IKONOWICZ: Ochrona czy przemoc?

angora24.pl 4 godzin temu

Sąd rodzinny uznał interwencję za niezasadną, dopatrzył się w niej cech przemocy instytucjonalnej i nakazał powrót rodzeństwa do domu. Rozpoczęła się dyskusja o odwołaniu rzeczniczki.

Horna-Cieślak powołała się na Niebieską kartę, ale nie znamy powodów jej założenia. Sama procedura nie rozstrzyga o zasadności odebrania dzieci. Nie rozstrzyga o tym również ich pogodny wygląd: uśmiech nie wyklucza przemocy. Pytanie pozostaje otwarte: czy rzeczniczka kierowała się troską o dzieci, czy urażoną ambicją?

Dzieci odbiera się w Polsce zbyt łatwo i pochopnie. Każda taka decyzja wymaga rozważenia, czy pozostanie w domu naraża je na większą krzywdę niż rozłąka z rodzicami. Wyrwanie ze środowiska może być traumą. Ochrona nie może sprowadzać się do usunięcia z domu bez oceny zagrożenia. Dzieci bić nie wolno. To, iż klapsy przez pokolenia uchodziły za dopuszczalne, niczego nie usprawiedliwia. Trzeba jednak pomagać rodzicom zmieniać zachowanie, zamiast traktować rozdzielenie rodziny jako pierwszy środek zaradczy. Nie oznacza to pobłażania przemocy: gdy narasta, a rodzic nie panuje nad gniewem, konieczna jest skuteczna ochrona.

W Kancelarii Sprawiedliwości Społecznej spotykamy się z przypadkami zbyt łatwego odbierania dzieci. Dotyczy to także kobiet wychowanych w domach dziecka. Bywa, iż noworodek zostaje zabrany jeszcze w szpitalu, zanim matka zdąży go przytulić. Znam przypadki, gdy sąd kierował się przekonaniem, iż skoro kobieta nie dorastała w rodzinie, nie potrafi stworzyć jej własnemu dziecku.

To krzywdzące uproszczenie. Wiele takich kobiet pragnie rodziny i chce zapewnić dziecku bliskość, której same nie zaznały, także wtedy, gdy zawiedzie partner. Ich przeszłość nie może być wyrokiem. Potrzebują wsparcia i uczciwej oceny swoich możliwości, a nie założenia, iż z góry są skazane na porażkę. Państwo powinno pomagać budować rodzinę, zanim zdecyduje się ją rozdzielić.

Idź do oryginalnego materiału