Fala ataków w szkołach. Ekspertka alarmuje: "Chodzi o promocję makabrycznej gry"

rdc.pl 8 godzin temu

"Promocja makabryczej gry"

KidsAlert od lat ostrzega rodziców, opiekunów i nauczycieli o zagrożeniach i niepokojących trendach na które narażone są dzieci i nastolatkowie korzystający z internetu. Radykalizacja nastrojów, którą obserwujemy w ostatnich dniach, związana jest z olbrzymią promocją konkretnej gry – twierdzi ekspertka ds. bezpieczeństwa dzieci w internecie Kinga Szostko.

– Ja bym bardzo prosiła premiera o to, żeby powściągnął emocje i przede wszystkim nie używał słowa "challenge". Nie ma żadnego "challenge" związanego z przynoszeniem noży do szkoły czy innych ostrych narzędzi. Mamy od kilku lat natomiast permanentną promocję makabrycznej gry, która polega na zabijaniu dzieci przez dzieci w środowisku szkolnym – alarmuje ekspertka.

"Przez dwa lata nikt nie reagował"

Mimo raportu, który KidsAlert w sprawie cyberbezpieczeństwa młodzieży korzystającej z platform społecznościowych wysłało m.in do ABW i wielu ministerstw, reakcji – zdaniem Szostko – nie było.

– Mnie naprawdę, proszę mi wybaczyć, nie dziwi dzisiejszy obraz, skoro dwa lata temu prosiliśmy o interwencję wszystkich świętych, od AWW, po ministrów, po dyżurnet i wszystkie możliwe służby. Do ŁOKIK-u pisaliśmy nic, do Unii Europejskiej pisaliśmy nic. My żeśmy pisma pisali wszędzie, nikt na to nie zwrócił uwagi – komentuje ekspertka.

"Tego już nikt nie zatrzyma"

Jak podkreśla Kinga Szostek, "pozwoliliśmy platformom społecznościowym na radykalizację, a tego procesu nikt już nie zatrzyma".

– Musi zginąć ileś dzieci, czy ileś zostać poszkodowanych, żeby ktokolwiek zwrócił na to uwagę. To, co dzisiaj dzieje się w sieci, jest niestety nie do zatrzymania. Ja biorę pełną odpowiedzialność za swoje słowa. To my, dorośli, żeśmy do tego dopuścili. Kropka –

Ataki nożowników w szkołach na Mazowszu

8 października (czwartek) w miejscowości Leszczydół-Nowiny pod Wyszkowem (woj. mazowieckie) 15-latek zaatakował nożem troje pracowników szkoły podstawowej. Zginęła 37-letnia kobieta, pracująca jako woźna. Z kolei 7 października (środa) w Ostrołęce, w Zespole Szkół Zawodowych nr 4, 19-letni uczeń tej placówki zaatakował nożem, raniąc 10 osób, w tym siebie. Obrażenia ponieśli pracownicy szkoły, uczniowie i osoby postronne, które napastnik dźgał w miejskim parku, zbiegając z miejsca zdarzenia. Również 7 października, w Sierpcu, policja zatrzymała 17-latka, który miał mówić swoim kolegom, iż planuje "zrobić coś złego w szkole". Policja podała, iż podczas przeszukania zabezpieczyła saszetkę należącą do 17-latka, w której były dwa noże. Śledczy zabezpieczyli też jego telefon komórkowy, w którym natrafiono na wyszukiwania informacji o planowanym ataku.

W związku z aktami przemocy w szkołach premier Donald Tusk wezwał 8 października na godz. 13:00 możliwie jak najszybciej ministrów spraw wewnętrznych i administracji, cyfryzacji, edukacji narodowej i zdrowia, a także koordynatora służb specjalnych oraz Komendanta Głównego Policji. – Do tej pory Polska była państwem bardzo bezpiecznym, jeżeli chodzi o tego typu zdarzenia. Z wielkim smutkiem obserwowaliśmy dramaty za oceanem, w wielu innych państwach europejskich. Polski do tej pory to nie dotyczyło. Ale trend jest dramatycznie niepokojący w całej Europie i nie miejmy złudzeń – bez zdecydowanych działań dramatyczne sytuacje, ryzykowne sytuacje mogą się powtórzyć – mówił w czwartek premier Donald Tusk. – Jak wiecie, to się niesie po internecie. Ja za chwilę powiem o działaniach, jakie musimy podjąć i jakich nie możemy podjąć. (…) Bardzo obawiamy się ponurego fenomenu naśladownictwa – zaznaczył.

Idź do oryginalnego materiału