Międzynarodowy Podlasie Jazz Festival im. Jana Ptaszyna Wróblewskiego odbył się w auli ROBiR AWF przy ul. Akademickiej 2 w Białej Podlaskiej, natomiast wydarzenie towarzyszące miało miejsce w Hotelu Zamek Arche w Janowie Podlaskim. Festiwal rozpoczął się właśnie tam,16 października, koncertem Agi Zaryan, świętującej 25-lecie pracy artystycznej. Wokalistce towarzyszył gitarzysta Shachar Elnatan. OBEJRZYJ GALERIĘ ZDJĘĆ Z WYDARZENIA:Wystąpili znakomici artyściDzień później festiwal przeniósł się do Białej Podlaskiej, gdzie wystąpiła Beata Przybytek z programem z płyty „Ja tu tylko śpiewam”. Wraz z wokalistką zagrali Andrzej Gondek, Bogusław Kaczmar, Adam Kowalewski i Tomasz Machański. Tego samego wieczoru na scenie pojawił się również Akiko & United Quartet, polsko-japoński projekt tworzony przez Akiko oraz Marcina Olaka, Macieja Szczycińskiego i Krzysztofa Szmańdę.W czasie finału wystąpił Afanasjew-Szymanowski Quartet wspólnie z Piotrem Baronem. Koncert z udziałem Macieja Afanasjewa, Karola Szymanowskiego, Kamila Hajduka, Mirosława Skowrońskiego i Piotra Barona był hołdem dla Jana Ptaszyna Wróblewskiego. - Dzisiaj, kiedy jestem już dużo starszy niż wtedy, zdaję sobie sprawę, iż Ptaszyn był oceanem cierpliwości i oazą spokoju. Ja chyba nie wytrzymałbym z takim gówniarzem, jakim wówczas byłem. A on tylko nazywał mnie piekielnym Piotrusiem. Wtedy miałem mu to za złe, później się do tego przyzwyczaiłem, a teraz bardzo mi tego brakuje - mówił w czasie koncertu Piotr Baron, saksofonista towarzyszący występom Jana Ptaszyna Wró
blewskiego.Dodał, iż kolega poprosił go, żeby zdradził jakiś sekret. - Ptaszyn miał swoją charakterystyczną frazę muzyczną, którą grał zawsze po wyjęciu saksofonu z futerału. Razem z Jarkiem Śmietaną nazwaliśmy ją frazą na wyjęcie z futerału. Postaram się ją zagrać. o ile się pomylę, to powtórzę. Jest tutaj żona Ptaszyna, jego syn i synowa, więc może być skandal, ale trudno. Mniej więcej tak to brzmiało - opowiadał Piotr Baron, następnie zagrał tę frazę.Wspominali Ptaszyna- Kiedyś graliśmy razem z Ptaszynem w zespole Jarka Śmietany. Był to duży zespół o nazwie Polish Jazz All Stars. Z przodu występowało czterech muzyków. Dla mnie ogromnym zaszczytem było dzielenie z nimi powietrza, którym dmucha się w instrumenty, ponieważ byli to Henryk Majewski, Henryk Miśkiewicz i Ptaszyn. No i ja. Pewnego razu razem z Heniem Miśkiewiczem, ponieważ obaj mamy dość żartobliwe usposobienie, wymyśliliśmy pewną psotę. Postanowiliśmy nauczyć się tej charakterystycznej frazy Ptaszyna. Zrobiliśmy to po kryjomu i dokładnie ją przećwiczyliśmy. Kiedy Ptaszyn jak zwykle wyjął saksofon z futerału, przygotował się do zagrania swojej melodii. W momencie, gdy już otworzył usta i był gotowy wydobyć z instrumentu pierwsze dźwięki, usłyszał tę samą frazę zagraną przez nas - wspominał Piotr
Baron.Dodaje, iż zagrali ją idealnie, w czystych kwartach, ponieważ saksofon tenorowy i altowy dzieli właśnie kwarta. - Wykonaliśmy tę melodię tak, jak zawsze robił to Ptaszyn. Ptaszyn kompletnie zamarł. Był tak zaskoczony, iż przez chwilę nie wiedział, co powiedzieć. W końcu zareagował w charakterystyczny dla siebie sposób. Pozwolę sobie przytoczyć jego słowa wyłącznie jako cytat, bo sam przecież nie ośmieliłbym się używać takich określeń. Powiedział wtedy: Kurde, laga felek w dupę, gówniarze! - mówił Piotr Baron.Z jakimi wyzwaniami walczy Zakład Doskonalenia Zawodowego? [GALERIA ZDJĘĆ]Studiowanie na Akademii Bialskiej czas zacząćPolacy wyrzucają pieniądze do kosza