Głupia niezależność dzieci kończy się długami i utratą mieszkania – historia młodego małżeństwa, które wbrew radom rodziców kupiło mieszkanie na kredyt, samochód na raty, wyjechało rodzić za granicę i dziś nie ma już nic własnego

newsempire24.com 2 godzin temu

Słuchaj, muszę Ci opowiedzieć, co się ostatnio wydarzyło u mojej córki Magdy i jej męża Piotra. Serio, czasami aż trudno uwierzyć, jak dzieci chcą być dorosłe, a potem mają przez to same kłopoty.

Kiedy Magda z Piotrem wzięli ślub, to razem z rodzicami Piotra mieliśmy taki plan, żeby im trochę pomóc na start. Każda rodzina miała jakieś oszczędności nie były to wielkie sumy, ale jak się wszystko złożyło razem, spokojnie starczyłoby na małe mieszkanie. Myśleliśmy, iż gwałtownie wszystko ogarniemy, kupimy to mieszkanie i dzieciaki będą miały z głowy. Ale oni oczywiście twardo, iż są dorośli, niezależni i sami sobie poradzą, sami kupią.

No i parę miesięcy później dowiedziałam się, iż rzeczywiście kupili mieszkanie, ale od razu duże, trzypokojowe, na dodatek na kredyt w złotówkach oczywiście! Pytam, skąd wzięliście pieniądze? No jak to, wzięliśmy kredyt, przecież damy radę, mają dobrą pracę, wszystko pod kontrolą.

No potem zachciało im się samochodu. Twierdzą, iż daleko do pracy, komunikacja miejska im nie pasuje, więc muszą mieć swoje auto. Znowu kredyt, samochód z salonu, pachnący nowością mimo iż mówiliśmy im, kupcie coś używanego na początek. Ale gdzie tam, młodzi wiedzą lepiej oni są niezależni!

Potem Magda zaszła w ciążę i wymyślili sobie, żeby rodzić za granicą, bo wtedy dziecko dostanie obywatelstwo. No i znowu kredyt, żeby wszystko załatwić, opłacić lekarzy, być pewnym, iż wszystko pójdzie jak trzeba.

Jak już dziecko się urodziło, to zabrali się za remont pokoju dla malucha. A jakże, znowu pożyczka. Zapytałam wtedy: Ale przecież kto będzie to wszystko spłacał? A oni tylko: Mamo, my jesteśmy samodzielni, sami sobie poradzimy!

No i wtedy się zaczęły schody. Piotr stracił nagle pracę, a Magda na macierzyńskim pieniędzy nie ma, raty lecą jedna za drugą. Przyszli do nas z płaczem, żebyśmy sprzedali działkę pod Warszawą, żeby ratować sytuację, bo już bank puka do drzwi. Serca nam pękały, ale co mieliśmy zrobić sprzedaliśmy, żeby tylko dzieci nie wpadły w kłopoty. Ale pieniędzy i tak ledwo starczyło, więc ostatecznie musieli sprzedać mieszkanie, potem samochód i muszą teraz mieszkać u rodziców Piotra.

Cały czas się żalą, iż nic już nie mają swojego, iż nic im nie wychodzi a ja im powtarzam, gdybyście czasem posłuchali rodziców, nie musielibyście przez to wszystko przechodzić. A pożyczki jeszcze nie spłacone i tak naprawdę potrwa to jeszcze parę lat Czasami życie naprawdę bywa gorzkie, szkoda mi ich bardzo, bo tylko smutek i łzy zostają.

Idź do oryginalnego materiału