Lekcja dla żony: Gdy domowe obowiązki przerastają – historia Anfisy, która zapomniała, co znaczy być żoną i matką, i Egora, który postanowił udzielić jej ważnej życiowej lekcji, stawiając na szali rodzinę, miłość i przyszłość syna Jaśka

newskey24.com 5 godzin temu

Ileż można! Wojciech zrzuca łyżkę na talerz, patrząc zirytowany na żonę. Czy to się w ogóle nadaje do jedzenia? Makaron rozgotowany na papkę, parę niedosmażonych kotletów… Co ty dzisiaj robiłaś? Znowu przyklejona do telefonu?

Jak ty możesz! wzdycha teatralnie Bożena, próbując ukryć telefon pod poduszką. Przecież cały dzień pilnowałam Antosia! Wiesz, jaki on jest niesforny? Taki sam jak ty dodaje złośliwie, obserwując jak mąż się gotuje. Jest mi ciężko, rozumiesz? Nic mi nie wychodzi, odkąd Antoś się urodził…

Antoni ma dwa i pół roku odpowiada spokojnie Wojciech, z trudem panując nad sobą. Już dawno powinien chodzić do przedszkola, a ty wrócić do pracy. Od razu ci ulży.

Dlaczego miałabym oddawać dzieciaka do tej wylęgarni chorób? oburza się Bożena. Chcesz, żebyśmy zamieszkali w szpitalu?

Dzieckiem trzeba się zajmować, rozwijać go, jeżeli jeszcze nie zauważyłaś.

Zajmujemy się! Antoś jest bardzo mądry jak na swój wiek, neurolog to potwierdziła na ostatniej wizycie! Bożena uparcie broni swojego stanowiska. Temat powraca regularnie, a ona panicznie boi się, iż Wojciech jednak wyśle Antosia do przedszkola. Do pracy wracać absolutnie nie chce; przez cały urlop macierzyński przywykła do przeglądania internetu godzinami i nie zamierza zmieniać swoich nawyków.

I komu za to podziękować? Wojciech nie wytrzymuje i uderza pięścią w stół. Talerz aż podskakuje. Mojej mamie! To ona przychodzi i zajmuje się Antosiem! Ty wtedy albo śpisz, albo siedzisz w internecie. Mogłabyś od czasu do czasu posprzątać w domu albo ugotować porządną kolację! Dlaczego mam wracać z pracy i jeść coś takiego? Patrzy z odrazą na kuchenny majstersztyk.

Nie jestem kucharką! Ani sprzątaczką! Jestem twoją żoną! Ty masz mi zapewnić życie na poziomie!

I Bożena naprawdę w to wierzy. Po dziesiątkach obejrzanych talk-show, po setkach godzin na forach dla kobiet, zmieniła swoje zdanie na temat bycia żoną. Kiedyś naiwnie myślała, iż powinna troszczyć się o męża, dbać o dom i wychowanie dziecka, teraz rozumie, iż to zadania dla służby. Siebie ceni zbyt wysoko, by zniżać się do tej roli.

Tak? cedzi wkurzony Wojciech, wysłuchawszy wywodu żony. Ja całe dnie pracuję, dbam o rodzinę, a ty kanapę odgniatasz? Tak to sobie wyobrażasz?

Skupiam się na samorozwoju odpowiada dumnie Bożena. Będziesz się mną szczycił przed kolegami. Patrzcie, jaka mądra żona, na każdy temat porozmawia.

Tak? A jaką ostatnią książkę przeczytałaś? Co ostatnio nowego się nauczyłaś? Wojciech wstaje i podchodzi do żony. No, słucham. Dlaczego milczysz? Media społecznościowe nie liczą się jako rozwijający kontent. Durne talk-show, gdzie wszyscy na siebie krzyczą, niczego cię nie nauczą. Powiedz mi jasno: zamierzasz zająć się domem i dzieckiem jak normalna żona, czy nie?

Nie! Już mówiłam, nie jestem służącą

Bożena, wzburzona, wylała na męża całą lawinę pretensji. Zarabia za mało, zachowuje się jak tyran, ciągle go nie ma w domu… Wojciech wysłuchał tego wszystkiego w milczeniu i odpowiedział krótko:

Rozwód.

Słucham? Bożena zaniemówiła, już szykując się do kolejnej litanii żalów.

Rozwód powtarza Wojciech spokojnie. Znajdę normalną kobietę, która będzie dobrą żoną i matką dla mojego syna. I tak spędzasz z Antosiem tylko parę godzin dziennie, cała reszta to babcie. Nie zasługujesz na to, by być nazywana matką ani żoną.

Bożena najpierw zadrżała, ale gwałtownie wzruszyła ramionami. Wojciech przecież tylko się odgraża, nie? Przecież to ona jest matką, nikt Antosia jej nie odbierze!

Ale Wojciech naprawdę się zmienił. Przestał ją zauważać, przechodził obok bez słowa. Antoś wyjechał z babcią nad Bałtyk na dwa tygodnie, na co Bożena sama się zgodziław końcu miała spokój i czas na telefon. Po paru dniach zaczęła jednak tęsknić do synka i częściej dzwoniła do teściowej.

Dwa tygodnie po kłótni przyszedł pozew z sądu. Wojciech dotrzymał słowa i złożył pozew o rozwód. Na rozprawie Bożenę czekała kolejna niespodziankajej własna mama stanęła po stronie zięcia.

Uważam, iż Antoś powinien zostać z ojcem mówi zdecydowanie pani Janina, patrząc na córkę z naganą. Niestety, Bożenie nie dane było poczuć instynktu macierzyńskiego. Synkiem zajmowałam się głównie ja i Elżbieta, mama Wojciecha. Sam Wojciech, mimo pracy, zawsze znajdował czas dla dziecka.

Sędzia kiwa głową, z lekkim uśmiechem spoglądając na Bożenę. Bo Biza przecież faktycznie nie ma nic ani stałego miejsca zamieszkania, ani pracy, ani ciepłych relacji z Antosiem. Ojciec ma wszelkie szanse na opiekę.

Proszę o czas na pogodzenie się! Nie rozwódźcie nas! Dajcie mi szansę! Bożena płacze. Wojtku, przysięgam, zmienię się. Wyrzucę z głowy te bzdury o służących i będę najlepszą żoną! Uwierz mi…

Dobrze…

***********************

Miesiąc wcześniej.

Moja Bożenka kompletnie się zaniedbała, wstyd mi za nią wzdycha Janina. Wojciechu, rozumiem, jeżeli chcesz się rozstać. Siedzi w domu, nie potrafi ogarnąć porządku, dziecka nie dopilnuje… Ale pozwól mi widywać Antosia, o nic więcej nie proszę.

Kocham Bożenę mimo wszystkich jej wad wzdycha ciężko Wojciech. Ale sytuacja jest kiepska. Chcę dać jej szansę.

I bardzo dobrze! Wiesz co, mam choćby pomysł złóż pozew o rozwód. Bożena na pewno będzie przeciwko, a wtedy dostaniecie trzy miesiące na pogodzenie się. Może jej się przewietrzy w głowie.

**************************

Bożena wyciągnęła wnioski. W mieszkaniu znów króluje porządek, pachnie domowym obiadem, sama Bożena stała się milsza i uważniejsza. I w końcu poświęciła czas Antosiowi, co ogromnie go ucieszyłosynek bardzo mocno kocha swoją zagubioną mamusię.

Idź do oryginalnego materiału