Mama z trójką dzieci wylądowała na ulicy! Nasz ojciec zabrał mamie pieniądze ze sprzedaży mieszkania i uciekł.

newskey24.com 7 godzin temu

Mama została z trojgiem dzieci na ulicy! Nasz ojciec zabrał wszystkie pieniądze ze sprzedaży mieszkania i uciekł.

Mama i tata próbowali latami mieć dzieci aż do czterdziestki nie doczekali się żadnego. Lekarze bezradnie rozkładali ręce, nie potrafili znaleźć przyczyny. Z czasem mama zaczęła godzić się z losem, uznała, iż już zawsze będzie bezdzietna. Ojciec nie przejmował się tym za bardzo. Zawsze powtarzał Nie martw się, to nic wielkiego. Wyglądało na to, iż dzieci nie były mu do szczęścia potrzebne.

Mama była już zupełnie bez nadziei, a jednak wciąż prosiła Boga, by dał jej chociaż jedno dziecko. I czy to był cud, czy zrządzenie losu urodziłam się ja, Jagoda.

Kiedy przyszłam na świat, mama nie posiadała się ze szczęścia. Ojciec już wtedy miał jej dosyć, a płacz niemowlęcia wyprowadzał go z równowagi noc w noc. Rok po moich narodzinach pojawili się bliźniacy dwaj moi bracia. Mama dziękowała Bogu z całych sił, wreszcie czuła się prawdziwie spełniona została matką. A tata? Dzieci, jak możecie się domyślić, w niczym mu nie pomagały. Postanowił ją wtedy po prostu… oszukać.

Do mamy należało mieszkanie po babci, na Mokotowie. Ojciec przekonał ją, by je sprzedała tłumaczył, iż potrzebujemy czegoś większego. Miał rzekomo kupić nowe, a część pieniędzy wziąć na kredyt. Mama uwierzyła. Ale kiedy tylko dostał gotówkę, uciekł. Do dziś nie wiemy, dokąd się podział.

Mama została z trojgiem dzieci bez dachu nad głową. Gdzie miała się podziać? Pojechaliśmy do jej rodziców na wieś pod Lublinem. I tak zamieszkaliśmy we czwórkę z babcią i dziadkiem w skromnych dwóch pokojach. Mama całkowicie straciła wiarę w ludzi, w relacje, w mężczyzn. Ciężko pracowała. Trójkę dzieci trzeba było nakarmić, ubrać wcale nie było jej do śmiechu.

Tak właśnie upływały nasze dni. Minęło kilka lat i najpierw odeszła babcia, potem dziadek. W mieszkaniu zrobiło się nieco więcej przestrzeni. Pewnego letniego popołudnia, gdy wybraliśmy się do parku na Saskiej Kępie, mama usiadła z nami na ławeczce. Był tam plac zabaw. Podszedł do niej mężczyzna w jej wieku przedstawił się jako Adam. Delikatnie próbował nawiązać rozmowę, ale mama zdecydowanie go spławiała. Zaczęliśmy chodzić do tego parku częściej, aż w końcu mama dała się przekonać, wymieniła się numerami, umówili się na kawę i zaczęli spotykać.

Dwa miesiące później przeprowadziliśmy się razem do trzypokojowego mieszkania na Pradze. Adam został naszym ojczymem. Powiedzieć, iż nasze dzieciństwo od tego momentu rozkwitło, to nic nie powiedzieć Adam zastąpił nam ojca. Razem cieszyliśmy się z sukcesów, razem płakaliśmy po porażkach. Dziś jesteśmy dorośli i mówimy do Adama tato. Historia mojej mamy uczy mnie, iż kobieta z dziećmi nie jest ciężarem. Zawsze istnieje szansa na szczęście. Kiedy mój ojciec uciekł, Adam jak prawdziwy mężczyzna wziął nas wszystkich pod swoje skrzydła i dał nam dom pełen miłości.

Idź do oryginalnego materiału