Ja i mój mąż nie mamy lekkiego życia robimy, co możemy, żeby jakoś sobie radzić. Oboje pracujemy, ale nasze wypłaty nie są wysokie. Raczej przeciętne. Wychowujemy też czteroletnią córkę, Jagodę. Każdy wie, jak dzisiaj utrzymanie dziecka potrafi wydrenować portfel i jak trudno jest dobrze żyć, mając skromny budżet.
Na domiar złego mąż zdecydował się pomagać swojej mamie w opłacaniu rachunków za mieszkanie. My ledwo wiążemy koniec z końcem, a do tego łożymy jeszcze na teściową. A ona jest zdrowa, mogłaby spokojnie dorabiać chociaż na pół etatu! Ja sama bym chętnie coś jeszcze podjęła, ale przecież ktoś musi po przedszkolu odebrać dziecko i zająć się nim w domu. Wielokrotnie prosiłam teściową o pomoc by została z Jagodą, ona jednak ciągle odmawia, tłumacząc się rzekomym złym stanem zdrowia.
Później dowiedziałam się, iż teściowa pojechała sobie na wczasy i to nie do Kołobrzegu, a do luksusowego hotelu w Zakopanem! Mąż po prostu oznajmił mi, iż do czasu jej powrotu muszę wozić się przez całe miasto, by podlewać jej kwiatki w mieszkaniu. Byłam w ciężkim szoku. Przecież ten czas mogłabym wykorzystać na dodatkową pracę i trochę dorobić.
Ale najbardziej uderzyło mnie co innego. Teściowa ostatnio przeszła totalną metamorfozę pojawiają się u niej markowe torebki, suknie z warszawskich butików, złote dodatki. Ciągle się zastanawiałam, skąd ona na to wszystko ma pieniądze. Przecież mój mąż wiecznie narzeka, iż jego mamie brakuje choćby na czynsz, a tu patrz urlopy w górach i ubrania z salonów. Może znalazła bogatego adoratora?
Zaczęłam zwracać uwagę na to, iż mąż coraz częściej zabiera ze sobą ciężką torbę. Pewnego wieczoru, kiedy poszedł się wykąpać, zajrzałam do niej w środku zobaczyłam kilka laptopów. Jeden natychmiast rozpoznałam należał do mojej dobrej koleżanki z pracy. Następnego dnia zapytałam ją, czy oddała sprzęt mojemu mężowi potwierdziła i dodała, iż on po godzinach naprawia elektronikę. Okej, więc stąd dodatkowe pieniądze! Kiedy spytałam męża wprost, czy całą kwotę oddaje matce, przyznał się bez wahania.
Więc ja i Jagoda chodzimy w starych ciuchach, łatujemy skarpetki, a twoja mama opływa w luksusy i jeździ sobie na urlopy za nasze pieniądze? zapytałam.
To moje pieniądze. Mam prawo robić z nimi, co tylko zechcę odpowiedział.
Długo nie musiałam się zastanawiać. Skoro aż tak bardzo kocha swoją mamę, niech tam z nią mieszka. Spakowałam mu rzeczy i odprowadziłam do drzwi. Czy nie miałam racji?














