Lekcja dla żony, czyli jak Anfisa zapomniała o roli matki i żony, a Eryk postanowił udzielić jej bolesnej nauczki – historia rozgotowanego makaronu, niespełnionych obowiązków i rodzinnego przewrotu, w którym choćby teściowa stanęła po stronie męża

twojacena.pl 3 godzin temu

Mam już tego dosyć! wykrzyknął z gniewem Kacper, odrzucając łyżkę na blat. Spojrzał na żonę takim wzrokiem, jakby chciał spalić ją na miejscu. To się w ogóle do jedzenia nie nadaje! Makaron rozwalony na papkę, a kotlety to jakieś półsurowe kulki! Co ty cały dzień robiłaś? Znów siedziałaś na telefonie?

Jak możesz coś takiego mówić! łamiącym się głosem poskarżyła się Weronika, ukrywając za plecami wspomniany telefon. Opiekowałam się przecież Stasiem! Jest taki rozbrykany, no cały ty dodała z przekąsem, widząc jak mąż coraz bardziej się gotuje. Naprawdę jest mi ciężko, wszystko mi z rąk leci! Ciąża i poród mnie wyczerpały

Staś ma już dwa i pół roku wyrzucił z siebie Kacper, starając się mówić spokojnie. Najwyższa pora, żeby poszedł do przedszkola, a ty żebyś wróciła do pracy. Od razu ci będzie lżej!

Po co? Żeby przyniósł z przedszkola wirusy i zaraz wszyscy będziemy siedzieć w szpitalu? odburknęła Weronika. Naprawdę tego chcesz?

Z dzieckiem trzeba pracować, rozwijać go, jeżeli jeszcze nie wiesz!

Pracujemy! Dla swojego wieku Staś jest bardzo dobrze rozwinięty, i pani neurolog to potwierdziła! dzielnie broniła się Weronika. Ta rozmowa toczyła się już po raz setny. Bała się, iż Kacper rzeczywiście pośle małego do przedszkola. Do pracy wracać nie chciała absolutnie! W trakcie urlopu macierzyńskiego przywykła do tracenia godzin w Internecie i nie zamierzała się z tego wycofywać.

I komu za to podziękować? przerwał jej brutalnie Kacper, uderzając pięścią w stół aż talerz podskoczył. Mojej mamie! To ona bawi się z Stasiem, kiedy ty albo śpisz, albo stukasz w telefon! A w domu syf, jedzenie niezjadliwe! Czy ja naprawdę muszę codziennie wracać z pracy i jeść coś takiego?! Spojrzał z obrzydzeniem na „kulinarne arcydzieło”.

Nie jestem twoją kucharką! Ani sprzątaczką! Jestem twoją żoną! A ty mój mąż masz obowiązek zapewnić mi wygodne życie!

Weronika naprawdę w to wierzyła. Godziny talk-shows i lektura forów dla kobiet zmieniły jej poglądy na temat małżeństwa. Kiedyś naiwnie sądziła, iż powinna dbać o męża, sprzątać perfekcyjnie dom i zająć się wychowaniem dzieci. Teraz uważała, iż takie obowiązki należą do służby, nie do żony. A ona siebie ceni na tyle, by być traktowaną z godnością.

Rozumiem, czyli ja mam tyrać po godzinach, a ty się obijasz na kanapie? warknął Kacper.

Ja się rozwijam! Jeszcze będziesz się swoim kolegom mną chwalił. Będziesz mówił: patrzcie, jaką mądrą żonę mam!

A co z tą mądrością? Jaką ostatnio książkę przeczytałaś? Co nowego się dowiedziałaś? Kacper wstał i zwiesił się nad nią. No? Milczysz? Bo niby co masz odpowiedzieć? Social media to nie jest nauka, a te twoje durne talk-show z wyzwiskami to jakaś żenada. Powiedz mi szczerze zajmiesz się domem i dzieckiem czy nie?

Nie! Już mówiłam, nie będę waszą służącą

Weronika, zwiększając ton głosu, wylała na Kacpra wiadro pretensji. Że za mało zarabia, iż jest despotą, iż nigdy nie ma go w domu… Kacper tylko spokojnie wysłuchał, a potem rzucił prosto:

Rozwód.

Co?! Weronika aż się zakrztusiła, bo miała już na końcu języka nową porcję żalów.

Rozwód. Złożę papiery. Znajdę normalną kobietę, która będzie prawdziwą żoną i matką dla Stasia. Ty i tak spędzasz z nim ledwie dwie godziny dziennie, resztą zajmują się babcie. Nie jesteś matką, nie zasługujesz na to słowo. I żoną tak naprawdę też nie jesteś.

Weronika w pierwszej chwili się przeraziła, a potem zlekceważyła groźbę. Sądziła, iż Kacper tylko chce ją nastraszyć. Przecież to ona jest matką, więc synek na pewno zostanie z nią!

Kacper zmienił się nie do poznania. Mijał żonę w przedpokoju jak powietrze, nie odzywał się do niej. Staś pojechał z babcią na dwa tygodnie nad Bałtyk, a Weronika ochoczo się zgodziła w końcu nikt jej nie przeszkadzał w przeglądaniu internetu. Tylko już po kilku dniach zaczęła tęsknić za synem i coraz częściej dzwoniła do teściowej.

Dwa tygodnie po kłótni dostała wezwanie do sądu. Kacper naprawdę złożył pozew rozwodowy. W sądzie czekało ją jeszcze większe zaskoczenie: jej własna matka całkowicie poparła zięcia.

Jestem przekonana, iż Staś powinien zostać z ojcem powiedziała stanowczo pani Maria, patrząc z goryczą na córkę. Weronika nigdy się synem nie zajmowała, cała robota spadała na mnie lub na panią Elżbietę, mamę Kacpra. Sam Kacper choć dużo pracuje, znajduje czas dla dziecka.

Sędzia skinęła głową i z przekąsem patrzyła na roztrzęsioną dziewczynę. Przecież Weronika nie miała nic ani mieszkania, ani pracy, ani porządnych relacji z synem. Ojciec miał ogromne szanse na opiekę.

Proszę o czas na pojednanie! Nie rozwodźcie nas! Dajcie mi szansę! Weronika zalewała się łzami. Kacper, przysięgam, iż się zmienię! Wyrzucę z głowy te bzdury o służącej i będę wzorową żoną! Uwierz mi!

Dobrze…

*************************

Miesiąc wcześniej.

Moja córka się już zupełnie rozleniwiła, aż wstyd mówiła pani Maria z żalem do Kacpra. Rozumiem cię, naprawdę. Do niczego taka żona. Całe dnie w domu, a choćby porządku nie może utrzymać. O synu choćby nie wspomnę… jeżeli zdecydujesz się na rozwód, nie będę mieć nic przeciwko. Tylko pozwól mi widywać Stasia.

Ja kocham Weronikę, mimo tych wszystkich jej wad westchnął Kacper ciężko. Ale przyznam, sytuacja jest ciężka. Chcę jej dać szansę się poprawić…

I bardzo dobrze. Wiesz, co powinieneś zrobić? Złóż pozew o rozwód. Weronika na pewno będzie się sprzeciwiać, dostaniecie trzy miesiące na pojednanie. Może to ją w końcu otrzeźwi.

*************************

Weronika odrobiła swoją lekcję. W ich mieszkaniu znowu zapanował porządek i przyjemny zapach domowych potraw. Dziewczyna stała się uważniejsza i bardziej serdeczna, a Staś w końcu dostał od mamy tyle uwagi, ile potrzebował. Był szczęśliwy, iż mama się wreszcie zmieniła i był gotów wybaczyć jej wszystko.

Idź do oryginalnego materiału