Mama? Z nami krucho
Kasia, znowu zostawiłaś mokry ręcznik na haczyku w łazience?
Głos teściowej dotarł do mnie z przedpokoju, ledwo przekroczyłam próg po pracy. Halina stała z założonymi rękami i wpatrywała się we mnie lodowatym wzrokiem.
Przecież musi wyschnąć, dlatego go tam powiesiłam zdjęłam buty. Po to jest haczyk.
W porządnych domach suszy się ręczniki na suszarce. Ale skąd ty masz to wiedzieć.
Przeszłam obok niej bez odpowiedzi. Dwudziestoośmioletnia kobieta, dwa magisteria, kierownicze stanowisko i muszę wysłuchiwać uwag o ręczniku. Dzień w dzień.
Halina odprowadziła mnie nieprzychylnym spojrzeniem. Ta jej maniera nic nie mówić, nie reagować, iść przez dom jak królowa. Pięćdziesiąt pięć lat nauczyło Halinę ludzi i od początku mnie nie lubiła. Oziębła. Wyniosła. Michałowi należała się ciepła kobieta, taka do domu, a nie ta lodowa figura.
Przez kolejne dni Halina obserwowała. Notowała. Zapamiętywała…
Kuba, posprzątaj zabawki przed kolacją.
Nie chcę.
Nie pytałam, czy chcesz, czy nie. Posprzątaj, proszę.
Sześciolatek naburmuszył się, ale zaczął zbierać porozrzucanych rycerzy. Ja nie spojrzałam choćby w jego stronę, kroiłam dalej warzywa do sałatki.
Halina patrzyła z salonu. To właśnie ten chłód, który wyczuwała. Bez uśmiechu, bez czułego słowa. Tylko rozkazy. Biedny chłopak.
Babciu Kuba wskoczył do niej na kanapę, kiedy poszłam do sypialni składać pranie. Dlaczego mama jest zawsze taka zła?
Halina pogłaskała go po głowie. To był idealny moment.
Widzisz, kochanie… niektórzy ludzie po prostu tacy są. Nie umieją okazywać miłości. To smutne, wiem.
A ty umiesz?
Oczywiście, mój skarbie. Babcia cię bardzo kocha. Babcia nie jest zła.
Kuba mocniej się do niej przytulił. Halina uśmiechnęła się szerzej.
Za każdym razem, gdy zostawaliśmy we dwójkę, dokładała nowy kolor do tego obrazka. Ostrożnie. Powoli.
Mama nie pozwoliła mi dziś oglądać bajek narzekał Kuba po tygodniu.
Ojej, biedny ty. Mama jest surowa, prawda? Babci też się czasem wydaje, iż trochę za bardzo. Ale nie smuć się, wiesz, iż zawsze możesz przyjść do babci babcia cię zawsze zrozumie.
Chłopiec kiwał głową. Babcia dobra. Babcia rozumie. A mama…?
Wiesz szeptała Halina konspiracyjnie niektóre mamy po prostu nie potrafią być czułe. Ale to nie twoja wina, Kubusiu. Jesteś wspaniałym chłopcem. To mama jest taką sobie mamą.
Kuba tulił się do niej mocno. Coś obcego i zimnego zagnieżdżało się w nim na myśl o mamie.
Po miesiącu zauważyłam zmianę.
Kuba, chodź do mnie, przytulę cię.
Odsunął się.
Nie chcę.
Dlaczego?
Po prostu nie chcę.
I uciekł do babci. Stałam na środku dziecięcego pokoju z wyciągniętymi rękami. Coś pękło w naszym świecie, tylko nie wiedziałam, kiedy adekwatnie.
Halina obserwowała mnie z korytarza. Jej usta drgały z satysfakcji.
Kubusiu wieczorem siadłam obok syna Jesteś na mnie zły?
Nie.
To czemu nie chcesz się ze mną bawić?
Wzruszył ramionami. Spojrzenie obce, chłodne.
Wolę z babcią.
Pozwoliłam mu odejść. W środku czułam tępy żal i zagubienie.
Michał, nie poznaję Kuby mówiłam mężowi późno, kiedy dom zasypiał. Odsuwa się ode mnie. Nigdy tak nie było.
Nie przesadzaj. Dzieci takie są raz tak, raz inaczej.
Ale to coś innego. Patrzy na mnie, jakbym… jakbym zrobiła coś bardzo złego.
Kaśka, przesadzasz. Mama dużo z nim siedzi, może po prostu się do niej bardziej przyzwyczaił.
Chciałam się spierać, ale Michał już przeglądał coś w telefonie.
Twoja mama cię kocha mówiła tymczasem Halina, kiedy nas czasem nie było wieczorami. Ale na swój sposób. Surowo, chłodno. Nie każda mama potrafi być dobra, rozumiesz?
Dlaczego?
Tak bywa, skarbie. Babcia cię nigdy nie skrzywdzi. Zawsze cię obroni. Inaczej niż mama.
Kuba zasypiał z tą myślą. A rano patrzył mi w oczy jeszcze ostrożniej.
Teraz już wyraźnie pokazywał, kogo woli.
Kuba, pójdziemy na spacer? wyciągam rękę.
Wolę z babcią.
Kuba…
Z babcią!
Halina złapała go za dłoń.
No daj spokój, widzisz nie chce z tobą iść. Chodź, Kuba, babcia kupi ci lody.
Wyszli. Patrzyłam za nimi, czułam ucisk na piersi. Własny syn odwracał się ode mnie. Uciekał do teściowej. A ja nie wiedziałam, czemu…
Wieczorem Michał zastał mnie w kuchni. Siedziałam nad stygnącą herbatą, wpatrzona w ścianę.
Kaśka, pogadam z nim. Obiecuję.
Kiwnęłam tylko głową. Brakowało mi słów.
Michał poszedł do syna.
Kuba, powiedz tacie. Czemu nie chcesz być z mamą?
Chłopiec spuścił wzrok.
Tak po prostu.
To nie jest odpowiedź. Mama cię skrzywdziła?
Nie
To o co chodzi?
Milczał. Sześciolatek nie umiał wyjaśnić, czego choćby nie rozumiał. Babcia zawsze mówiła, iż mama jest zimna, niemiła. Więc musi mieć rację. Babcia nie kłamie.
Michał wyszedł z dziecięcego pokoju bez odpowiedzi…
Halina w tym czasie już planowała dalszy krok. Niewiasta całkiem zwiędła to było widoczne. Jeszcze trochę i sama się wyprowadzi. Michał zasługiwał na dobrą żonę, a nie tę lodową królową.
Kubusiu zagadała wnuka w korytarzu, kiedy brałam prysznic wiesz, iż babcia kocha cię najmocniej na świecie?
Wiem.
A mama… Mama taka sobie, prawda? Nie przytuli, nie pogłaszcze, taka oschła. Biedny mój chłopczyk.
Nie słyszała kroków za plecami.
Mamo.
Halina odwróciła się. Michał stał w progu, strasznie blady.
Kuba, idź do siebie powiedział cicho, ale takim tonem, iż syn natychmiast uciekł.
Michał, ja tylko…
Wszystko słyszałem.
Ciężka cisza nastała między nimi.
Ty… Michał przełknął ślinę, Ty specjalnie nastawiałaś Kubę przeciwko Kasi? Przez ten czas?!
Ja tylko się troszczyłam o wnuka! Ona jest dla niego jak strażnik!
Oszalałaś?
Halina cofnęła się o krok. Syn nigdy nie patrzył na nią z takim wstrętem.
Michał, posłuchaj…
Nie! To ty posłuchaj zrobił krok do przodu. Nastawiałaś mojego syna przeciwko jego matce. Mojej żonie! Wiesz, co zrobiłaś?!
Chciałam dobrze!
Dobrze? Kuba unika matki, Kaśka nie może znaleźć sobie miejsca! To jest twoje dobrze?
Halina uniosła podbródek.
No i bardzo dobrze. Ona się nie nadaje. Zimna, oschła…
Dość!
Krzyk ochłodził wszystko dookoła. Michał ciężko oddychał.
Pakuj się. Dziś.
Wyrzucasz własną matkę?
Chronię swoją rodzinę. Przed tobą.
Halina otworzyła usta, ale zaraz je zamknęła. W oczach syna widziała wyrok. Zero negocjacji. Żadnych drugich szans.
Godzinę później wyjechała. Bez pożegnania…
Michał znalazł mnie w sypialni.
Wiem, dlaczego Kuba się zmienił.
Podniosłam na niego zapłakane oczy.
Moja mama… mówiła Kubie, iż jesteś zła, iż cię nie kocha naprawdę. Przez cały ten czas nastawiała go przeciwko tobie.
Zamarłam, wypuściłam powietrze.
Myślałam już, iż wariuję. Że jestem złą mamą.
Michał przytulił mnie mocno.
Jesteś wspaniałą matką. To moja mama… Sam nie wiem, co jej odbiło. Już więcej nie podejdzie do Kuby.
Kolejne tygodnie były trudne. Kuba pytał o babcię, nie rozumiał, gdzie zniknęła. Tłumaczyliśmy delikatnie, spokojnie.
Synku głaskałam go po głowie to, co mówiła babcia o mnie… Nieprawda. Kocham cię. Bardzo.
Kuba patrzył z powątpiewaniem.
Ale jesteś zła.
Nie zła, tylko czasem surowa. Bo chcę, żebyś wyrósł na dobrego człowieka. Surowość to też miłość. Rozumiesz?
Zamyślił się na długo.
Przytulisz mnie?
Przytuliłam go tak mocno, iż aż się roześmiał…
Z dnia na dzień wracał mój Kuba. Ten, który biegł do mamy z rysunkiem. Ten, który zasypiał przy mojej kołysance.
Michał patrzył na nas, bawiących się w salonie, a myślał o swojej matce. Kilka razy dzwoniła. Nie odbierał.
Halina została sama w swoim mieszkaniu. Bez wnuka. Bez syna. Chciała ochronić Michała przed „niewłaściwą” kobietą. Została z niczym.
Położyłam głowę na ramieniu Michała.
Dziękuję, iż wszystko naprawiłeś.
Przepraszam, iż tak późno zauważyłem oczywiste.
Kuba wpadł do pokoju, wskoczył tacie na kolana.
Tato, mamo, pojedziemy jutro do zoo?
Życie zaczynało się układać…











