Niedawno urodziła, skarży się na krewnych. "Gdy ich odwiedzamy jest straszny chaos"

gazeta.pl 1 godzina temu
Kilka miesięcy temu została po raz pierwszy mamą. Wszyscy cieszą się nowym maluszkiem w rodzinie, jednak krewni nie respektują jej metod wychowawczych. "Na samą myśl o ich odwiedzinach mam już dość" - napisała kobieta na forum, szukając wsparcia i rady.
Na forum rodzicielskim na Facebooku pojawił się wpis matki, która nie kryla swojej frustracji z powodu zachowania krewnych. Kobieta niedawno urodziła synka i cała rodzina bardzo się tym cieszy. Niestety, jest oburzona tym, iż gdy odwiedza ich z dzieckiem, nie zachowują się tak, jak by tego chciała.

REKLAMA





Niestety, gdy ich odwiedzamy jest straszny chaos. Nie słuchają naszych próśb żeby np. wyłączyć TV, gdy mały leży na kanapie lub żeby delikatnie przygasić światło i żeby mu nie świeciło nad głową, kiedy go karmię
- napisała. Dodała, iż jest to jednak najmniejszy problem. "Gdy moja mama nas odwiedza ciągle krytykuje, iż za dużo poświęcam mu uwagi, iż trzeba żyć swoim życiem itd. Mały ma ponad 3 miesiące. Niejednokrotnie psuje mi humor tak, iż mam ochotę płakać po jej wizycie" - dodała rozżalona.


Zobacz wideo Jaką mamą jest Anna Wendzikowska? "Jeśli ktoś krzywdzi moje dziecko, budzi się we mnie matka lwica" [materiał wydawcy kobieta.gazeta.pl]



Zachowanie i komentarze matki nie tylko smucą internautkę, ale też wielokrotnie doprowadzają do łez. Starsza kobieta zarzuca jej nie tylko to, iż niewłaściwie zajmuje się synkiem, ale krytykuje też jej wygląd. To dla niej szczególnie bolesne, ponieważ w ciąży miała problemy z ciśnieniem i cukrzycą, przez co sporo przytyła.
Na samą myśl o ich odwiedzinach mam już dość. Zawsze komentowali (krewni - przyp. red.) wszystko. choćby jak byliśmy sami: iż po co wakacje, po co pies itd. Teraz obawiam się, iż jak mały podrośnie, np. za jakieś 7 miesięcy i będziemy chcieli z nim na parę dni gdzieś pojechać, to znowu będzie komentowanie. Temat rzeka...
- wyznała. Poprosiła o radę, jak powinna podejść do całej sytuacji, by mieć "spokojniejszą głowę".





Zmęczona matkaShutterstock, autor: Bricolage





Internauci: Postaw granice, to Twoje dziecko
Pod wpisem internautki pojawiło się mnóstwo komentarzy. Wiele osób uważało, iż kobieta musi wprost powiedzieć swoim krewnym, jakie zachowania i rady jej nie odpowiadają.
Powiedz mamie, iż Ona już wychowała swoje dzieci, a to jest twoje i iż wychowujesz je jak ci pasuje i jej nic do tego
- napisała jedna z osób. Wielu innych komentujących miało podobne zdanie. "Powiedz mamie, iż ona już swoje dziecko wychowała, teraz twoja kolej i zrobisz to po swojemu", "Sprawdzone i zawsze działa: Wy mieliście okazję wychować swoje dzieci, dajcie nam wychować nasze" - dodali też inni. Niektórzy radzili, by jak najszybciej kobieta postawiła jasne granice, bo ich zdaniem "później będzie tylko gorzej". "Postaw granicę. Nie zapraszaj i podziękuj za odwiedziny. Na niestosowne uwagi natychmiast odpowiadaj", "Czasami trzeba zadać sobie pytanie czy plusy utrzymywania relacji są na pewno większe niż minusy. I to dotyczy również najbliższej rodziny" - radzili.


Byli też tacy, którzy radzili matce zmianę podejścia. Ich zdaniem "wpuszczanie rad jednym uchem i wypuszczanie drugim" będzie najzdrowsze dla wszystkich. jeżeli chodzi o wizyty u krewnych, pojawiały się głosy, iż autorka wpisu musi zmienić swoje podejście i być bardziej wyrozumiała. Nie powinna narzucać w obcym domu własnych zasad. Jedna z komentujących osób zwróciła uwagę na to, iż matka kobiety, która doprowadza ją swoimi uwagami do łez, być może wcale nie chce dla niej źle.
Powiedz mamie, iż ona swoje dzieci już wychowała, a teraz jest babcią i ty wychowujesz swoje dziecko. Mama na pewno nie chce źle dla ciebie. Kiedyś był inny model wychowania dzieci i tym nasi rodzice się kierują. Czasami warto ich posłuchać, ale nie można pozwolić, aby przekraczali nasze granice. Jednym uchem wpuść, drugim wypuść i rób swoje
- poradziła jedna z użytkowniczek forum.



Jak radzić sobie z niechcianymi radami i uwagami innych odnośnie wychowywania dzieci? Masz na to jakiś sprawdzony sposób? Napisz do nas: justyna.fiedoruk@grupagazeta.pl. Zapewniamy anonimowość.
Idź do oryginalnego materiału