Kiedy mężczyzna nie chce się zmienić… nie zrobi tego. Nie ma znaczenia, jak bardzo go kochasz. Nie liczy się, ile razy dajesz mu szansę, przestrzeń, czas… jak często tłumaczysz swoje potrzeby, mówisz spokojnie, płaczesz po cichu albo zalewasz go miłością z nadzieją, iż w końcu dojrzeje i stanie na twoim poziomie. jeżeli on zdecydował, iż pozostanie taki sam — po prostu będzie szukał kobiety, która mu na to pozwoli. Kobiety, która nie będzie go wyzywała do rozwoju. Nie będzie wymagała dojrzałości emocjonalnej, której on jest zbyt leniwy… lub zbyt przestraszony… by się nauczyć. To nie jest miłość. To jest wygoda. To jest przetrwanie. To jest mężczyzna, który wybiera najłatwiejszą drogę — bo kiedy ktoś nie uleczył własnych ran, odpowiedzialność brzmi jak presja, a prawdziwy związek — jak zagrożenie. Kobieto… nie myl swoich wysokich standardów z byciem „zbyt wymagającą”. Nie chcesz za dużo, kiedy pragniesz: uczciwości, stałości, szacunku, bezpieczeństwa emocjonalnego… i relacji, w której oboje się rozwijacie. To są fundamenty. To jest minimum. I prawdziwy mężczyzna zaczyna nad tym pracować, zanim w ogóle poprosi o miejsce w twoim życiu. Ale kiedy mężczyzna nie jest gotowy na rozwój… gdy wciąż tkwi w swoich dziecięcych nawykach, gdy wybiera ego zamiast wzrostu i ucieka przed trudnymi rozmowami… wtedy twoja siła będzie go przerażać. Twoja klarowność zabrzmi mu jak krytyka. Twoje granice odbierze jako odrzucenie. Nie dlatego, iż ty robisz coś źle… ale dlatego, iż nie jest przyzwyczajony do kobiety, która zna swoją wartość. I zamiast dorosnąć — odsunie się. Zamiast nauczyć się rozmawiać — powie ci, iż jesteś „zbyt emocjonalna”. Zamiast dorównać twojej energii — znajdzie kogoś, kto oczekuje mniej… daje więcej… i nie wymaga rozwoju. Bo tak jest łatwiej. Bezpieczniej. Wygodniej. Kogoś, kim można manipulować. Kogoś, kto wszystko przełknie. Kogoś, kto będzie milczeć. Ale nie pozwól, by to tobą zachwiało. Nie daj, żeby jego wybór sprawił, iż zaczniesz w siebie wątpić. Czasem to nie chodzi o to, iż nie byłaś dla niego wystarczająca… ale iż byłaś zbyt wartościowa dla wersji niego, w której czuje się bezpiecznie. Jesteś lustrem. A on nie jest gotów się w to lustro spojrzeć. Bo pokazujesz mu nie tylko, kim jesteś… ale też kim on mógłby być, gdyby miał odwagę się rozwijać. Więc pozwól mu odejść. Niech zostanie w przeciętności, jeżeli to jego wybór. Ale ty — nigdy się nie umniejszaj, aby się zmieścić w życiu mężczyzny, który odmawia rozwoju. Nie jesteś „zbyt dużą kobietą”… on po prostu nie jest wystarczająco mężczyzną. I to nie jest twój ciężar do noszenia.

newskey24.com 7 godzin temu

Wiesz co, powiem Ci szczerze jeżeli facet nie chce się zmienić to po prostu tego nie zrobi. Bez znaczenia, jak mocno go kochasz. Bez znaczenia, ile razy dasz mu kolejną szansę, dasz mu przestrzeń czy czas Ile razy spokojnie powiesz, czego potrzebujesz, ile razy popłaczesz po cichu albo dasz mu jeszcze więcej uczucia z nadzieją, iż w końcu dojrzeje i spotka Cię na Twoim poziomie. jeżeli on już podjął decyzję, żeby pozostać taki sam to po prostu będzie szukał kobiety, która mu na to pozwoli.

Kobiety, która go nie będzie przecież zmuszać do zmian. Nie będzie od niego oczekiwać rozwoju. Nie będzie mu ględzić o emocjonalnej dojrzałości, o której on albo nie chce słyszeć, albo zwyczajnie się jej boi czy też jest zbyt leniwy, żeby ją w sobie wypracować.

I wiesz co? To nie jest miłość. To wygoda. To taka życiowa przeciętność. To facet, który woli najłatwiejszą drogę bo kiedy ktoś nie poukładał jeszcze swoich własnych spraw, odpowiedzialność wydaje się dla niego ciężarem, a prawdziwy związek zagrożeniem.

Nie mieszaj, proszę, swoich wysokich wymagań z jakimś byciem za bardzo. Nie chcesz za dużo, gdy oczekujesz uczciwości, stałości, szacunku, bezpieczeństwa emocjonalnego i związku, w którym razem się rozwijacie. To jest przecież podstawa. To jest absolutne minimum. I naprawdę dojrzały facet zaczyna nad tym pracować jeszcze zanim pomyśli o wejściu w czyjeś życie.

Ale jeżeli on nie jest gotowy na to, żeby się zmieniać jeżeli wciąż tkwisz wśród jego dziecięcych nawyków, jeżeli wybiera własne ego zamiast wspólnego rozwoju i ucieka od trudnych rozmów to Twoja siła, Twoja przejrzystość będą go onieśmielać. Twoje granice będzie odbierał jako atak albo odrzucenie. Ale nie dlatego, iż Ty popełniasz jakiś błąd tylko dlatego, iż nie jest przyzwyczajony do kobiety, która zna swoją wartość.

I zamiast dorosnąć zacznie się wycofywać. Zamiast nauczyć się rozmowy powie Ci, iż jesteś za bardzo emocjonalna. Zamiast spróbować Ci dorównać poszuka kogoś, kto mniej wymaga, więcej wybacza i do niczego go nie zachęca. Bo to jest prostsze. Bezpieczniejsze. Bardziej wygodne. Kogoś, kim da się łatwiej manipulować. Kogoś, kto wszystko przełknie i nic nie powie.

Ale nie pozwól, żeby to Cię zachwiało. Nie pozwól, żeby jego wybór sprawił, iż zwątpisz w siebie. Czasem wcale nie chodzi o to, iż nie byłaś dla niego dość dobra tylko o to, iż byłaś za bardzo dla tej wersji niego, w której czuje się najbezpieczniej.

Ty jesteś lustrem. I on nie jest gotowy, żeby w nie spojrzeć bo pokazujesz mu nie tylko, kim jesteś Ty ale też, kim on sam mógłby się stać, gdyby miał odwagę się rozwinąć.

Więc puść to. Niech sobie zostanie w tej swojej przeciętności, skoro tego chce. Ale Ty nie zniżaj się nigdy, żeby zmieścić się w życiu faceta, który odmawia dorastania. Nie jesteś za bardzo kobietą On po prostu nie jest wystarczająco mężczyzną. I to naprawdę nie jest Twój ciężar do dźwigania, Marto.

Idź do oryginalnego materiału