Halo Zbyszek?
To nie Zbyszek. Tu Jadwiga
Jadwiga? Kim pani jest?
Proszę pani, kim pani jest? Ja jestem dziewczyną Zbyszka. Zbyszek jeszcze w pracy, będzie późno
No i tak mi się w głowie zakręciło, widzę na podłodze czerwone krople. Brzuch boli jak nie wiem co, aż się zwijam z bólu Czuję, iż lada moment rodzę.
Mój mąż, Zbigniew, od pięciu lat jeździ do pracy za granicą. Najpierw był kierowcą tira w Niemczech, potem remontował mieszkania w Polsce w Warszawie, w Katowicach, gdzie go życie rzuciło. Wyjechał oczywiście dla pieniędzy. Mamy dwóch synów, chcieliśmy dobrze dla nich, marzyliśmy o najlepszej przyszłości. Widzieliśmy, iż w naszym małym miasteczku pod Krakowem nic wielkiego nie wywalczymy.
Czytaj dalej
W pracy za granicą Zbyszkowi choćby się poszczęściło. Raz w miesiącu przysyłał paczki z jedzeniem konserwy, kasze, olej, słodycze. I zawsze coś przelewał mi na konto, żebym mogła coś do banku wrzucić na lokatę. Udało nam się odłożyć całkiem przyzwoitą sumę, za którą kupiliśmy starszemu synowi kawalerkę.
Wydawało się, iż wszystko dobrze się układa. Ale kilka miesięcy temu poczułam, iż w moim organizmie coś jest nie tak. Pierwsza myśl: menopauza. Ale nie, za dużo jem, ciągle śpię, humor zmienia mi się jak pogoda w górach. Według internetu typowe objawy ciąży. No dajcie spokój, w wieku 45 lat? Nie wierzyłam, więc zrobiłam test. A tam dwie czerwone kreski, wyraźne jak sygnał z PKP.
Synom ani synowym nic nie powiedziałam. Po co się wygłupiać? Mieliby mnie wyśmiać, iż matka na stare lata rozum straciła? Postanowiłam ukryć ciążę. Akurat była zima, więc ubierałam się w grube swetry i wielkie kurtki. Z pod puchówki nikt nic nie widział.
Nie chciałam rodzić już tego dziecka. Możecie mówić, iż nie mam Boga w sercu, ale mam 45 lat, nie jestem już młoda. Mam synów, wnuki im chcę poświęcić czas, a nie przewijać kolejne pieluchy. I pieniędzy na trzecie dziecko nie wystarczy przecież Zbyszek znowu musiałby wyjechać za granicę, a ja nie dam rady sama.
Lekarze uznali, iż na aborcję za późno, zabieg bardzo ryzykowny i nie wiadomo, czy mi nie zaszkodzi. Więc próbowałam sobie wmówić, iż jakoś się ułoży. Może Zbyszek choćby się ucieszy, kiedy dowie się o dziecku? Postanowiłam zadzwonić do niego na Skype. Tylko mikrofon, kamerę wyłączyłam po co psuć atmosferę.
Halo, Zbyszek
To nie Zbyszek. Tu Jadwiga.
Jadwiga? A kim pani jest?
Proszę pani, kim pani jest? Ja jestem dziewczyną Zbyszka. Zbyszka nie ma, jest w pracy.
Natychmiast się rozłączyłam i rozpłakałam jak dziecko. Widać, iż można mieć męża, a on i tak zrobi swoje, gdzie chce i z kim chce. Już chciałam lecieć do prawnika po rozwód, wyrzucić wszystkie jego rzeczy żeby go nie widzieć, nie słyszeć.
Ale jeszcze miałam nadzieję, iż wróci do domu, kiedy się dowie o dziecku. Wiedziałam, iż w lutym ma przyjechać, bo synowie mają urodziny, a dostał urlop. choćby śniło mi się, iż chodzimy we trójkę po parku, Zbyszek trzyma za rękę naszą córeczkę, a ja za drugą.
Walentynki 14 lutego Zbyszek wraca. Przygotowałam romantyczną kolację, poustawiałam świeczki, puściłam muzykę… Chciałam, żeby było jak w filmie.
Zbyszek, mam dla ciebie niespodziankę. Jestem w ciąży. Podobno będzie dziewczynka.
Ty paskudo! wrzasnął.
Cały poczerwieniał ze złości, przewrócił talerze na podłogę, walił pięścią w stół.
Więc jak ja pracuję za granicą jak koń, to ty się szastasz z innymi facetami? I teraz mi chcesz podrzucić bękarta?
Zbyszek, to nie tak, ja ci wszystko wyjaśnię
Spadaj! Nie chcę cię widzieć! Zbyszek mnie odepchnął, brzuch rozbił mi się o stół, padłam na podłogę.
Zbyszek wyszedł, zabrał torbę i trzasnął drzwiami. A ja już miałam zawroty głowy, widziałam czerwone plamy na podłodze. Brzuch bolał okrutnie, zwijałam się z bólu. Ledwo chwyciłam za telefon, zadzwoniłam po pogotowie. Ale czułam, iż już rodzę.
Kiedy przyjechali lekarze, trzymałam już naszą córeczkę w ramionach. Mała była spokojna, nie płakała, spała wyjątkowo mocno.
No, mamo, jedziesz z nami?
Nie. Zabierajcie to dziecko, nie jest mi potrzebne.
Jak to?
Jak mówię! Zabierajcie ją. Przez nią moja rodzina się rozpadła! Może ktoś ją pokocha, ale to na pewno nie będę ja. Zabierzcie ją, nie chcę jej widzieć!
Bez cienia wyrzutów oddałam dziecko lekarzowi. Zbadali mnie w domu żadnych komplikacji, poród szybki i cichy. Kiedy pogotowie odjechało, posprzątałam, wzięłam prysznic i poszłam spać.
Nikt z dzieci nie wie, iż oddałam dziewczynkę. Codziennie chodzę do kościoła, modlę się, żeby była zdrowa i znalazła swój dom. Bo wiem, iż nie podołam. Nie chcę znowu przechodzić przez macierzyństwo. Pragnę jednego: żeby Zbyszek wrócił do domu. Ale on znowu wyjechał do Niemiec, kontaktuje się tylko z synami.
Możecie mówić, iż jestem zwariowaną kobietą. Ale w tej rozgrywce wybieram męża, nie dziecko. A Bóg będzie moim sędzią.








