Krajobraz oczami i sercem Irlandczyka

powiat.elblag.pl 2 dni temu

„Poczuj zapach morza i dotknij nieba. Pozwól swojej duszy wzbić się w przestworza”. Van Morrison.

Chcecie bajki, oto bajka… Dawno, dawno temu na szmaragdowej wyspie w rodzinie Gannon urodził się chłopiec, któremu dano na imię Majkel (pisownia: Michael). Miłość do przyrody, zwłaszcza ożywionej, przejął od rodziców, o czym po latach napisał tak: „Zainteresowanie do zwierząt odziedziczyłem po ojcu. Z rozrzewnieniem wspominam, jak karmił z ręki pewną kawkę, która przylatywała na podwórko naszego domu w Roscommon w Irlandii. Dawał jej okruszki chleba pieczonego przez moją mamę. Wraz z czwórką mojego rodzeństwa obserwowałem ten spektakl przez kuchenne okno, starając się nie spłoszyć odważnego ptaka, którego nazywaliśmy Blackie”.

Potem wyrostek ów z równie jak on postrzelonymi kolegami bawił się w kamiennych ruinach zamku Rascommon Castle, wzniesionego w XIII wieku przez Normana Roderta de Ufford. Wspinali się na postrzępione mury, siadali na wapiennych gzymsach mieniących się feerią kolorów w zależności od padającego lub chmurami przesłoniętego słonecznego światła, i obserwowali z niebezpiecznej wysokości „znikające jezioro” – nazywało się ono Lough na nÉan czyli „jezioro ptaków”. Na błękitnej jego toni tańczyli w takt irlandzkich ballad, przyfruwając i odfruwając, skrzydlaci towarzysze tych dziecięcych zabaw: nieme i krzykliwe łabędzie, mewy, gęsi zbożowe, kaczki krzyżówki i kokoszki.

Minęło kilka lat, nasz chłopiec dojrzał do noszenia długich spodni, w których po odbyciu niezbędnej uniwersyteckiej edukacji przyjechał do czterokrotnie większej od jego ojczyzny Polski, tu odnalazł się na północnym krańcu, w miejscu nieco przypominającym krajobrazy z dzieciństwa – leżącym na styku lądu i wody, malowniczym, pofałdowanym i pełnym ptaków. Wtenczas zakochał się dwa razy: najpierw w młodej kobiecie, którą pojął za żonę, następnie w przecudownej okolicy, gdzie ze stromych wzniesień Wysoczyzny Elbląskiej wzrok prześlizgiwał się na srebrną taflę Zalewu Wiślanego, potem grzązł w porastających piachy Mierzei Wiślanej sosnowych lasach, by ostatecznie zmieszać się z bursztynowymi grzywami fal Bałtyku.

Trudno dziś orzec, czy łatwiej było pojąć trele ptaków występujących tu w nadmiarze, czy nauczyć się szeleszczącego polskiego języka, tak czy owak nasz dzielny Trweler opanował dwie te umiejętności w sposób pozwalający toczyć poczciwe i twórcze życie. Nabył aparat fotograficzny, posiadł umiejętność wtapiania się, wręcz rozpływania w naturze i rozpoczął wspaniałą przygodę utrwalaną na tysiącach coraz bardziej niesamowitych zdjęć. Część z nich wybrał, opatrzył wspomnieniowymi lub pełnymi osobistych refleksji i naukowych wtrętów komentarzami, po czym wydał w roku 2025 w albumie zatytułowanym „Delta Wisły i Wysoczyzna Elbląska oczami Irlandczyka” (Wydawnictwo REGION).

Teraz opromieniony zasłużoną sławą mistrza słowa i obrazu jął uczestniczyć w wielu spotkaniach i prelekcjach przyciągających coraz liczniejsze grono wielbicieli (wielbicielek?), aż dotarł utrudzony do naszego portowego Tolkmicka. Od razu poczuł pozytywną energię skumulowaną w murach ponad stuletniej szkoły, wybudowanej opodal Młyńskiego Potoku z czerwonej cegły, dziś noszącej imię Mikołaja Kopernika, przeto do spotkania z młodzieżą i uczestnikami Warsztatu Terapii Zajęciowej podszedł z werwą i ochotą. Mówił tak swobodnie, jakby śpiewał, a wiadomo, iż Irlandczycy mają muzykę we krwi, gdy otworzą usta, choćby pozostały nieme, świat zaczyna się kołysać w takt i z nimi tańczyć.

I tak właśnie sobie tańczyliśmy, gdy nasz gość opowiadał o bliskich spotkaniach ze zwierzętami: ptakami, rybami, borsukami, jenotami, łosiami, jeleniami i sarnami, szakalami (słyszeliście, iż mamy teraz w okolicy szakale?), bobrami, wydrami etc. – z tym, co lata, biega i pływa, co jest płochliwe, nieufne, stroniące od człowieka. A jednak Michaelowi udało się podejść te stworzenia nieomal na wyciągnięcie ręki i uwiecznić w kadrze; cóż za umiejętność, cierpliwość i doświadczenie, zaiste godne pozazdroszczenia!

Spotkanie nie było ani trochę nudne, prawdopodobnie dzięki i takiej cesze zauważalnej, być może typowej dla Irlandczyka, a polegającej na umiejętności nawiązania bezpośredniego, pozbawionego dystansu i sztywności kontaktu ze słuchaczami. Michael nie wykładał, nie perorował, tylko wciągał widzów w wir swojej barwnej opowieści – zagadując, pytając, pokazując ciałem zachowanie zwierząt, naśladując ich odgłosy, wabiąc, pomrukując i zabawnie gestykulując. Do tego dochodziła charakterystyczna wymowa, wtręty irlandzkich i angielskich idiomów, pełna muzycznego kolorytu intonacja. W klasie co i rusz wybuchały śmiechy, okrzyki niedowierzania, pojawiały się spontaniczne reakcje i interakcje. Była to prawdziwa przygoda z ożywioną i nieożywioną przyrodą, przygoda tak poruszająca i pełna magii, jak widok wspomnianego na wstępie jeziora turlough.

Michael zostawił nam, uczniom klasy VIII b oraz uczestnikom Warsztatu Terapii Zajęciowej w Tolkmicku, moc niezapomnianych wrażeń, zapach irlandzkich wrzosowisk, powiew atlantyckiej bryzy, świat dziecięcych psot i przekonanie, iż życie może być piękne, o ile spojrzeć na nie z takiej chwackiej perspektywy. Poczuliśmy się prawdziwymi urwisami z zawadiackim spojrzeniem na rzeczywistość. Michael zostawił nam również opatrzone dedykacjami albumy, do których będziemy z ciekawością zaglądać szukając inspiracji do naszych peregrynacji – ciekawe, gdzie nas jeszcze może rzucić los? Czy zostaniemy tu w maleńkim Tolkmicku, czy powędrujemy w nieznane, jak nasz Irlandczyk, w poszukiwaniu pasji i sensu życia? To pytanie ważkie zwłaszcza dla obecnej na spotkaniu młodzieży…

Na koniec mamy dedykację dla naszego miłego Gościa, to fragment przebojowej piosenki słynnego barda Irlandii „Vana the Mana” (czyli Van Morrisona) zatytułowanej „Someone Like You”:

„Przemierzałem trudne drogi

Szukając kogoś takiego jak Ty

Nosiłem ciężar

Czekając aż nadejdzie światło

i oświetli wszystko.

Ktoś taki jak Ty sprawia, że

wszystko staje się wartościowe

Ktoś taki jak Ty daje mi satysfakcję

Ktoś dokładnie taki jak Ty”.

Spotkanie autorskie z Michaelem Gannonem odbyło się 20 października 2026 roku w zabytkowym budynku Szkoły Podstawowej im. Mikołaja Kopernika w Tolkmicku przy ul. Szkolnej. Za życzliwe przyjęcie dziękujemy Pani Dyrektor – Anetcie Gulbertowicz, nauczycielkom – Annie Gudaniec i Katarzynie Konwent oraz wspaniałej młodzieży z klasy VIII b. Byliście cudowni.

{gallery}2026-10-22-wtz{/gallery}

Dariusz Barton

WTZ Tolkmicko

Idź do oryginalnego materiału