– Jaka to matka w wieku czterdziestu jeden lat! – krzyczał na Nastę mąż. – W twoim wieku to się już jest babcią. Nasto, nie rób głupot. Książki dla dzieci

twojacena.pl 17 godzin temu

Dziś był trudny dzień. Mój mąż, Marek, krzyczał na mnie: Co za dziecko w wieku czterdziestu jeden lat! W twoim wieku kobiety już są babciami! Małgosiu, nie rób głupstw!

Cóż, już dawno zrozumiałam, iż twoja opinia mnie nie obchodzi. Ale czy pomyślałaś o tym dziecku? Nie chcę tańczyć na jej weselu z kroplówką pod pachą! A co, jeżeli coś nam się stanie, gdy będzie mała? W ogóle, sama zdecyduj. Albo się z tobą rozwiodę!

Z Markiem żyjemy już dwadzieścia lat. Wyszłam za niego jako bardzo młoda dziewczyna, jeszcze na studiach. Przez cały ten czas myślałam, iż mąż to moja najbliższa osoba, oparcie, ochrona. Nigdy bym nie pomyślała, iż Marek stanie przeciwko mnie.

Ostatnio w naszej rodzinie wybuchł poważny skandal powodem było niespodziewane późne dziecko. Marek był stanowczo przeciw:

Małgosiu, oszalałaś? Na stare lata postanowiłaś zostać matką? Mamy trzech wspaniałych synów, Kuba już studiuje, a Tomek i Wojtek kończą ósmą klasę. To ci mało? A co dzieci o nas pomyślą? Że rodzice oszaleli?

Marku, całe życie marzyłam o córeczce upierałam się. Skoro Bóg dał nam dziecko, dlaczego nie miałoby przyjść na świat?

A jeżeli znowu będzie chłopiec, to co? Będziemy robić piątego? wściekł się Marek.

A ja jestem pewna, iż to dziewczynka.

Synowie też mnie nie poparli. Gdy dowiedzieli się o ciąży, bliźniacy Tomek i Wojtek kategorycznie oświadczyli, iż nie będą dzielić pokoju z nikim. Najstarszy, Kuba, też miał swoje zdanie:

Mamo, sama się nie boisz w twoim wieku? A jeżeli coś ci się stanie?

Wszystko będzie dobrze uspokajałam go. Nie jestem taka stara!

Właściwie taka sytuacja już kiedyś się zdarzyła. Gdy byłam w ciąży po raz drugi, Marek też nie był zachwycony.

Kuba miał wtedy trzy i pół roku, pieniędzy brakowało. Mieszkaliśmy z rodzicami Marka, a ja często kłóciłam się z teściową. Ale gdy lekarze powiedzieli, iż będą bliźniaki, wszystko się zmieniło. Teściowa dała Markowi pieniądze na wkład do mieszkania. Mąż stał się troskliwszy. Tomek i Wojtek, ku mojemu zaskoczeniu, byli spokojnymi niemowlętami choćby się wysypiałam. Kuba bardzo się cieszył, iż będzie miał z kim się bawić, więc zajmował się braćmi, dając mi trochę czasu dla siebie.

Teraz też miałam nadzieję, iż jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki wszystko się ułoży. Niestety, już w trzecim tygodniu zaczęły się problemy źle się czułam w pracy.

Od ponad dziesięciu lat pracuję jako manicurzystka, więc przyzwyczaiłam się do zapachów lakierów i olejków. Ale teraz mdliło mnie na sam ich widok. Tabletki nie pomagały, stan się nie poprawiał musiałam zrezygnować z pracy.

Leżałam całe dnie bez sił, choćby umycie naczyń było wyzwaniem. Gotowanie dla rodziny też spadło na mnie, co nie cieszyło ani Marka, ani chłopców.

Po moim zwolnieniu pieniędzy było znacznie mniej. Marek, pracując jako ratownik medyczny, zaczął brać podwójne dyżury. Kuba przeniósł się na studia zaoczne, a w dzień dorabiał w sklepie elektronicznym.

Codziennie widziałam w ich oczach osąd. choćby moi rodzice mnie nie poparli, mówiąc, iż w moim wieku rodzić to ryzyko.

Sąsiadki szeptały za moimi plecami. Czułam się strasznie samotna.

Gdy nadszedł drugi trymestr, poszłam na kolejne badanie. Lekarz wpatrywał się w monitor z poważną miną, wymieniając parametry z pielęgniarką. Leżałam nieruchomo, bojąc się choćby westchnąć.

W końcu spytałam: Doktorze, chłopiec czy dziewczynka?

Płód żeński. Ale jest problem.

Jaki? przestraszyłam się.

Proszę się nie martwić, ale muszę powiedzieć. Dziecko ma wadę cewy nerwowej to poważna patologia. W 23. tygodniu cewa powinna być zamknięta, a u waszej córki jest otwarta. Dziecko może być niepełnosprawne.

Rozpłakałam się: Czy nie można pomóc? Są jakieś leki?

Lekarz tylko odwrócił wzrok.

Wyszłam z gabinetu w transie. Czas się zatrzymał. Wróciłam do domu, ale nie miałam siły wyjść z samochodu. Zaczęłam szlochać.

Gdy weszłam do mieszkania, Marek był w kuchni, podgrzewał obiad.

Byłam dziś na USG zaczęłam. Lekarz powiedział, iż to dziewczynka. Ale ma problemy zdrowotne.

Jakie? zaniepokoił się.

Wada cewy nerwowej.

I co doktor powiedział?

Nic Ale zaproponował aborcję. Nie zgodziłam się.

Zwariowałaś? Wiesz, co to znaczy? Dziecko może być niepełnosprawne! Jutro idziemy do lekarza, sam wezmę skierowanie.

Nie pójdę. I nie próbuj mnie przekonać.

W takim razie nie licz na mnie! Nie będę patrzył, jak się męczysz i męczysz to dziecko!

Marek wstał, poszedł do sypialni, wyciągnął torbę i zaczął pakować swoje rzeczy.

Marku, co robisz? zawodziłam. Zostawiasz mnie? Uciekasz od problemu? To twoja córka! Jak możesz być tak obojętny?

Nie zamierzam tego znosić! Zgodziłem się, gdy postanowiłaś zostawić dziecko, myślałem, iż wszystko będzie dobrze. Ale teraz nie pozwolę na twoje kaprysy! Myślałaś o naszych starszych dzieciach? Widziałaś kiedyś niepełnosprawne dziecko? Moja mama urodziła syna z wadą serca przeżył tylko pół roku. Do dziś pamiętam ten koszmar. Dlatego nie pójdę na to. I zabiorę chłopaków!

Wziął torbę i wyszedł. Nie zatrzymałam go.

Teściowa, Halina, zdziwiła się, widząc syna z rzeczami.

Co się stało? Pokłóciliście się z Małgosią?

Pokłóciliśmy Biorę rozwód! Małgosia chce urodzić chore dziecko, a moja opinia jej nie interesuje.

Synku, matka i dziecko to jedno. To jej decyzja. Uspokój się, zrobię ci herbatę.

Marek usiadł i spytał: Mamo, a ty urodziłabyś Jacka, gdybyś wiedziała, iż jest chory?

Oczywiście! Do końca wierzyłam, iż będzie dobrze. Wtedy nie robiono takich operacji. A poza tym, czy USG nigdy się nie myli?

Marek nagle przypomniał sobie, jak rok temu sąsiadce Kasi ten sam lekarz powiedział, iż dziecko ma wadę serca a chłopiec

Idź do oryginalnego materiału