Julia zaszła w ciążę. Jej mąż Jerzy przez cały okres ciąży nie odstępował żony na krok. Spełniał wszystkie jej zachcianki i kaprysy. Wreszcie nadszedł ten wyczekiwany moment i Jerzy zawiózł Julię do szpitala położniczego.

polregion.pl 3 dni temu

Dzisiaj czuję się zmuszona opisać tę historię, która odcisnęła się głęboko w mojej pamięci. Julka zaszła w ciążę. Jej mąż, Grzegorz, przez cały ten czas nie odstępował jej na krok. Spełniał każde jej życzenie, choćby te najbardziej kapryśne. W końcu nadszedł ten moment i Grzegorz zawiózł Julkę do szpitala. Kiedy na świat przyszła zdrowa córeczka, odetchnął z ulgą. Szczęśliwy i dumny nowo upieczony tata pojechał do domu, by odpocząć. Następnego dnia wrócił, by odwiedzić żonę i córeczkę.

Pańskiej żony tu nie ma oznajmiła mu nagle pielęgniarka.

To niemożliwe! nie chciał wierzyć Grzegorz. Może wyszła gdzieś? Proszę jej poszukać!

Nie, odeszła. Oto list powiedziała pielęgniarka, podając mu złożoną kartkę.

Grzegorz rozwinął papier i zbladł.

* * *

Grzegorz, kierownik działu sprzedaży, był nieżonaty. Kiedy zobaczył młodą i piękną Julkę, od razu się zakochał. Pierwszego dnia pracy w jego dziale podeszła do niej, uśmiechając się ciepło.

Dzień dobry, koleżanko powiedział tak serdecznie, iż Julka mimowolnie zatrzymała na nim wzrok.

Dzień dobry odpowiedziała miękkim głosem i odwzajemniła uśmiech.

Więc zabierasz się do obowiązków. Ola, nasza starsza koleżanka, wprowadzi cię w temat powiedział, wskazując na nią. Zapoznaj się z instrukcją. Powodzenia, mam nadzieję, iż się dogadamy.

Koleżanki, głównie kobiety, przyglądały się z zaciekawieniem swojemu szefowi. Kiedy wyszedł, Ola szepnęła do Weroniki:

Od kiedy nasz Grzegorz interesuje się nowymi pracownikami? obie wybuchnęły śmiechem.

Julka początkowo się przyglądała. W końcu nowy zespół. Zachowywała się nie tyle skromnie, co cicho, obserwując sytuację.

Miała zaledwie dwadzieścia dwa lata, ale już od siedemnastego roku życia potrafiła zrujnować niejedno małżeństwo. choćby w szkole średniej uwikłała się w romans z dużo starszym wykładowcą, ale ten otrząsnął się pierwszy jego żona dowiedziała się o zdradzie.

* * *

Minęło trochę czasu. Pewnego dnia Grzegorz zaproponował jej kawę po pracy.

Czemu nie? Jesteś moim szefem, a z szefem warto mieć dobre relacje uśmiechnęła się.

Wyglądała tak niewinnie, iż początkowo myślał, iż żartuje. Ale ucieszył się, iż się zgodziła. Grzegorz miał trzydzieści lat, nigdy nie był żonaty. Były związki, ale nigdy nie doszło do poważnych decyzji. Dlatego ten związek rozwinął się gwałtownie zakochał się, spotykali się, aż w końcu wszyscy koledzy z pracy zdziwili się, gdy ogłosili, iż idą do ślubu.

Spełniał każde jej zachcianki bez pytania. choćby zaakceptował jej warunek:

Nie planujemy na razie dzieci. Chcę jeszcze pożyć dla siebie. Kiedy będę gotowa, dam ci znać. Na razie, kochanie, żadnych pieluch i śpioszków.

Grzegorz wierzył, iż z czasem zrozumie, iż rodzina bez dzieci to nie rodzina. Ale Julka nie zamierzała zmieniać zdania. Za każdym razem, gdy poruszał temat, przerywała mu ostro:

Mówiłam ci od początku. Nie dręcz mnie tym.

Minęło trochę czasu. Pewnego dnia zobaczył, jak wychodzi z łazienki smutna, trzymając w ręku test ciążowy.

Julka jesteś w ciąży?

Skinęła głową.

On, szczęśliwy, podniósł ją w ramiona, a ona rozpłakała się.

Nie chcę rodzić! Nie chcę być gruba! Musisz coś zrobić!

Ale on trzymał ją mocno i całował mokre od łez policzki.

Nie gniewaj się, to szczęście. Kocham cię, Julka. Będziemy mieć dziecko!

Julka była jednak zdecydowana poszła do lekarza, by przerwać ciążę. Ale Grzegorz zdążył ją powstrzymać. Wyciągnął ją ze szpitala, kłócąc się.

Proszę cię, Julka! Nie rób tego. Urodzi się nasze dziecko. Będę ci we wszystkim pomagał. Obiecuję!

W końcu się zgodziła, pod warunkiem, iż nie będzie zmieniała pieluch ani wstawała w nocy. Przez całą ciążę Grzegorz był przy niej, spełniając każde życzenie. W końcu nadszedł czas porodu zawiózł ją do szpitala. Kiedy urodziła się zdrowa córeczka, odetchnął z ulgą.

* * *

Szczęśliwy tata pojechał do domu odpocząć. Następnego dnia, gdy wrócił do szpitala, usłyszał:

Pańskiej żony tu nie ma. Uciekła, zostawiając dziecko.

To niemożliwe! nie wierzył. Może wyszła? Proszę jej poszukać!

Nie. Odeszła. Oto list.

Pielęgniarka podała mu złożoną kartkę. Grzegorz rozwinął ją i zbladł.

Trzy słowa: Nie szukaj mnie.

Julka zniknęła. Nie było jej ani w pracy, ani w domu. Nie odbierała telefonów, zmieniła numer. Dopiero po półtora miesiąca zadzwoniła:

Spakuj moje rzeczy. Przyjedzie po nie mój Artur. Rozwód załatw sam, i tak nie przyjdę.

Nie było choćby słowa o córce. Nie była jej potrzebna tak jak Grzegorz. Został więc dla małej Alinki i ojcem, i matką. Na szczęście niedaleko mieszkała jego mama, która pomagała w opiece

* * *

Telefon zadzwonił niespodziewanie. Odebrała go Zofia. Dzwoniła nauczycielka z podstawówki Pani Magdalena, wychowawczyni jej syna, Dawida.

Proszę natychmiast przyjść do szkoły. Pański syn zrobił coś nieodpowiedniego! rzuciła i rozłączyła się.

Zofia porwała torbę, wymknęła się z pracy i pobiegła do szkoły.

Co mógł zrobić? Przecież Dawid jest spokojnym dzieckiem myślała po drodze.

Jej syn urodził się wbrew wszystkim diagnozom lekarzy. Mąż, Marek, przed ślubem ostrzegł ją, iż nie może mieć dzieci miał choćby zaświadczenie. To było jego trzecie małżeństwo.

Może lekarze się mylą? pomyślała wtedy. Kochała go i wierzyła, iż choćby jeżeli nie będą mieli własnych dzieci, zawsze mogą adoptować.

Pierwsze małżeństwo Marka rozpadło się po pół roku oskarżał żonę o zdrady. Druga żona kazała mu się przebadać i odeszła, bo bardzo chciała dziecka. Dlatego przed Zofią był szczery.

Ale mimo wszystko Zofia zaszła w ciążę. Pobiegła do męża z

Idź do oryginalnego materiału