Jesteś błędem młodości.
Dziewczyna urodziła syna, gdy miała zaledwie 16 lat. Ojciec dziecka także miał 16 lat. Pominę wszelkie szczegóły afery, po narodzinach chłopca ich relacja prędko się zakończyła. Gdy dziewczyna zrozumiała, iż chłopak nie chce ani jej, ani syna, straciła zainteresowanie własnym dzieckiem. Synem zaopiekowali się dziadkowie, czyli moi rodzice.
Kiedy skończyła 18 lat, wyjechała z nowym, młodym mężczyzną do Katowic. Przestała się odzywać, nie pisała, nie dzwoniła. Moi rodzice nigdy nie zabiegali o spotkania z córką, wręcz przeciwnie. Czuli rozgoryczenie i żal jak można porzucić swoje dziecko? Wstyd i ból, iż wychowali właśnie ją.
To oni wychowali wnuka. Dla mnie byli zawsze rodzicami z krwi i kości. Jestem im wdzięczny za cudowne dzieciństwo, za dobrą edukację, za to, iż dali mi wszystko, co mogli.
Kiedy skończyłem 18 lat, kuzynka Agnieszka wychodziła za mąż. Cała rodzina zjechała na wesele, pojawiła się także moja biologiczna matka, wtedy już trzeci raz zamężna i z dwoma córkami.
Najstarsza miała dziesięć lat, najmłodsza ledwo półtora roku. Byłem podekscytowany, chciałem porozmawiać z matką, poznać siostry. W końcu zadać to najważniejsze pytanie: Mamo, czemu mnie zostawiłaś?
Choć moi dziadkowie byli najwspanialsi, wciąż tęskniłem i pamiętałem o matce. Miałem jedno jej zdjęcie ocalałe, bo dziadek wszystko inne spalił. Tak bardzo chciałem zrozumieć.
Matka rozmawiała z ciotką, chwaliła się córkami, opowiadała o ich sukcesach.
A ja? A co ze mną, mamo? zapytałem.
Ty? Jesteś błędem młodości. Ojciec miał rację, powinnam była cię usunąć wycedziła bez emocji, choćby na mnie nie spojrzała.
Siedem lat później mieszkałem już w wygodnym mieszkaniu dwupokojowym w Gliwicach, żona Basia, syn Staś u boku. To wszystko dzięki wsparciu babci, dziadka i teściów. Nagle telefon. Numer nieznany.
Synu, cześć, tu twoja matka. Numer dał mi wujek Tomasz. Wiesz, twoja siostra studiuje niedaleko twojego mieszkania, nie znosi akademika, a wynajem kosztuje fortunę wszystko w złotówkach mąż mnie zostawił, mam trudny czas, starsza córka studentka, najmłodsza pójdzie zaraz do przedszkola Czy mogłaby się u ciebie zatrzymać na trochę?
Pomyłka, proszę pani odpowiedziałem krótko i odłożyłem słuchawkę.
Wziąłem mojego Stasia na ręce.
Chodź, synku, dziś pojedziemy wszyscy do babci i dziadka na obiad, odwiedzimy rodzinę. A wieczorem szykujmy się, spotkamy też mamę, a potem wszyscy razem na wieś?
A w weekend pojedziemy do dziadka na Mazury? zapytał Staś.
Pewnie, synku, tradycji rodzinnej nie wolno łamać!
Niektórzy krewni zarzucali mi, iż mogłem pomóc siostrze. Ale ja wiem, komu zawdzięczam życie. Pomagam tym, którzy są rodziną z wyboru mojej babci i dziadkowi. Nie kobiecie, dla której jestem wyłącznie pomyłką.






