Jak teściowa została bez dachu nad głową – czyli o tym, dlaczego nie mam zamiaru utrzymywać szwagra,…

twojacena.pl 5 godzin temu

Jak teściowa została bez dachu nad głową

Jestem przekonana, iż nie musimy utrzymywać mojego szwagra z rodziną ani płacić za nich czynszu. Od razu powiem, iż jestem właścicielką trzypokojowego mieszkania w Warszawie, w którym mieszkamy, i kupiłam je w opłakanym stanie przed ślubem. Możecie sobie wyobrazić, jak to wyglądało wejściowe drzwi były tylko przystawione do framugi. Najważniejsze było to, iż zapłaciłam niewygórowaną cenę, a remonty robiłam po kawałku. Ale nie o tym chciałam opowiedzieć.

Kiedy poznałam mojego męża, dwa pokoje były już odnowione, choćby pierwsze meble stały na swoim miejscu. Krótko mówiąc, w mieszkaniu dało się już normalnie żyć.

Mój mąż był przystojnym, zaradnym facetem i wynajmował wtedy kawalerkę na Pradze. Po kilku miesiącach znajomości zamieszkał ze mną. Po ślubie zrobiliśmy pokój dziecięcy, potem pojawił się na świecie najpierw syn, później córka.

Nasze życie układało się harmonijnie do momentu, kiedy pewnego listopadowego wieczoru spokój zburzyła moja teściowa. Tego dnia przyjechała do nas z dwiema walizkami, zapłakana:

Mogę się u was zatrzymać na jakiś czas? prosiła. Twój brat przyprowadził do mojego mieszkania dziewczynę. Liczę, iż im się uda, może zostaną razem na dobre Długo nie będę, pomogę ci przy dzieciach, odbiorę je z przedszkola, ugotuję obiad. Oprócz was nie mam nikogo!

Była zrozpaczona, więc wpuściliśmy ją. Oddaliśmy jej największy pokój. Mama męża, już na emeryturze, rzeczywiście pomagała przy dzieciach, ale do swojego mieszkania nie zaglądała tam bowiem urzędował jej młodszy syn. Siedział w jej kawalerce z młodą żoną i dwójką dzieci: jedno mieli wspólnie, drugie żona miała jeszcze z poprzedniego związku.

Lata temu mój szwagier zaraz po liceum ożenił się z koleżanką ze szkoły. Teściowie wtedy sprzedali rodzinne mieszkanie i kupili sobie kawalerkę, a jemu dwupokojowe. Potem teść zachorował i gwałtownie odszedł.

Szwagier z byłą żoną doczekał się dwójki dzieci, ale po jakimś czasie się rozwiedli, a mieszkanie zostawił jej i dzieciom. Dziś była żona mieszka z nowym partnerem i trójką pociech w tamtym mieszkaniu.

Po rozwodzie szwagier wrócił do matki:
Mamo, pomieszkam trochę z tobą. Jestem wolny, mam nowe plany! Kiedyś znajdę własne miejsce.

Coś jednak poszło nie po jego myśli, bo kilka miesięcy później pojawił się z nową partnerką u matki.

Teściowa w każdy weekend przywoziła do nas wnuki z obu związków brata męża. W domu panował gwar jak na warszawskim bazarze.

Rok później powiedzieliśmy teściowej, iż czas najwyższy rozwiązać jej sprawy mieszkaniowe. Znowu wpadła w płacz i histerię.

Musiałam porozmawiać ze szwagrem, iż czas oddać matce jej mieszkanie. On jednak nie zamierzał się wynosić, tłumaczył, iż ma dzieci i niską pensję, więc nie może płacić czynszu za wynajem. Co miałam robić?

Coraz gorzej układało mi się z mamą męża. choćby nie chciałam wracać do domu po pracy w banku. W końcu postanowiłam: czas na poważną rozmowę z mężem. Zaznaczyłam jasno jeżeli nie rozwiążemy sprawy mieszkania dla teściowej, wystąpię o rozwód.

To wstrząsnęło moim mężem nie miał pojęcia, jak pomóc mamie, nie chciał jej po prostu wyrzucić na ulicę.

Poradziłam, żeby mama wynajęła sobie kawalerkę, na szczęście możemy ją trochę wspomóc finansowo. Teściowa jednak stanowczo odmówiła. Stwierdziła, iż powinniśmy wynająć duże, dwupokojowe mieszkanie dla szwagra i jego rodziny, a ona wróci do siebie.

Uznałam to za zbytnią bezczelność i powiedziałam, iż jeżeli w tydzień nie opuści naszego domu, jej rzeczy wylądują na klatce schodowej. Co innego mogłam zrobić?

Nie mam poczucia, iż jesteśmy odpowiedzialni za dorosłego szwagra i jego rodzinę, ani zobowiązani zapewniać im dachu nad głową za swoją ciężką pracę i oszczędności. Każdy w dorosłości powinien nauczyć się samodzielności, bo tylko wtedy można nauczyć się szanować nie tylko własny, ale i cudzy dom.

Idź do oryginalnego materiału