Grażyna wędrowała po mglistych uliczkach swojego snu, czując się jednocześnie kochanką i zagubioną duszą. Do trzydziestki krążyła w kręgu nieodkrytych serc, aż w końcu postanowiła odnaleźć mężczyznę, którego nie potrafiła wymarzyć. Nie wiedziała, iż Paweł, którego spotkała w kawiarni na Rynku, już ma żonę, ale chłopak nie ukrył tego, gdy tylko pojął, iż Grażyna przywiązała się do niego i pokochała go.
Grażyna nie wypowiedziała Pawełowi żadnej krytyki; jedynie sama siebie naganiła za tę słabość, czując, iż nie zdążyła znaleźć męża na czas, a zegar losu tykał nieubłaganie. Nie była ładna w konwencjonalnym sensie, ale miała delikatny urok, lekko zaokrąglone kształty, które dodawały jej nieco dojrzałości. Związek z Pawłem nie miało przyszłości nie chciała pozostać jedynie kochanką, ale nie mogła też porzucić Pawła, bo strach przed samotnością paraliżował jej serce.
Pewnego dnia do małego mieszkania w Krakowie wpadł jej kuzyn Sergiusz, który przyszedł w pośpiechu z delegacji w Katowicach. Zatrzymał się na kilka godzin, by pogadać przy stole w kuchni, jakby wracając do dziecięcych lat, rozmawiając o wszystkim i niczym. Grażyna wyznała mu swoją prywatną historię, łzami podkreślając słabość. Wtedy do drzwi zapukała sąsiadka, prosząc o ocenę zakupów, a Grażyna poszła na chwilę na zewnątrz, zostawiając Sergiusza samemu.
W tym momencie drzwi otworzyły się same, a w progu stał Paweł, zdezorientowany, widząc przy stoliku wielkiego mężczyznę w krótkich spodenkach i koszulce, który przeżuwał bułkę z kiełbasą. Sergiusz od razu domyślił się, iż to kochanek Grażyny. Paweł, zagubiony, zapytał: Czy Grażyna jest w domu?. Sergiusz odpowiedział, iż jest w łazience. Paweł nie mógł się oprzeć: Kim jesteście dla niej?. Sergiusz, z nutą żartobliwego gniewu, chwycił Pawła za ramiona: Czy nie jesteś tym mężem, o którym Grażyna mi opowiadała? jeżeli znowu cię tu zobaczę, zrzucę cię ze schodów. Paweł, uwolniony, pobiegł w dół korytarza.
Wróciła Grażyna, a Sergiusz opowiedział jej o wizytcie przyjaciela. Co zrobiłeś? Kto cię przyprowadził? zapłakana Grażyna krzyknęła. On już nie wróci. Usiadła na kanapie i zasłoniła twarz dłoniami. Sergiusz jednak odparł: Tak, nie wróci, i to dobrze. Przestań już marudzić. Mam dla ciebie idealnego mężczyznę wdowca z naszej wsi, którego nie kocha już żadna żona, a on wciąż odrzuca wszystkie zaloty. Spotkamy się po mojej kolejnej delegacji, jedźmy razem do wsi, poznasz go. Grażyna protestowała, iż nie chce wstępować w takie sprawy, ale Sergiusz nalegał, wspominając urodziny swojej żony Lyki Lidka i obiecując, iż to będzie jak podróż po niebie.
Kilka dni później Grażyna i Sergiusz przybyli do małej wioski pod Krakowem. Żona Sergiusza, Lidia, rozłożyła stół przy drewnianej chacie obok sauny. Zebrali się sąsiedzi, przyjaciele i wdowca Aleksander, którego wszyscy znali, oprócz Grażyny. Po ciepłej rozmowie Grażyna wróciła do miasta, myśląc, iż Aleksander jest cichy i zamknięty w sobie, prawdopodobnie rozmyślający o zmarłej żonie.
Dzień później w weekend przy drzwi zapukał nieznajomy. Grażyna otworzyła, a na progu stał Aleksander z torbą w ręku. Przepraszam, Grażyno, po prostu przejeżdżam, wróciłem z targu i pomyślałem, iż mógłbym cię odwiedzić. Zaprosiła go do środka, podając herbatę, choć w sercu czuła, iż to nie przypadek. Gdy zapytała o zakupy, Aleksander wyjął z torby bukiecik tulipanów i podsunął jej go. Grażyna wzięła kwiaty, a w jej oczach rozbłysło coś nieznanego.
Po herbacie Aleksander podszedł do drzwi, powoli zakładając płaszcz i buty. Zatrzymał się, odwrócił się i rzekł: Nie mogę odejść, nie mówiąc ci prawdy. Cały tydzień myślałem o tobie, to nie jest tylko przyjaźń. Znalazłem twój adres od Sergiusza. Grażyna zawstydziła się, spuściła wzrok. Znamy się ledwie w mig. Ważne, iż mnie nie odbierasz jako kogoś nieprzyjemnego. Czy mogę mówić do ciebie na ty? Mam małą córeczkę, osiem lat, teraz u babci. Jego ręce drżały, a serce biło szybciej.
Grażyna, z marzeniem o własnej córce, odpowiedziała: Dziecko to szczęście. Aleksander, podniesiony słowami, pochylił się i pocałował ją. Po pocałunku patrzył w jej oczy, w których lśniły łzy. Czy nie czujesz, iż mnie odrzucasz? zapytał. Wręcz przeciwnie, nie spodziewałam się tego uczucia. Czuję się spokojnie i słodko. Ich spotkania stały się cotygodniowym rytuałem, a po dwóch miesiącach wzięli ślub w tej samej wiosce, gdzie Grażyna znalazła pracę w przedszkolu. Rok później urodziła córeczkę, a potem drugą dwie dziewczynki rosnące w miłości i wspólnym cieple. Aleksander i Grażyna starzeli się razem, ich uczucie dojrzewało niczym dobre wino.
Sergiusz, przy kolejnych przyjęciach, mrugnął do Grażyny: No i jak, której męża ci podsunąłem? Wszystko pięknieje, a ja nie radzę złych wyborów słuchaj się brata!.












