Lumpeksowe mamy. "Usłyszałam, iż oszczędzam na córce, co jest największą głupotą świata"

gazeta.pl 1 godzina temu
Utrzymanie dziecka do najtańszych nie należy, to fakt, z którym trudno dyskutować. Koszty rosną z miesiąca na miesiąc, a lista wydatków zdaje się nie mieć końca. Nic więc dziwnego, iż coraz więcej rodziców szuka sposobów na rozsądne zarządzanie domowym budżetem. A przecież zaoszczędzić można na dziecięcych ubraniach.
Swoimi historiami i spostrzeżeniami dzielą się nasze czytelniczki, które tym razem wzięły pod lupę ciuchy dla najmłodszych. - 80 proc. ubrań z szafy mojego dziecka pochodzi z lumpeksu. Kolejne 10 proc. to rzeczy, które dostaliśmy od znajomych lub rodziny, a tylko 10 proc. to ubrania kupione przeze mnie, ale i tak najczęściej na wyprzedażach. Kiedy tak się zastanawiam, to buty i bielizna są w całości nowe, kupione w sklepie - opowiada pani Elwira.

REKLAMA







Zobacz wideo Kiedy dziecko się zakrztusi. Przede wszystkim nie panikować. Działać!



Jak podkreśla, w second handach można znaleźć prawdziwe perełki w idealnym stanie. - Dzieci tak gwałtownie rosną, iż w sumie co miesiąc muszę kupować coś nowego. A skoro mogę na tym zaoszczędzić, to dlaczego by z takiej okazji nie skorzystać? - dodaje bez wahania.
Drugie dziecko uczy pokory i rozsądku
Pani Alicja, mama dwóch chłopców, twierdzi, iż jej podejście do dziecięcej garderoby zmieniło się z czasem. - Kiedy byłam w pierwszej ciąży, zarzekałam się, iż moje dziecko będzie nosiło tylko nowe ubranka. Nie chciałam żadnych używanych ciuchów od rodziny czy koleżanek - wspomina. Wszystko zmieniło się przy drugim dziecku.
Młodszy syn nosi większość ubrań po starszym bracie. Przecież szkoda wyrzucać i kupować kolejne. Oczywiście nie wszystkie ubrania dostają drugie życie. Te z dziurami, plamami czy wyraźnie zniszczone od razu trafiają do kosza. A to, co fajnego zostanie po najmłodszym synku, leci jeszcze dalej w świat
- wyznaje.


"Oszczędzanie na dziecku" czy po prostu zdrowy rozsądek?
Podobne spostrzeżenia ma pani Kornelia, która całą wyprawkę dla córki skompletowała w lumpeksie. - Kupiłam choćby kocyki i śpiworek. Wszystko było czyste, zadbane, w świetnym stanie. Niektóre rzeczy okazały się choćby modniejsze niż te dostępne w polskich sklepach - opowiada.



Wśród znalezisk nie zabrakło też markowych ubranek kupionych za symboliczne kwoty. Mimo to nie wszyscy członkowie rodziny cieszyli się tak, jak nasza czytelniczka. - Kiedyś od swojej mamy usłyszałam, iż oszczędzam na dziecku, co jest przecież największą głupotą świata - mówi. Jak podkreśla nasza czytelniczka, jej decyzje nie wynikają ze skąpstwa, ale z rozsądku.


Wspomnieniami do lat młodości wraca też Anastazja, dziś mama 5-latniego chłopca. - Kiedy byłam małą dziewczynką, większość ubrań miałam z lumpeksu. Moja mama była w tym naprawdę dobra. Teraz ja przejęłam pałeczkę i szukam tam skarbów dla mojego dziecka - opowiada kobieta.
A Ty jakie masz zdanie w tym temacie? Masz ochotę podzielić się z nami swoją historią? Napisz na adres: klaudia.kierzkowska@grupagazeta.pl. Gwarantujemy anonimowość.
Idź do oryginalnego materiału