Mam dwadzieścia dziewięć lat. Może jestem najbardziej łatwowierną kobietą w Polsce, bo aż do niedawna byłam przekonana, iż w mojej rodzinie wszystko gra. Myliłam się na całej linii.

polregion.pl 7 godzin temu

Mam dwadzieścia dziewięć lat. Może jestem jedną z najbardziej łatwowiernych kobiet w Polsce, bo do niedawna wierzyłam, iż w moim domu wszystko jest poukładane. Myliłam się, wybierając partnera Mój mąż okazał się niewierny i zapatrzony tylko w siebie. Do tej pory trudno mi uwierzyć, iż naprawdę mi to zrobił.
Znamy się od dziesięciu lat, z czego od sześciu jesteśmy małżeństwem. Nazywa się Piotr. Był zawsze czuły i troskliwy, dbał o rodzinę, zapewniał mi i dzieciom poczucie bezpieczeństwa. Mamy dwójkę dzieci: syna i córkę. Pomogłam Piotrowi rozkręcić jego własną firmę, która przez jakiś czas przynosiła solidny dochód.
Pracowałam wtedy jako sprzedawczyni, a niedawno otworzyłam swój sklep internetowy z ubraniami. Kiedy córka jest w przedszkolu, a syn śpi, ja pracuję i zarabiam na swoje potrzeby.
Moja waga zawsze oscylowała wokół pięćdziesięciu czterech kilogramów. Po narodzinach drugiego dziecka przytyłam dwadzieścia kilo. Z początku miałam nadzieję, iż codzienne obowiązki i opieka nad dwójką dzieci pozwolą mi schudnąć. Ale rzeczywistość była dużo trudniejsza. Postanowiłam zawalczyć o siebie: zdrowa dieta, ćwiczenia, dużo wody, rezygnacja z białego pieczywa. Jednak kilogramy nie znikały, a ja z dnia na dzień coraz bardziej traciłam pewność siebie.
Po drugim porodzie przestałam się sobie podobać. Straciłam poczucie kobiecości i atrakcyjności. W międzyczasie, Piotr bardzo się zmienił. Przestał mnie obejmować, całować, choćby pocałunek na dzień dobry stał się rzadkością. O bliskości nie wspomnę. Zapomniałam już, kiedy ostatni raz rozmawialiśmy o czymś więcej niż dzieci czy rachunki.
Przyznaję, przed narodzinami dzieci czułam się dużo bardziej pewna siebie i atrakcyjna. Teraz trudno mi spojrzeć w lustro bez żalu. Wiem, iż moja niepewność odbiła się na naszym małżeństwie. Postanowiłam jednak naprawić sytuację. Pewnego dnia, chcąc zrobić Piotrowi niespodziankę, postanowiłam zanieść mu obiad do pracy. Gdy zbliżyłam się do drzwi, usłyszałam rozmowę:
Kochanie, nic się nie martw, przyjadę do ciebie po pracy. Żonie powiedziałem, iż toniemy w papierach, ona choćby nie wie, iż istniejesz!.
Nie weszłam do środka. Po cichu odeszłam, serce mi pękało.
On chyba nie rozumie, iż przytyłam, bo urodziłam nasze dzieci. Sam też nie jest bez wad, a mimo to widzi tylko moje niedoskonałości. On też ma nadwagę.
Zaczęłam się zastanawiać, czy Piotr uważa mnie również za naiwną?
Nie potrafiłam powiedzieć Piotrowi, iż wiem o wszystkim. Co powinnam zrobić? Złożyć pozew o rozwód? Ale co z dziećmi? Jak zniosą brak ojca? Udawać, iż nic się nie stało? Chyba dłużej tego nie wytrzymam.
Na razie postanowiłam zadbać o siebie. Zapisałam się na siłownię. Najpierw zawalczę o siebie, by odzyskać wiarę w swoje możliwości. Może wtedy Piotr zrozumie, kogo stracił A choćby jeżeli nie, najważniejsze, bym znów mogła być dumna z samej siebie i dać dzieciom przykład, jak się nie poddawać i walczyć o własne szczęście. Bo czasem życie prowadzi nas trudnymi ścieżkami po to, żebyśmy odkryli swoją siłę na nowo.

Idź do oryginalnego materiału