Mam już prawie trzydzieści lat. Wydawało mi się przez większość życia, iż jestem szczęściarą sądziłam, iż w mojej rodzinie wszystko jest dobrze. Dziś, z perspektywy czasu, dostrzegam swoją naiwność. Zbyt mocno ufałam ludziom, zwłaszcza temu, którego wybrałam na męża Janusz okazał się kimś zupełnie innym, niż myślałam. przez cały czas trudno mi uwierzyć, iż potrafił mnie tak zranić.
Poznaliśmy się jeszcze na uniwersytecie w Krakowie, byliśmy parą przez dziesięć lat, a od sześciu wzięliśmy ślub. Janusz był wtedy wyjątkowo troskliwy, wyrozumiały, zaradny – można by rzec wzorowy mąż i ojciec. Utrzymywał rodzinę, troszczył się o mnie i dzieci. Razem prowadziliśmy dom, a z moją pomocą otworzył własny warsztat samochodowy. Ten interes przynosił nam niezłe dochody, dając poczucie stabilizacji.
Ja długo pracowałam w sklepie odzieżowym w centrum Krakowa, potem zdecydowałam się na swój mały biznes – sklep internetowy z ubraniami. Gdy nasza córeczka, Jagoda, była w przedszkolu, a synek, Staś, spał, szyłam, pakowałam paczki i obsługiwałam klientów.
Zawsze trzymałam się stałej wagi około pięćdziesięciu czterech kilo. Po urodzeniu Stasia przybyło mi niemal dwadzieścia kilogramów. Myślałam, iż opieka nad dwójką maluchów pozwoli mi gwałtownie wrócić do dawnej sylwetki. Nie doceniłam jednak, jak wyczerpujące potrafi być macierzyństwo. Przestawiłam się na dietę, zaczęłam ćwiczyć, pić dużo wody i odstawiłam wszelkie pieczywo. Niestety, wskazówka wagi choćby nie drgnęła, co coraz bardziej mnie przygnębiało i odbierało pewność siebie.
Po drugim porodzie przestałam czuć się atrakcyjna. Coraz mniej lubiłam siebie w lustrze. Zauważyłam też, iż Janusz się zmienił. Nie całował mnie, nie przytulał. Zapadła między nami niezręczna cisza rozmawialiśmy adekwatnie tylko o rachunkach i obowiązkach domowych.
Dobrze pamiętam, jak dawniej czułam się pewniejsza siebie, kobieca i zadbana. Teraz choćby własne odbicie wywoływało we mnie dyskomfort. Zdałam sobie sprawę, jak bardzo oddaliliśmy się od siebie jako para. Postanowiłam jeszcze spróbować. Chciałam zrobić Januszowi miłą niespodziankę zaniosłam mu do warsztatu domowy obiad. Kiedy podeszłam do drzwi biura, usłyszałam głos męża:
Kochanie, nie martw się, wpadnę do ciebie zaraz po pracy. Powiedziałem żonie, iż mam mnóstwo roboty… choćby nie wie o twoim istnieniu!
Nie weszłam choćby do środka. Odwróciłam się na pięcie i wróciłam do domu na Kazimierzu.
Czy Janusz nie rozumie, iż przytyłam, bo dałam mu dwoje dzieci? On sam do ideału też nie należy, a tylko moje wady mu przeszkadzają. Ostatnio sam też coraz bardziej obrósł w kilogramy.
Zaczęłam się zastanawiać, czy naprawdę uważa mnie za naiwną? Czy to znaczy, iż przestał mnie szanować?
Nie potrafiłam powiedzieć Januszowi, co usłyszałam. Rozważałam rozwód Ale jak Staś i Jagoda poradzą sobie bez ojca? Miałabym udawać, iż nic się nie stało? Nie wiem, czy starczy mi sił na takie życie.
Na razie musiałam zadbać o siebie. Zapisałam się do fitness klubu na Podgórzu. Najpierw pokażę mu, ile stracił. Potem zobaczymy, jak dalej potoczy się moje życie.






