Kasia, między nami już koniec! – rzucił chłodno Łukasz. – Chcę prawdziwej rodziny, dzieci. Ty nie możesz mi tego dać.

newskey24.com 4 godzin temu

«Kasia, między nami już koniec! – oznajmił Łukasz lodowatym tonem. – Chcę prawdziwej rodziny, dzieci. Ty nie możesz mi tego dać. Złożyłem pozew o rozwód. Masz trzy dni na spakowanie się. Jak wyjedziesz, zadzwoń. Zamieszkam u matki, dopóki nie urządzę mieszkania dla dziecka i jego matki. Tak, moja nowa kobieta jest w ciąży. Trzy dni, Kasia!»

Kasia milczała. Czuła, jak grunt usuwa się jej spod stóp.

Co mogła powiedzieć? Pięć lat starań o dziecko. Trzy ciąże skończone tragedią.

Lekarze powtarzali, iż jest zdrowa. Za każdym razem coś szło źle.

Dbała o siebie bardziej niż ktokolwiek. Ostatni raz zasłabła w pracy.

Karetka nie zdążyła na czas.

Drzwi trzasnęły. Kasia osunęła się na kanapę, bez sił.

Dokąd miała pójść? Ciotka, u której mieszkała przed ślubem, już nie żyła.

Jej mieszkanie sprzedał syn. Zostawała wieś Sosnówka, dom babci.

Pytania kłębiły się w głowie. czasu w myślenie nie było.

Rano w drzwiach stanęła teściowa, Halina Kowalska.

„Nie śpisz? Słusznie – rzuciła sucho. – Pilnuję, żebyś nie zabrała czegoś, co nie twoje.”

„Starych skarpet twojego syna nie wezmę – odparła Kasia. – Moje rzeczy też liczymy?”

„Jaka zuchwała się zrobiła. A taka cicha była. Już po pierwszym poronieniu mówiłam synowi, iż nie dasz rady.”

„Po to przyszłaś? To pilnuj w ciszy.”

„Dokąd niesiesz ten serwis?” – zaniepokoiła się teściowa.

„Mój, po ciotce.”

„Bez niego będzie pusto.”

„To nie mój problem. Za to wnuka będziesz miała.”

„Bierz tylko swoje!”

„Laptop mój. Ekspres i mikrofala – prezenty od kolegów z pracy. Samochód kupiłam przed ślubem.”

„Masz wszystko, a dziecka urodzić nie potrafisz!”

„To nie twoja sprawa. Widać taka wola Boża.”

„Nie żałujesz? Może specjalnie to robiłaś?”

„Co za bzdury. choćby myśleć o tym boli.”

Kasia rozejrzała się po mieszkaniu. Czegoś brakowało.

Przypomniała sobie – figurka kota po babci. W środku skrytka z kolczykami i pierścionkiem.

Bez wartości, ale drogie sercu. Łukasz uważał to za śmieć.

Czy wyrzucił? Sprawdziła na balkonie.

„Co tam robisz? – krzyknęła teściowa. – Pakuj się i wynoś!”

Kot się znalazł. Można było jechać.

„Oto klucze. Żegnajcie. Oby więcej się nie zobaczyć.”

W biurze szef spojrzał na nią ze współczuciem.

„Wszyscy ci współczujemy – powiedział. – Trzy tygodnie urlopu wystarczą? Bądź w kontakcie, projekty stoją.”

„Dobrze. To mnie oderwie. Dziękuję.”

„Potrzebujesz pomocy?”

„Nie.”

„Zajmę się urlopowym i premią.”

„Dzięki.”

Kasia nie szukała mieszkania. Pojechała do Sosnówki.

Dom babci stał pusty od trzech lat. Matki nigdy nie poznała – zmarła przy porodzie.

Teraz i ona nie mogła zostać matką.

Godzina drogi – i była na miejscu. Stary klon, zarośnięte rumianki.

Ostatni raz byli tu z Łukaszem jesienią. Wjechała na podwórko.

Otworzyła drzwi i zastygła. Na stole brudne kubki, talerze.

Przecież sprzątała ostatnim razem. Ktoś tu był.

Dwa kubki, puste soki, wino, które lubił Łukasz. Więc przyjeżdżał. Z kim?

„Nieważne – machnęła ręką. – Nowy początek.”

Nagle pukanie w okno.

„Kto tam?”

„Wszystko w porządku?”

Wyszła. Przed domem stał nieznajomy mężczyzna.

„Przepraszam, chyba cię przestraszyłem – powiedział. – Jestem sąsiadem. Widziałem dym z komina, pomyślałem, czy coś się nie stało.”

„Dziękuję, wszystko dobrze.”

„Jesteś krewną Łukasza? Był tu niedawno z kobietą.”

„Nie, prawie była żona. Rozwód w toku.”

„A dom twój?”

„Mój.”

„Ja tymczasowo u kolegi. Też rozwód. Jestem Tomasz.”

„Ja Kasia. Możesz wymienić zamek?”

„Tak. Powiedz kiedy.”

„Jak najszybciej.”

„Ja kupię, i tak jadę do miasta.”

Minęły dwa tygodnie. Łukasz przysłał tylko datę rozwodu.

To było lepsze. Widzieć go nie chciała.

W sobotę Tomasz zaprosił ją nad rzekę. Spacer wydawał się bezpieczny.

Wrócili na obiad. Pod domem stał samochód Łukasza.

Drzwi się otworzyły. Wysiadł, pomagając wyjść ciężarnej kobiecie.

Kasia i Tomasz podeszli do furtki. Łukasz szarpał się z zamkiem.

Zamek się nie poddawał.

Co teraz powie?

Idź do oryginalnego materiału