Leno, dobrze się zastanów, zanim napiszesz odmowę na dziecko! Później może być za późno.

polregion.pl 3 godzin temu

Drogi pamiętniku,

Łucja, przemyśl to sto razy, zanim podpiszesz dokument o oddaniu dziecka! Później może być już za późno.
Nie mogę go zostawić, proszę, zrozumcie mnie, po prostu nie mogę

Cały personel Szpitala Miejskiego w Warszawie był zaniepokojony młodą rodzącą. Widać było, iż podjęcie tej decyzji nie leży jej łatwo na sercu i iż potrzebuje wsparcia, by odmienić myśl.

Rozumie pan, iż mój ojciec wychował mnie w surowości. Od dziecka powtarzał mi, żebym, nie święty Boże, nie przyniosła dziecka na wstyd. Jak mam mu powiedzieć, iż to się stało? Myśli, iż wciąż się uczę, iż zdobywam zawód. Przez pół roku nie byłam w domu z powodu ciąży, kłamałam.

Życie potrafi zaskoczyć, panie. Może się zdenerwuje, wzburzy, ale przyjmie twojego chłopca to przecież jego wnuk, kontynuacja rodu.

Nie, nie rozumie pan mojego ojca, on jest wyjątkowo surowy Gdyby była żywa mama, pewnie by mnie zrozumiała

Łucja łamała się w płaczu. Ojciec dziecka od razu zadeklarował, iż myje ręce, iż nie potrzebuje synka. Łucja wierzyła w szczere uczucia, a to raniło jeszcze bardziej. Nie podjęła aborcji, a w efekcie przyszedł na świat zdrowy, pulchny chłopiec.

Mamo nie było, gdy Łucja była w szóstej klasie. W drodze do pracy z koleżankami wpadły w wypadek. Wszystkie przeżyły, oprócz niej. Życie Łucji podzieliło się na przed i po. Ojciec, jakby wyrwany z łańcucha, wyładowywał całą swoją złość i ból z niesprawiedliwości losu na córkę.

Łucjo, pilnuj, żebyś nie przyniosła wstydu rodzinie wyrzucę cię z domu. W naszym domu nie ma miejsca na hańbę, rozumiesz? Ucz się, córeczko, zdobądź zawód, zostaniesz lekarzem, szanowaną osobą.

Tato, co za wstyd, ja dopiero jestem mała, uczę się dobrze, nie chcę cię rozczarować, nie krzycz na mnie.

Ukończyła szkołę z złotym medalem, wstąpiła na medycynę, tak jak chcieli rodzice. Do domu przyjeżdżała kilka razy w roku. Ojciec gotował swoją legendarną ziemniaczaną potrawę i pytał o studia, przy okazji nieustannie powtarzając nie przyniosiesz wstydu.

To, czego się bał, stało się rzeczywistością. Na drugim roku studiów poznała chłopaka na zajęciach tanecznych. Nie zauważyła, jak się zakochała to był jej pierwszy mężczyzna. W wyobraźni już szła w sukni ślubnej, a ojciec miałby być dumny, iż ma piękną, mądrą córkępannę.

Los jednak rozgniewał się inaczej. Chłopak odszedł, a marzenia o weselu rozproszyły się niczym piórko na wietrze.

Poród był lekki, ale niełatwo było młodej matce patrzeć na noworodka. Natychmiast zadeklarowała, iż napisze dokument o oddaniu. Gdy zobaczyła ten mały, pomarszczony ciałko i skulone oblicze, serce Łucji zadrżało. Niosła go w sobie przez dziewięć miesięcy i teraz miała go oddać

W sali leżały trzy mamy z maluchami. Łucja odwracała się w stronę ściany, by nie widzieć, jak karmią swoje dzieci. Swojego nie podjęła nigdy, choć położne namawiając, liczyły na to, iż zmieni zdanie.

Dokument został podpisany. Żadne namowy nie pomogły. Łucja zebrała rzeczy w pośpiechu i milcząco opuściła szpital, zabierając ze sobą jedynie papiery. Położne patrzyły smutne na chłopca, którego nazywały Andrzejek.

Wszystko, został sam, jego mama odeszła. Jak potoczy się jego los, zna tylko Bóg. Najpewniej trafi do dobrej rodziny, takie dzieci gwałtownie znajdują domy

Chłopiec ucichł, drapiąc noskiem. Pielęgniarka Nadzieja Mikołajewna delikatnie przytuliła i nakarmiła oddającego. Znała prawie każde dziecko, które oddano.

Zdarzały się przypadki, gdy matki się cofały i wracały, ale rzadko. Nocą Andrzejek, jakby rozumiejąc, iż go zostawiono, zaczął wyć żałosnym płaczem. Nie chciał pić.

Nadzieja Mikołajewna prawie nie spała całą noc; chłopiec chwilowo zasypiał, niechętnie brał trochę mieszanki, a potem znów krzyczał. Rankiem uspokoił się, stał się ospały i obojętny.

O dziecko, matka chyba woła, ale jej już nie ma, odszedła, nie chciała cię wziąć, własnego…

Podczas ronda personel usłyszał, jak wchodzi Łucja.

Gdzie on jest? Nie oddali jeszcze? Chcę go zabrać!

Łucjo, wróciłaś? Dzięki Bogu! Andrzejek pozostało u nas, dokumentów nie przekazano. Czy jesteś pewna swojej decyzji? To nie zabawka.

Nie, jestem pewna! To mój syn, jak mogłam go porzucić!!!

Łucja rozpłakała się.

Całą noc nie spałam, słyszałam jego płacz, serce mi się łamało od bólu! Mój mały, zostawiony bez mamy Dajcie mi go nakarmić, mleko już przychodzi.

Przenieśli Łucję do osobnego pokoju, przynieśli dziecko. Położyła je na piersi, a mały zaczynał głośno sapać. W drzwiach stał personel, szczerze się ciesząc. Dziecko nie czekało losu porzuconego było z matką.

Rozmawiałam z ojcem, wyznałam, iż urodziłam i zostawiłam dziecko przez niego. Powiedziałam, iż nie mogę bez niego żyć i chcę go zabrać. Najpierw był w szoku, potem przyznał, iż chce zobaczyć wnuka i nazwał mnie głupią, niematką. Wygnał mnie, iż nic mu nie powiedziałam, iż zostawiłam dziecko.

W całym życiu słyszałam tylko nie święty Boże, nie rodź poza małżeństwem. A tu, nie rozpoznałem ojca. Płakał z euforii Nic nie szkodzi, zabiorę synka i pojedziemy do dziadka. Podam mu imię i nazwisko.

Cały szpital patrzył przez okna na kruchą sylwetkę matki z dzieckiem. Niech Bóg da im szczęście!

Jak często rodzice straszą dziewczęta od dziecka zdaniem: Przyniesiesz wstyd wyrzucimy cię z domu! Ile kobiet poddało się aborcji, porzuciło noworodki pod wpływem tych słów. Ile zniszczonych losów kobiet i dzieci. Moralność jest ważna, ale dziewczęta muszą wiedzieć, iż rodzice je kochają i przyjmą, nieważne, czy są zamężne, ciężarne, z wstydem czy nie.

Bądźcie kochane i szczęśliwe!

Idź do oryginalnego materiału