Jedno Życie, które Musisz Odkryć

newskey24.com 2 dni temu

Jedyna wrażliwość

Gorączka rozrywała Misia od środka, tak jakby w środku płonęła mała pochodnia. Nie był to pierwszy raz, ale zaledwie piętnaście dni temu kotka natknęła się na resztki niskiego, lekko zwiędłego szczawiu, przytulnie podmurowanego pierwszym, nieśmiałym mrozem wczesnej wiosny.

Pożarła go całą garścią, wgryzając się w ziemię aż po same korzenie. Ukołysało ją to niewiele, ale tak bardzo, iż prawie zapomniała, jak kiedyś bolało. I znów

Tego szczawiu już nie znalazła, a i gdyby go znalazła, nie zdołałby już tak ulżyć. Jednak roślina lecznicza mogła przynajmniej przytłumić wrzący, niszczący żar, który czaił się w dolnej części komórki i wdzierał się w głąb brzucha.

Kto powiedział, iż kot ma dziewięć żyć? Misia miała tylko jedno małe, niepozorne, a jednak tak ciepłe, otulające falami tych, których potrafiła pokochać. To życie nie da się odrodzić, ale można je oddać, podarować, jeżeli kotka tego zapragnie.

Misia pragnęła Z całych łap trzymała się swojej maleńkiej egzystencji i nie chciała tak po prostu zgubić jej w bezkresie. Zaczęła wyłapywać na ulicy Innych Ludzi, którzy już stracili własne życie.

Nie różnili się od reszty chodzili, mówili, jedli i spali. ale to, co ich trzymało przy ziemi, rozproszyło się w otchłani czasu. Z tym, co odszedło, przestało istnieć ich drugie życie. Ci, co stracili, przeradzali się w Innych

Utracili dzieci, ukochanych, rodziców, zostali zdradzeni przez najbliższych przyjaciół. Rozczarowani losem, wiarą, wszystkim, w co niegdyś wierzyli. Żyli już jako puste skorupy, automaty, jakby androidy jedynie zdolne do mowy i połykania pożywienia.

Człowiek takiego nie dostrzega, ale koty widzą i omijają je szerokim łukiem. Obok Innych kotom nie ma miejsca.

Teraz jednak Misia sama zaczęła szukać spotkań z nimi.

Wzięła się za tłumy i usiadła nieopodal przystanku, by pozostać niewidoczna, obserwując uważnie. Wokół krążyli ludzie ciepli, pełni trosk i radości. Misia czekała długo, aż już niemal straciła nadzieję i chciała odejść, gdy nagle poczuła lodowaty podmuch, który ugasił jej rozgrzaną duszę.

Kobieta młoda, piękna nie wyróżniała się w tłumie, ale Misia wyczuła ją.

Czuła w niej zimny próżny oddech, dźwięczący pustkowie i rozpłynące się w popiół rozgoryczenie. Kotka podskoczyła, przerażona, i rzuciła się w stronę Innego.

Kasia nie zrozumiała, skąd nagle wyłonił się kot, jasny punkt pod jej stopami, krzyczący przerywany głos i nieodwracalne piękne oczy.

Kobieta pochyliła się, by pogłaskać ale Misia, łapiąc przednimi łapami ludzkie nadgarstki, wspięła się po ramieniu i zatrzymała przy karku. Przylegając nosem do przedniej dziury i wbijając pazury w ubranie, nie zamierzała puszczać tej kobiety.

Inni i tak pozostawali. Łatwiej było im zabrać kota ze sobą, niż drapać po ulicy. Kasia nie stawiała oporu. Nie miała siły. Również Misia była już wyczerpana. Gdyby Kasia chciała, bez trudu wyrzuciłaby ją z siebie. Dwa słabe stworzenia odnalazły się w bezlitosnym świecie.

Nocą, nie spotykając oporu, kot wślizgnęła się pod kołdrę Kasii. Nie wiedziała, co robić, i podążała za instynktem. Centymetr po centymetrze układała się na chłodnym ciele. Własny gorączkowy puls popychał ją Misia musiała zdążyć.

W czwartej nocy Kasia nagle usłyszała szelest Przemówienie własnego dziecka, zmarłego przy narodzinach, co cofnęło się w przeszłość.

Będę czekać, mamo Ale nie teraz. Jak pięknie, iż mnie wypuściłaś!

Kasia zapomniała, co to znaczy być spocona, odczuwać strach, żal, współczucie. Nie czuła już nic. Kot leżący na jej brzuchu wpatrywał się w nią, migocząc w ciemności oczami jak gwiazdy.

Boże, jakaż jesteś gorąca

Te słowa skłoniły Kasię do dotykania kota O mój Boże, jaki twardy i gorący brzuch. Ból przeszył ją. Misia przy dotyku wydała ciche, chrapliwe jęki.

Misia była rozgnębiona i rozczarowana Prawie oddała całe swoje życie, gdy nagle Kasia obudziła się i zaczęła ściskać jej i tak już bolący brzuch. Teraz nie dało się uniknąć cierpienia

Nie uratowała cudzej duszy, a własnej już nie mogła utrzymać.

Kto mówił, iż kot ma dziewięć żyć? Ma tylko jedno, które może podarować, jeżeli zajdzie taka potrzeba. Ale Kasia nie potrzebowała żywota kota

Jeszcze kilka godzin i mogłoby się udać.

Weterynarka uspokajała płaczącą kobietę, która w środku nocy wbiegła do przychodni z kotem, przerywając jej spokojną nocną zmianę.

Krwawienie minie, jeszcze przyjrzę się jej i będzie można zabrać ją do domu. Nie płaczcie już Udało się!!!

Kot nie ma dziewięciu żyć. Ma tylko jedno, które może oddać, jeżeli zechce. A jeżeli i wy zechcecie, możecie przywrócić życie z powrotem. To właśnie to życie, którym podzieliła się z wami.

Idź do oryginalnego materiału