Kobieta w poruszającym wpisie opisuje relację z rodzicami męża. Teściowa od narodzin wnuczki (a ta ma już dwa lata), niemalże nie uczestniczy w jej życiu. Mimo iż mieszkają niedaleko, praktycznie się nie widzą. Ojciec dziecka też jakoś szczególnie nie dba o relację swojej córki z babcią i pozostawia inicjatywę w rękach żony.
REKLAMA
Zobacz wideo Producentka "Wielkiej Warszawskiej": Komfort koni najważniejszy
"Wygląda na to, iż to oni ode mnie oczekują, żebym ich zaprosiła, żeby zobaczyli moje dziecko, ale ja nie mam na to ochoty i nie uważam, iż to należy do moich obowiązków" - pisze autorka. Jak dodaje, wcześniej próbowała zachęcić teściową do kontaktu z wnuczką, ale bez jakiegoś spektakularnego efektu, bo większość propozycji spotkań była przez nią ignorowana.
Ma dość dbania o taką relację
Jak przyznaje kobieta, przestało jej już zależeć na dbaniu o relację wnuczki z babcią i choćby nie chce, by ta się nią opiekowała. Twierdzi, iż sama doskonale radzi sobie w roli matki i opieka nad córką sprawia jej ogromną satysfakcję. Propozycje męża, aby jego matka spędzała czas z wnuczką w wybrane dni, wywołują w niej silne poczucie lęku i narastający niepokój.
Autorka wpisu podaje konkretne powody swoich obaw i należą do nich m.in.:
Brak doświadczenia w opiece nad małym dzieckiem - teściowa nigdy nie zmieniała pieluch ani nie przejawiała inicjatywy w codziennej opiece.
Brak wiedzy o pierwszej pomocy - matka obawia się, iż w razie wypadku bezpieczeństwo dziecka byłoby zagrożone.
Różne wartości i metody wychowawcze - kobieta przypuszcza, iż teściowa nie uszanuje jej decyzji dotyczących wychowania dziecka.
Zakłócenie codziennej rutyny - obecność teściowej w domu wymagałaby np. dodatkowego planowania zajęć i posiłków, co zakłóciłoby codzienną rutynę.
Konflikt z mężem
Dodatkowym problemem jest postawa męża, który broni swojej matki i przypisuje żonie słowa, których nigdy nie powiedziała. "Mój mąż jest na mnie zły i uważa, iż próbuję odsunąć jego matkę, co jest szaleństwem - relacjonuje kobieta. Po czym dodaje: Cieszę się, iż mogę być mamą i sama decydować o codziennej rutynie mojego dziecka.
"Zawsze coś im wypada"
Podobnymi historiami dzielą się z nami czytelniczki. - Dziadkowie jakoś nam się nie udali. Ani moi rodzice, ani rodzice męża jakoś szczególnie nie angażują się w pomoc i opiekę nad wnukami. Już kilka razy odmówili mi pomocy, kiedy naprawdę jej potrzebowałam. Tłumaczyli to jakimś lekarzem lub spotkaniem. Zawsze znaleźli wymówkę. Ostatnio zadzwonili dosłownie 15 minut przed moim wyjściem do lekarza, iż coś im wypadło, no i nie dadzą rady przyjechać. Obiecałam sobie wtedy, iż już więcej ich o nic nie poproszę. Lepiej dogadać się z sąsiadką lub wynająć opiekunkę niż na nich polegać - opowiada pani Ania, mama 4-letniej Zosi i 6-letniego Tadzia (imiona zostały zmienione)
Jednak nie wszyscy mają takiego pecha do dziadków, bo są i tacy, którzy nie mogą się ich wychwalić, tak jak pani Sandra. - Moje dzieci przepadają za dziadkami, co jest ich wielką zasługą. Rodzice męża mieszkają blisko i zawsze mogę na nich liczyć. Często choćby po południu czy w weekendy biorą wnuki do siebie, żebym mogła odetchnąć i złapać oddech - wyznaje nasza czytelniczka.
A Ty chcesz coś dodać od siebie? Napisz na adres: klaudia.kierzkowska@grupagazeta.pl. Gwarantujemy anonimowość.











