolagen. Co prawda, w takich ilościach nie zdziała cudów, ale sam fakt, iż coś w tych żelkach może mieć choćby pozory sensu zdrowotnego, bywa pocieszający.
Niektórzy dietetycy wskazują, iż jeżeli mamy już dawać dziecku słodycze, lepiej postawić na coś, co nie zawiera tłuszczu trans – a żelki (te klasyczne) rzeczywiście ich nie mają. Ale nie dajmy się zwieść – to przez cały czas cukrowa bomba. Tyle iż wyjątkowo urocza.
Jak świętować Dzień Żelków z dziećmi?
Jeśli masz dziś ochotę pozwolić sobie i swoim dzieciom na odrobinę słodkiej euforii – zrób to z pomysłem. Oto kilka inspiracji:
- Urządźcie domowy bar żelkowy – kilka miseczek z różnymi rodzajami żelków, a obok kredki i kartki. Niech dzieci narysują „mapę żelkowej krainy”.
- Wspólne gotowanie: zróbcie domowe żelki w silikonowych foremkach. To zabawa sensoryczna i kulinarna w jednym.
- Zabawa w smakowanie z zawiązanymi oczami – czy potrafią zgadnąć smak?
- Połączcie żelki z czytaniem – na przykład do książki o kolorach, kształtach albo bajce o zaginionym misiu (żelkowym oczywiście).
Słodkie zakończenie, ale z rozsądkiem
Dzień Żelków to świetna okazja, by przypomnieć sobie, iż słodycze – jak wszystko – mogą mieć swoje miejsce w diecie, jeżeli tylko zachowamy umiar. Nie chodzi o to, by zakazywać i demonizować, ale by uczyć dzieci świadomych wyborów. Pokazywać, iż słodycz smakuje lepiej, kiedy nie jest codziennością.
A dziś? Dziś można. Bez wyrzutów sumienia. W końcu kto nie kocha kolorowych misiów?
źródło zdjęcia: https://pixabay.com/pl/photos/%C5%BCelki-cukierki-s%C5%82odycze-1618073/
Anna Miller