Wokół krakowskiego metra naprawdę wiele się dzieje. Organizowane są tematyczne "wernisaże projektów studenckich", wspomina się, iż metro mogłoby być zbawienne w przypadku nalotów – jak ma to miejsce w Kijowie – a przedstawicieli miasta zabiera się do Warszawy, by zobaczyli, jak tam wszystko "śmiga". Maszyna marketingowa działa z pełną prędkością. Pytanie tylko: po co?