Jak rozmawiać z rodziną, gdy teściowa pomaga latem przy opiece nad dziećmi, a brat męża przywozi swoje pociechy bez żadnego wsparcia finansowego i oczekuje, iż będziemy je karmić z własnej kieszeni? Nasza codzienność z kredytem hipotecznym, pracą, trzema dziećmi i brakiem urlopu – szukam sposobu na spokojną rozmowę, by uniknąć rodzinnych konfliktów

twojacena.pl 9 godzin temu

Moja teściowa zaproponowała, iż zajmie się naszymi dziećmi podczas letnich miesięcy. Jest już na emeryturze i ma sporo wolnego czasu, dlatego zgodziliśmy się na jej pomoc.

Oboje pracujemy zawodowo, a mamy trójkę dzieci, ale nie bardzo możemy pozwolić sobie na tradycyjny urlop. zwykle na zmianę bierzemy wolne w pracy, kiedy któreś z dzieci zachoruje albo ma ważne wydarzenie w szkole czy przedszkolu. Czasami uda nam się wyrwać na krótki weekend, pod warunkiem, iż nie pojawią się żadne nagłe sprawy w domu, ale na tym się kończy.

Od trzech lat spłacamy kredyt hipoteczny rozłożony na 20 lat. Już mieliśmy dość ciągłego wynajmowania mieszkań i przeprowadzek, więc podjęliśmy decyzję, żeby w końcu zamieszkać na swoim choćby jeżeli oznaczało to wyższą ratę miesięczną. Mimo ciągłej pracy w okresie letnim, niestety nie stać nas na dłuższy urlop ze względu na comiesięczną ratę kredytu. Dodatkowo, podczas wakacji szkolnych nie mamy komu powierzyć opieki nad dziećmi. Przynajmniej mam pewność, iż w te gorące dni są bezpieczne i zadbane w domu, w swoim otoczeniu.

Teściowa sama zaoferowała się do pomocy, a iż naprawdę ma dużo czasu, zgodziliśmy się. Latem, gdy zawożę dzieci do niej, zawsze biorę ze sobą pełne torby z zakupami i zostawiam jej dodatkowe pieniądze na specjalne łakocie dla dzieci. Teściowa sama z siebie nie wydaje pieniędzy na nasze dzieci, bo jej emerytura jest raczej skromna. zwykle przekazuję jej gotówkę bezpośrednio w rękę wychodzi to i tak taniej, niż zatrudnianie opiekunki. Każdy wydaje się być zadowolony z tego układu.

Niestety, brat mojego żony postanowił zrobić podobnie i też przywoził swoje trójkę dzieciaków do babci. Jego dzieci są jednak młodsze i bardzo rozbrykane, wymagają stałej uwagi. Problem w tym, iż on nie przygotował dla nich żadnych posiłków, nie zostawił ani złotówki, wszystko było tak naprawdę na mojej głowie musiałem karmić jego dzieci ze swoich pieniędzy.

To chyba naturalne, iż czuję się sfrustrowany. Prosiłem wielokrotnie żonę, żeby porozmawiała z bratem w tej sprawie, ale ona nie chciała konfliktu i nic z tym nie robiła. Nie rozumiem, dlaczego ja miałbym się tak starać, podczas gdy ktoś inny nie dba o swoje obowiązki. Jak w takiej sytuacji porozmawiać z nim spokojnie, nie wywołując awantury?

Idź do oryginalnego materiału