Trzy lata później żałowała gorzko…
Małgorzata wrzasnęła na swoją synową: Zabierz dziecko i wyjdź. To nie jest nasze dziecko. A przecież Paweł tak bardzo ci ufał! Cała, co zrobiła Iwona, to przytuliła swojego synka i rozpłakała się. Małgorzata przez całą ciążę powtarzała, iż jej synowa nie nosiła pod sercem dziecka jej syna. Paweł dorastał jako typowy maminsynek i zawsze pozostawał pod ścisłą kontrolą matki. choćby małżeństwo niczego nie zmieniło. Iwona nie potrafiła nic zrobić, tylko spoglądała na męża oczyma pełnymi łez.
Pawle, czemu pozwalasz swojej matce obarczać mnie za wszystko? Czym sobie na to zasłużyłam? Miej cierpliwość, kochanie. To matka, ona taka już jest! Ale przepełniła się czara goryczy, gdy usłyszała od teściowej, iż dziecko, które niedawno urodziła, nie jest synem Pawła… Już nic nie można było zrobić. Iwona spakowała rzeczy drobniutkie ubranka dziecka i wróciła do swoich rodziców. Najbardziej bolało ją to, iż w tym dniu Paweł choćby nie próbował jej zatrzymać.
Teściowa triumfowała. W końcu wszystko wróci do normy. Przypominała sobie wieczory, gdy jej Paweł wracał z pracy, siadali razem do stołu, jedli kolację, popijali herbatę i prowadzili przyjemne rozmowy.
Jednak któregoś dnia stało się coś zupełnie niespodziewanego. Paweł wracał późno z pracy, gdy nagle nieznany łobuz wybiegł zza rogu, ogłuszył go i okradł. Niestety, Paweł już nie odzyskał przytomności i odszedł z tego świata… Małgorzata niemal oszalała. Każdego wieczoru wchodziła do pokoju syna, dotykała jego rzeczy i gorzko szlochała…
Natomiast Iwona radziła sobie nie najgorzej. Była szczęśliwa, gdy biegła do przedszkola po synka. Otrzymała awans w pracy, jej nowy partner przygotowywał dla niej kolację, a dziecko dawało jej powody do dumy już od najmłodszych lat. Pewnego dnia Iwona spotkała swoją byłą teściową i prawie się przeraziła, jak bardzo kobieta się zmieniła. Wyglądała jak bezdomna, ledwo coś z niej zostało.
Ach, to Paweł… No tak, Paweł wyszeptała przez łzy Małgorzata… Proszę, wybacz mi. Zniszczyłam twoją rodzinę, ale zrujnowałam też własne życie. Jestem najgorszą osobą na świecie… Iwonie zrobiło się jej żal. Od czasu do czasu pozwala babci zobaczyć się z wnukiem i przez chwilę świat na nowo przecieka przez palce jak zimowy śnieg.










