Mianowali się dziadkami jej dziecka. "Nie wiem, jak zakomunikować, by mówili o sobie inaczej"

gazeta.pl 1 godzina temu
Zdarza się, iż bliskie osoby nazywają siebie babcią lub dziadkiem, choć formalnie nimi nie są. Wie coś o tym jedna z kobiet, która mierzy się z taką sytuacją. "Martwię się, iż sprawię im przykrość. Ale po prostu tego nie chcę i mnie to bardzo męczy" - zwierza się.
Na grupie na Facebooku @MamyMamom jedna z mam poprosiła inne kobiety o poradę w sprawie, która od dłuższego czasu jej przeszkadza. Choć dla wielu może wydawać się błaha, dla niej taka nie jest. Autorka posta opisuje swoją sytuację. Ma dwuletnie dziecko - jedyne w najbliższej rodzinie. Oprócz swojej mamy, która jest jedyną biologiczną babcią dziewczynki, ma też bardzo bliską relację z ciocią i wujkiem. Para nie ma własnych dzieci i tuż po narodzinach jej córki zaczęła nazywać siebie babcią i dziadkiem. Początkowo mama dziecka nie reagowała. Dziś przyznaje, iż był to błąd.

REKLAMA







Zobacz wideo Lepszy urlop macierzyński niż żłobek za rogiem



"Bardzo mnie to męczy"
Kobieta dodaje, iż jej córka coraz więcej rozumie, a ona sama zaczęła już tłumaczyć dziecku, kto w rodzinie jest babcią, a kto dziadkiem. Ma to dla niej szczególne znaczenie, bo dziewczynka ma tylko jedną babcię - jej mamę. Tata matki dziewczynki oraz teściowie nie żyją.
"Doradźcie proszę, jak zakomunikować, żeby mówili o sobie 'ciocia, wujek'. Mój problem wynika z tego, iż martwię się, iż sprawię im tym przykrość. Ale po prostu tego nie chcę i mnie to bardzo męczy" - pisze na zakończenie.



"Dodatkowi dziadkowie to szczęście"
Pod postem gwałtownie pojawiło się wiele komentarzy. Zdecydowana większość kobiet nie widziała w tej sytuacji problemu i zachęcała autorkę do spojrzenia na sprawę z perspektywy dziecka.
"Moja babcia ma drugiego męża - wyszła za mąż jak miałam jakieś 8 lat, jej pierwszego męża nie znam. Bardzo się cieszę, iż mam tego dziadka, biorąc pod uwagę, iż mój drugi dziadek nie żyje. o ile to dla ciebie problem, to pomyśl, iż dla twojego dziecka to szczęście mieć dodatkowych dziadków, ludzi wokół siebie dla których jest ważne. Wiele dzieci nie ma takiego szczęścia..." - wyznaje. Zdaniem wielu komentujących liczy się przede wszystkim relacja, obecność i zaangażowanie, a nie formalne nazewnictwo.



"Nie wiem, jak sobie poradzisz"
Nie zabrakło jednak także głosów ironicznych, które wprost kwestionowały sens całej dyskusji. Jak pisze jedna z osób: Mam nadzieję iż nie powie 'ciociu' do pani w przedszkolu, bo wtedy to już nie wiem, jak sobie poradzisz.
Niektóre kobiety podzieliły się też swoimi historiami. "Nie wiedzę w tym problemu. Tym bardziej, iż nie ma dziadków z jednej strony. Moja chrzestna też mówi do mojego syna 'chodź do cioci-babci'. I nie widzę w tym problemu. Kiedyś każda sąsiadka na wsi to była ciocia albo babcia. Chociaż nikt nie był spokrewniony ze sobą. I jakoś ludzie żyli".


Pojawiły się też bardziej wyważone rady, sugerujące, iż zamiast zmieniać zachowanie dorosłych, można po prostu spokojnie wyjaśnić dziecku, kim dana osoba jest. "Nie rozumiem, dlaczego ci to przeszkadza? Dziecku wytłumacz, iż to nie są dziadkowie, ale wolą, by tak do nich mówiono i wszyscy będą zadowoleni" - podkreśla jedna z komentujących.
A Ty co o tym sądzisz? Masz ochotę podzielić się z nami swoją historią? Napisz na adres: klaudia.kierzkowska@grupagazeta.pl. Gwarantujemy anonimowość.
Idź do oryginalnego materiału