- U dziadków jesteśmy od czterech dni, a ja swoich dzieci nie poznaję - takimi słowami zaczyna swoją opowieść jedna z naszych czytelniczek, która w tym roku postanowiła wyjechać z dziećmi na ferie właśnie do dziadków. Jak opowiada, w domu jej córki są bardzo samodzielne i zaradne, a u dziadków zachowują się jak księżniczki. - Pół dnia spędzam w pokoju zamknięta, no bo wiadomo, muszę pracować w ciszy, a one bawią się z dziadkami. Jednak ciągle jednym uchem tylko słyszę, iż chcą coś zjeść, napić się albo iż wolą placuszki zamiast kanapek. Lista ich życzeń wydaje się nie mieć końca - opowiada nasza czytelniczka.
REKLAMA
Zobacz wideo Policjanci odzyskali skradzioną skarbonkę WOŚP
"Jakby zapomniały o bożym świecie"
Zachowują się tak, jakby zapomniały o bożym świecie, a babcia, to mam wrażenie, iż mało ducha nie wyzionie
- wyznaje kobieta.
Podobno próbowała wytłumaczyć babci, by odpuściła i pozwoliła dziewczynkom na samodzielność, ale rozmowa nie przyniosła oczekiwanego rezultatu. - Kiedy chciałam przemówić jej do rozsądku i uświadomić, iż one nie są już przedszkolakami, a mają po 7 i 8 lat, to usłyszałam, iż ona ma tylko dwie wnuczki i jej rolą jest je rozpieszczać. Nie wdawałam się już w dalsze dyskusje, bo wiedziałam, iż to nie ma sensu - wyznaje w rozmowie z portalem eDziecko.
Podobną sytuacją dzieli się z nami pani Iza. - Kiedy pojedziemy do babci, to jakby dzieci przekraczały próg innego świata. Leżą na kanapie, oglądają bajki, a moja mama tylko lata z talerzykami i wszystko podtyka im pod nos.Obserwuję z boku i choćby nie wiem, jak z nią rozmawiać, by się zaraz nie obraziła. Ale przyznaję, iż mnie to trochę martwi - opowiada nasza czytelniczka.
"Nikomu nie wchodzą na głowę"
Z kolei pani Marzena dzieli się z nami trochę inną historią i bardziej zdystansowanym podejściem. - Moje dzieci są trochę rozpieszczane, ale babcia stawia też granice i nie pozwala im sobie wejść na głowę. U dziadków jest zachowana taka równowaga między zabawą a dyscypliną, co, nie ukrywam, bardzo mi się podoba. Pamiętam, iż kilka lat temu wnuki chodziły babci na głowę, ale nikomu nie wychodziło to na dobre - opowiada.
- Chyba trzy lata temu dzieci spędziły u dziadków dwa tygodnie w wakacje. Jak wróciły do domu, to nie mogłam sobie z nimi poradzić. Były rozpuszczone jak nie wiem co i trochę czasu nam zajął powrót do naszej rzeczywistości - dodaje na zakończenie rozmowy.
Chcesz dodać coś od siebie? Napisz na adres: klaudia.kierzkowska@grupagazeta.pl. Gwarantujemy anonimowość.












