– Koniec z milczeniem! – krzyknęła Magda, walnąc dłonią w stół.
– Dziesięć lat cierpliwie znosiłam twoje numery, a teraz jeszcze to!
Kasia siedziała naprzeciwko, nie podnosząc wzroku.
Ręce lekko jej drżały, gdy uniosła filiżankę z herbatą.
Na stole leżało pogniecione zaświadczenie lekarskie.
– Czego ode mnie chcesz? – spytała cicho Kasia.
– Prawdy! – Magda zerwała się z krzesła.
– Chcę znać prawdę. Dlaczego milczałaś?
Kasia odstawiła filiżankę, herbata rozlała się po stole.
– Bo się bałam – przyznała. – Bałam się, iż mnie znienawidzisz.
– A teraz już się nie boisz? – głos Magdy drżał ze złości.
– Teraz, gdy sama do wszystkiego doszłam?
Sąsiadka z dołu stuknęła w kaloryfer.
Magda usiadła z powrotem, próbując się uspokoić.
– Opowiedz mi wszystko – zażądała. – Od samego początku.
Kasia otarła łzy chusteczką.
– Nie wiedziałam, jak ci to powiedzieć. Byłaś taka szczęśliwa, dopiero po ślubie…
– Nie wymiguj się! Mów wprost!
– Widziałam Marka z tą kobietą w kawiarni na Krakowskiej.
– Siedzieli przy oknie, trzymali się za ręce. Ona była w ciąży.
Magda poczuła, jak ziemia usuwa się jej spod nóg.
Wiedziała o zdradzie męża, ale nie wiedziała, iż ktoś widział ich tak dawno.
– Kiedy to było?
– Pół roku po waszym ślubie – powiedziała Kasia ledwie słyszalnie.
– Szłam z pracy, zobaczyłam ich przypadkiem. Na początku nie wierzyłam, iż to Marek.
– Ale wyszli na ulicę i rozpoznałam go bez wątpienia.
– I co dalej?
– Chciałam podejść, ale… pocałował ją. Czule, jak kocha się ukochaną kobietę.
– Potem położył rękę na jej brzuchu.
Magda zamknęła oczy. Wspomnienia zalały ją bolesną falą.
Pamiętała tamten czas, gdy marzyła o dziecku, a Marek wciąż to odkładał.
– Więc on już wtedy miał dziecko z inną?
– Nie wiem. Możliwe. Magda, naprawdę chciałam ci powiedzieć, ale…
– Ale postanowiłaś milczeć. Dziesięć lat!
Kasia drgnęła od ostrego tonu przyjaciółki.
– Myślałam, iż to minie. Że się opamięta i wróci do ciebie.
– Byłaś taka zakochana, kupowałaś choćby małe ubranka dla dziecka.
– Malutkie ubranka – powtórzyła Magda z goryczą. – A on wychowywał cudze dziecko.
Wstała i podeszła do okna.
Na podwórku bawiły się dzieci, biegały między huśtawkami.
Magda tak marzyła o swoich. Teraz ma czterdzieści trzy lata, czasu zostało niewiele.
– Magda, wybacz mi – Kasia podeszła bliżej. – Nie mogłam zburzyć twojego szczęścia.
– Jakiego szczęścia? Szczęścia z kłamcą i zdrajcą?
– Kochał cię! Widziałam, jak na ciebie patrzył.
– Widziałaś? A kiedy? Gdy zdradzał mnie z kochanką w ciąży?
Kasia spuściła wzrok. Słowa przyjaciółki bolały, ale wiedziała, iż na nie zasłużyła.
– Myślałam, iż robię dobrze – wyszeptała.
– Dobrze byłoby powiedzieć mi prawdę od razu.
Z przedpokoju dobiegło dzwonienie telefonu.
Magda poszła odebrać, Kasia została przy oknie.
– Tak? – powiedziała Magda zmęczonym głosem.
– Cześć, to ja. Zostanę dzisiaj w pracy. Nie czekaj z kolacją.
Magda spojrzała na zegarek. Siódma wieczorem, dzień pracy dawno się skończył.
– Rozumiem – odparła sucho. – Do widzenia.
Odłożyła słuchawkę i wróciła do kuchni.
– To on?
– Tak. Znów się spóźni.
Prawda wreszcie wyszła na wierzch.






