Słuchaj, mam prawie trzydziestkę na karku. Wiesz, długo naprawdę myślałam, iż u mnie w domu wszystko gra i jest jak z obrazka. No i się okazało, iż byłam strasznie naiwna Mój mąż, Michał, okazał się totalnym egoistą i zdradził mnie. Do tej pory nie potrafię się z tym pogodzić, jakby to była jakaś kiepska telenowela.
Znamy się z Michałem od dziesięciu lat, a sześć z nich spędziliśmy już jako małżeństwo. Był zawsze takim troskliwym facetem, dbał o dom, o mnie, o dzieci wiesz jak to mówią, mąż idealny. Mamy dwójkę: synka Antka i córkę Kingę. Ja pomagałam mu rozkręcić własną działalność, która dawała nam całkiem niezłe pieniądze.
Na co dzień byłam asystentką sprzedaży, ale ostatnio założyłam sobie internetowy butik z ubraniami no i kiedy Kinga jest w przedszkolu, a Antek śpi, to działam i zarabiam trochę grosza.
Od zawsze ważyłam tak około pięćdziesiąt cztery kilo. Po drugim dziecku jednk przybyło mi aż dwadzieścia. Myślałam, iż przy dwóch urwisach jakoś to naturalnie spadnie, ale nic z tego życie to nie bajka. Zaczęłam się starać zdrowe jedzenie, ćwiczenia, woda zamiast kawy, zero drożdżówek no ale liczba na wadze jak zaklęta. Strasznie mnie to przygnębiło, nagle zaczęłam się czuć taka mało pewna siebie.
Po narodzinach Antka kompletnie przestałam się sobie podobać, zupełnie jakby ktoś wyłączył mi opcję kobieta. Michał też się zmienił Przestał się tulić, całować, nie mówiąc już o innych sprawach. Mało rozmawialiśmy, a jak już, to głównie o tym, co trzeba kupić na obiad albo gdzie Antek ma wizytę u pediatry.
Pamiętam dobrze, iż przed ciążą czułam się o niebo lepiej kobieco, atrakcyjnie, miałam swój luz. Teraz omijam lustro szerokim łukiem. Czuję, iż przez to posypała nam się relacja i wiedziałam, iż muszę coś z tym zrobić. No i wpadłam na pomysł, żeby zrobić Michałowi niespodziankę w pracy: spakowałam mu pierogi z mięsem, zrobiłam kompot, poleciałam do biura. A tam przed wejściem słyszę jak do kogoś mówi:
Kochanie, nie martw się będę po pracy, żonie powiedziałem, iż mam nadgodziny. Nie ma zielonego pojęcia, iż istniejesz!
Zamarłam, nie weszłam choćby do środka, po prostu się odwróciłam.
Najgorsze w tym wszystkim jest to, iż on zarzuca mi wagę, a sam wcale nie jest chodzącym modelem. Przecież przytyłam dlatego, iż urodziłam NASZE dzieci! I czy on myśli, iż jestem taka głupia, iż się nie domyślę?
Szczerze powiedziawszy, nie miałam siły powiedzieć mu wprost, iż wszystko słyszałam. Co robić? Iść do sądu, brać rozwód? Przecież dzieci Co z nimi, jak to wszystko przeżyją bez taty? A może udawać, iż się nic nie stało? Ale nie dam rady tak żyć.
Na razie postanowiłam skupić się na sobie zapisałam się na siłownię, trochę pobiegać, może pójdę na jogę. Najpierw pokażę Michałowi, co stracił, a potem zobaczymy.








