Trzy lata później, żałowała tego gorzko…
Malwina wrzeszczała na swoją synową: Zabierz to dziecko i wyjdź natychmiast! To nie jest nasze dziecko! A Tomek tyle ci ufał! Jedyne co Iga mogła wtedy zrobić, to przytulić swojego malucha mocniej i zalewać się łzami. Malwina przez całą ciążę powtarzała, iż to na pewno nie jest wnuk z jej krwi. Tomek był typowym maminsynkiem, przez całe życie pod pantoflem matki. choćby własne małżeństwo kilka tu zmieniło synowa mogła co najwyżej patrzeć na męża smutnym, zaszklonym wzrokiem.
Tomek, dlaczego pozwalasz mamie mnie ciągle poniewierać? Co ja takiego zrobiłam? Kochanie, daj spokój, przecież to mama. Zawsze jej się coś wydaje… Jednak czarę goryczy przelały słowa teściowej: iż to dziecko, które Iga właśnie urodziła, na pewno nie jest Tomka! I wtedy już nie było czego zbierać. Synowa spakowała torbę, rzeczy małego Karolka, i pojechała do swoich rodziców. A najgorsze wcale nie było to pakowanie tylko to, iż Tomek choćby nie spróbował jej zatrzymać.
Teściowa czuła się jak królowa życia. Wreszcie wróci normalność! Na myśl o tym przypominały się jej stare, dobre wieczory, gdy Tomek po pracy zasiadał z nią do kolacji: barszczyk, kanapki i dłuuugie rozmowy powód do dumy.
Ale pewnego dnia los pokazał, iż ma własny plan. Tomek wracał późno wieczorem przez park, kiedy napadł go nieznany łobuz, ogłuszył i okradł. Niestety, Tomek nie odzyskał przytomności przepadł na zawsze. Malwina niemal straciła rozum. Każdego wieczora wchodziła do jego pokoju, dotykała rzeczy po synu i zalewała się łzami…
A u Igi? Po rozstaniu życie nabrało barw: awansowała w pracy, nowy partner gotował dla niej kolacje, a Karolek już w przedszkolu błyszczał zarówno piosenkami jak i humorem. Pewnego dnia Iga spotkała przypadkiem Malwinę ledwo ją poznała. Wyglądała jak cień dawnej siebie, jakby mieszkała na dworcu i jadła tylko bułki z kefirem.
Ach, to był Tomek wyjąkała łamiącym się głosem. Wybacz mi proszę. Zrujnowałam nie tylko twoją rodzinę, ale i swoją. Jestem najgorszą kobietą pod słońcem… Iga zrobiło się jej po ludzku żal. Od czasu do czasu pozwala więc babci zobaczyć się z wnukiem niech chociaż tyle jej zostanie ze wspomnień.










