Bertrand Russell twierdził, iż historia ostatnich 200 lat przekonuje, iż liberalni demokraci zawsze ostatecznie zwyciężali w długich nieraz konfliktach z autorytarnymi fanatykami. Zwyciężali głównie dlatego, iż stawiali na naukę i jej ustalenia, podczas gdy ci drudzy naukę lekceważyli, stawiali na ideologię i próbowali zrealizować nierealne, wynikające z ideologii cele. Te niepowodzenia w realizacji nierealnych celów powodowały, iż uwiedzione przez demagogicznych fanatyków masy odwracały się od nich i nieraz same się z nimi rozprawiały.
Nie jestem pewien, czy tak do końca to prawda, ale jedno jest pewne. Autorytarni fanatycy lekceważą naukę, a ściślej część nauki. Lekceważąc nauki społeczne i humanistyczne, wspierają nauki techniczne i ścisłe, bo zwłaszcza te pierwsze dostarczają im narzędzi sprawowania władzy. Zacofana i biedna Korea Północna rządzona przez dynastię Kimów potrafi skonstruować rakiety dalekiego zasięgu i realizować program nuklearny, co niewątpliwie wymaga ogromnego zaplecza naukowego. To samo putinowska, a wcześniej radziecka Rosja.
Z humanistyką zarówno w Rosji, jak i w Korei jest, wiadomo, znacznie gorzej. Zaraz po rewolucji bolszewickiej profesorowie niemarksiści, jeżeli choćby nie tracili głów, to tracili posady. Bo humanistyka i nauki społeczne wymagają wolności. Wolności słowa, wolności myśli i wolności dyskusji. A iż każda wolność jest dla ustroju autorytarnego, o totalitarnym już nie mówiąc, niebezpieczna, środowiska akademickie korzystające z takiej wolności są postrzegane jako wrogie lub co najmniej podejrzane.
Nie przypadkiem uważający się jeżeli jeszcze nie
Post Literaci do pisania! Studenci do nauki! Syjoniści do Syjamu! pojawił się poraz pierwszy w Przegląd.











