Mimo sprzeciwu żony zaprosił matkę do domu, aby mogła zobaczyć swoją nowo narodzoną wnuczkę.

newskey24.com 19 godzin temu

Wbrew woli żony zaprosił mamę do domu, żeby mogła obejrzeć nowo narodzoną wnuczkę.

Moja matka to prawdziwy koszmar, jeżeli chodzi o komunikację. Nie szanuje cudzych granic. Na przykład nie lubiła mojej żony, nie z jakiegoś konkretnego powodu, a po prostu dlatego, iż ją poślubiłem i nie mogła zobaczyć, jak oddalam się od niej.

Katarzyna urodziła trzy tygodnie temu małą dziewczynkę.

Mama nalegała, żeby była w sali porodowej, ale Katarzyna chciała, żebym to ja jedyny był przy niej. Tak więc matka, gdy Katarzyna była w skurczach, stała w holu szpitala w Warszawie i krzyczała na całą piętro, iż zasługuje na to, by przeżyć narodziny swojej wnuczki.

Za każdym razem, gdy matka wchodziła do naszego mieszkania, przyczepiała się do wszystkiego i oskarżała żonę o bycie kiepską gospodynią. Twierdziła też, iż Jagoda będzie złym rodzicem.

Po tych uwagach żona straciła panowanie nad sobą i dała mi ultimatum: stopy mojej mamy nie postawią już nigdy nogi w naszym domu. Rozumiem ją nikt nie lubi być poniżany w swoim własnym domu.

Kiedy w końcu przywieźliśmy dziewczynkę do domu, chcieli ją poznać dziadkowie.

Katarzyna zgodziła się, iż teściowa może przyjść, ale pod warunkiem, iż nie otworzy ust. Mama obiecała się trzymać, ale gdy tylko przeeszła próg, spadła na nas lawina komentarzy:

Tutaj tak brudno. jeżeli chcecie tak żyć, to żyjcie dalej. Ale z szacunku do mnie moglibyście przynajmniej posprzątać.

Katarzyna w końcu straciła cierpliwość i oznajmiła, iż teściowa nie ma już prawa odwiedzin, a dziecko może zobaczyć się z nią tylko wtedy, gdy my na to pozwolimy.

Minęło prawie dwa tygodnie, dziadkowie już poznali dziecko, mój ojciec też; a moja matka wciąż nie przychodzi, a żona nie chce jej widzieć. Nie wychodzimy z dzieckiem z domu, bo na dworze jest tak nieprzyjemnie.

Przedwczoraj Katarzyna miała wizytę u lekarza, a ja zostałem w domu z naszą córką. Wykorzystałem chwilę i zaprosiłem mamę, żeby zobaczyła malucha. Przyszła, a ja powiedziałem, iż mamy tylko dwie godziny, bo zaraz wróci żona. Ona nie chciała wychodzić! Bez względu na to, jak bardzo ją namawiałem, nie chciała odejść.

Katarzyna wróciła, zobaczyła mamę przytulającą się do dziecka i doznała totalnego załamania nerwowego krzyczała na mnie i na mamę, żądając, by ta opuściła dom.

W głębi serca powiedziałem żonie, żeby zamilkła i się uspokoiła, bo to mój dom i moje dziecko, i jeżeli chcę, żeby moja mama je zobaczyła, nie może mi tego zabronić, ani wyrzucić jej z domu.

Katarzyna w końcu wypędziła mamę i mnie z domu. Nie chce z nami rozmawiać. Teraz mieszkam u rodziców. Liczę, iż żona niedługo się uspokoi.

Idź do oryginalnego materiału