Córka Jagody niemal nie schodzi jej z rąk. "Jest jak huba, śpię z nią, kąpię się z nią, jem i wychodzę. Nie mam chwili dla samej siebie" - mówi. "I to nie dlatego, iż mój mąż nie chce się nią zajmować. Przeciwnie, stara się zająć naszą dwulatkę, żebym mogła odpocząć, ale to nic nie daje. Gdy zniknę z horyzontu, dziecko od razu mnie szuka. A jeżeli nie znajdzie, urządza dzikie awantury" - dodaje.
REKLAMA
Podobne doświadczenia z początków macierzyństwa ma Weronika. "Długo nie dopuszczałam do siebie myśli, iż macierzyństwo jest dla mnie. Wręcz przeciwnie, broniłam się przed nim, a potrzebę posiadania dziecka odpychałam. Coś się we mnie zmieniło, gdy moja przyjaciółka zaszła w ciążę i urodziła córeczkę. Pomoc w wyborze wyprawki, dopingowanie jej, gdy trafiła do szpitala, a później rozpływanie się nad malutką, sprawiły, iż pomyślałam: też tak przecież mogę" - wyjaśnia. I dodaje: "W ciążę zaszłam szybko, nasze dzieci są z tego samego rocznika - jedno z początku, drugie z końca. Na dwóch różnych biegunach jest też doświadczenie macierzyństwa - moje i przyjaciółki" - opowiada kobieta. Bo syn Weroniki to tzw. high need baby. "On nie płakał, on krzyczał" - mówi. "Patrzyłam na spokojną córkę przyjaciółki, która bez problemu spała sama w łóżeczku, rozszerzanie diety szło im jak po maśle, a adaptację w żłobku przeszła bez najmniejszych problemów i zastanawiałam się, gdzie popełniłam błąd. Bo mój syn spał tylko ze mną, wózek go dosłownie parzył, a na widok budynku żłobka dostawał histerii". Weronika dodaje, iż jej dziecko przeszło wszystkie możliwe diagnozy. "Przeszło mu z wiekiem, chociaż znałam wszystkich dziecięcych specjalistów. Listę objawów spektrum miałam w małym palcu, doszukiwałam się ich w każdym spojrzeniu na syna. Chodziłam od neurologa, do psychologa dziecięcego. Okazało się, iż potrzebował więcej czasu. Dziś to empatyczny i wrażliwy czterolatek". Ale Weronika podkreśla, iż będzie jedynakiem. "Nie mam siły na to, by przechodzić to po raz kolejny" - wyznaje. "Początek macierzyństwa to dla mnie jedno wielkie przebodźcowanie - krzykiem, płaczem, dotykiem. I ogromny stres. Podziękuję za kolejny".
Daria ma dwójkę dzieci, choć wcale tego nie planowała. "Tu jest jedno serduszko, a tu drugie - usłyszałam podczas drugiego ciążowego USG" - mówi. "Nie powiem, zrobiło mi się gorąco, ale w pomyślałam sobie, iż to w zasadzie dobra wiadomość. Nie będę musiała podejmować decyzji o kolejnym dziecku, bo dostanę kolejne w pakiecie" - dodaje. Bliźniacza ciąża mocno jednak dała się jej we znaki. "Byłam wrakiem człowieka. Nie był to dla mnie stan błogosławiony. Puchłam w oczach. Dosłownie puchłam, bo woda zatrzymywała się w moim organizmie jak szalona. Przytyłam w ciąży 30 kg, a wcale się nie objadałam. Lekarz powiedział mi, iż czasem tak się dzieje, iż niektóre kobiety tak po prostu mają". Jej dzieci urodziły się przedwcześnie. "Ciążę rozwiązali w 34. tygodniu ze względu na możliwe zagrożenie życia jednego z maluchów. I chociaż bałam się o dzieci, było to dla mnie uwalniające" - wyjaśnia. "Po porodzie nie było jednak łatwiej. Mąż mógł wziąć urlop tacierzyński tylko teoretycznie. Pracodawca dał mu do zrozumienia, iż jest to mile widziane. Nie mogliśmy sobie pozwolić, by stracił zatrudnienie w takim momencie, więc zostałam sama z dwójką noworodków. Nie spałam, nie jadłam, nie wiem, jak funkcjonowałam. Nie miałam żadnej pomocy od rodziny. W końcu powiedziałam mężowi, iż albo mnie odciąży, albo zwyczajnie straci. Cieszę się, iż nie zbagatelizował mojego stanu. Trafiłam na dobrą terapię, mąż zmienił pracę. Gdyby nie to, nie wiem, jak skończyłaby się moja historia - dodaje Daria.
Zobacz wideo Kiedy dziecko się zakrztusi. Przede wszystkim nie panikować. Działać!
Matki są przeciążone. Czuje to blisko 70 proc. badanych
W maju 2025 roku międzynarodowa organizacja Make Mothers Matter, międzynarodowa organizacja pozarządowa powstała w 1947 roku, której misją jest wzmacnianie społecznego uznania dla roli matek oraz wspieranie ich w życiu rodzinnym i zawodowym, i która posiada ogólny status konsultacyjny przy Organizacja Narodów Zjednoczonych, opublikowała raport State of Motherhood in Europe 2024, przygotowany na podstawie ankiet przeprowadzonych wśród 9600 matek z 12 państw europejskich, w tym 800 respondentek z Polski. Zebrane dane nie napawają optymizmem. Pokazują natomiast skalę zjawiska. Aż 67 proc. badanych matek czuje przeciążenie obowiązkami.
61 proc. uczestniczek z Polski zadeklarowało odczuwanie silnego przeciążenia emocjonalnego. Częściej niż średnio w badanych krajach Polki zgłaszały stany lękowe (35 proc. wobec 32 proc.), wypalenie (23proc. wobec 18 proc.) oraz depresję poporodową w pierwszym roku życia dziecka (18 proc. wobec 17 proc.).
Raport pokazuje także, iż matki z Polski nie czują społecznie docenione. Jedynie 61 proc. respondentek uważa, iż rola matki jest w naszym kraju doceniana. To rezultat o 2 punkty procentowe wyższy niż średnia dla wszystkich analizowanych państw, jednak wciąż oznacza, iż niemal dwie piąte Polek nie doświadcza wystarczającego społecznego wsparcia. Dane te sugerują, iż macierzyństwo przez cały czas bywa marginalizowane i nie zawsze traktowane z należytą rangą.
Wyniki badania potwierdzają również utrwalony nierówny podział obowiązków domowych i opiekuńczych. Około 80 proc. Polek przyznaje, iż to na nich spoczywa większość tych zadań. Konsekwencją jest chroniczne zmęczenie oraz niedobór czasu w odpoczynek czy rozwój zawodowy. Do tego badanie pokazuje, iż co piąta matka w Polsce uważa, iż posiadanie dziecka negatywnie odbiło się na jej pracy lub karierze, a aż 37 proc. z nich wskazało, iż utraciły pracę po urodzeniu dziecka.
Jak pomóc matkom? "Zrozumieć, odciążyć"
Macierzyństwo to dla wielu kobiet doświadczenie pełne sprzeczności. Z jednej strony miłość i troska o dziecko, z drugiej presja, przeciążenie, chroniczny stres.
- Skala przeciążenia, lęku czy wypalenia sugeruje, iż wiele kobiet funkcjonuje w warunkach chronicznego stresu, wynikającego z kumulacji obowiązków opiekuńczych i zawodowych przy niewystarczającym wsparciu systemowym - mówi Maria Zalewska, psycholożka w rozmowie z portalem eDziecko.pl. - Jak pomóc matkom? Postarać się zrozumieć ich perspektywę, odciążyć w obowiązkach. Z perspektywy psychologicznej ważne są trzy elementy: normalizowanie trudnych emocji, a później budowanie sieci wsparcia oraz dostęp do profesjonalnej pomocy w przypadku objawów depresji czy silnego lęku - dodaje.
Co o tym sądzisz? Daj znać: agatagp@agora.pl.













