Jak można być taką matką? Oddała syna do domu dziecka, bo nie chciała walczyć o jego zdrowie – chłopiec miał zaledwie cztery lata

twojacena.pl 6 godzin temu

Pamiętam, jakby to było wczoraj, choć minęło już tyle lat Często wspominam tę historię, bo poruszyła ona serca wszystkich wokół.

Była kiedyś w naszej okolicy kobieta, o której ludzie długo mówili. Oddała swojego czteroletniego synka do domu dziecka, bo nie chciała się podjąć jego leczenia. Tłumaczyła się brakiem pieniędzy, a lekarze wystawili trudną diagnozę, ale prawda była taka, iż nie chciała poświęcić się dla chłopca. Nigdy nie interesowały jej dzieci, bardziej bawiły ją przelotne romanse i pogonie za mężczyznami. O, jakimż to trzeba być człowiekiem, by tak postąpić!

A miałam wtedy przyjaciółkę, Jadwigę. Przyjaźń nasza trwała już od trzech dekad. Jadwiga była wspaniałą kobietą, ciepłą, dobrą zawsze powtarzałam, iż byłaby matką idealną, gdyby tylko los dał jej własne dzieci. Niestety, jej oraz jej mężowi nie było dane, by doczekać się potomstwa. Małżeństwo jednak przetrwało, bo łączyła ich niezwykła więź, prawdziwa, silna miłość.

Ja z kolei miałam dwie córki. To Jadwigę wybrałam na ich matkę chrzestną w końcu była mi jak siostra, a i mieszkała ulicę dalej. Spędzała z moimi dziewczynkami wiele czasu: bawiła się z nimi, a nie raz i nie dwa zostawała z nimi, gdy zaszła taka potrzeba. Ileż to wieczorów przepłakałyśmy potem w mojej kuchni, rozmawiając o tym, iż nie doczekała się własnego dziecka

Któregoś dnia do Jadwigi zadzwonili dalecy krewni. Opowiedzieli jej, iż w rodzinie po stronie jej ojca znaleźli się rodzice, którzy chcą oddać synka do sierocińca. Chłopczyk miał cztery lata i wymagał kosztownego leczenia, na które nie było ich stać. Matka chłopca choćby się nad nim nie pochyliła trudno było uwierzyć w jej obojętność.

Jadwiga opowiedziała mi o tym wszystkim, a już następnego dnia decyzja zapadła. Powiedziała, iż coś ją ciągnie do chłopca i wie, iż powinna go zobaczyć. Pojechała Ledwie spojrzała w oczy temu dziecku, już wiedziała, co powinna zrobić. Małżonek jej poparł bez wahania.

Nie mieli łatwo. Czekały ich długie miesiące rehabilitacji, wizyty u specjalistów, nieprzespane noce. Okazało się, iż chłopiec ma autyzm ale Jadwiga i jej mąż nie poddali się ani na chwilę. Walczyli o niego z całych sił i miłością, która potrafiła góry przenosić.

Trudno w to uwierzyć, ale dziś ADAM ma 24 lata. Skończył studia wyższe, ma na koncie medale sportowe, wyrósł na wspaniałego, zdrowego człowieka.

Wczoraj wróciłam z jego ślubu. I z dumą patrzyłam, jak Jadwiga w gronie najbliższych ściska swojego syna. Los bywa przewrotny, ale czasem pisze cudowne zakończenia.

Idź do oryginalnego materiału